Strona Główna         Superliga         W Sekrecie         Historia         Księga gości         Linki

 

 

 

III Inwazja na Konin - 1 stycznia 2011r.

 

   Pierwszy dzień Nowego Roku to nie tylko trening Cracovii i turniej skoczków narciarskich w Garmisch-Partenkirchen. Od trzech lat konińscy darterzy hołubią swą własną tradycję. Pierwszy dzień Nowego Roku to żelazny termin Inwazji na Konin czyli turnieju darterskiego, w którym oprócz miejscowych zawodników wzięli udział zaprzyjaźnieni darterzy z miast ościennych. Frekwencja przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów, 19 zawodników z Konina wspomogło kolejnych 18 z Poznania, Gniezna i Kalisza. Na przybyłych czekał domowej roboty smalczyk, ogórki kiszone z pieczywem, a każdy zawodnik w ramach rekompensaty za nieco wyższe wpisowe (10zł) otrzymał jedno piwko.

   Wśród gości przedstawiciele ośmiu drużyn z wszystkich lig DLD, w znamienitej większości wypróbowani przyjaciele, którzy nie raz odwiedzili mury Sekretu. Weteranów S-U reprezentowali Adam i Piotr Rusieccy oraz Konrad Kaliński, ponadto inni byli zawodnicy tej drużyny, teraz już w innych barwach: ubiegłoroczny zwycięzca InK Wojtek Kujawski (Warka Gniezno), Piotr Caputa (Valhalla Poznań) i Tomek Wątroba, który aktualnie reprezentuje barwy ADeHaDe. Z tej właśnie drużyny oprócz Tomka pojawili się jeszcze Marcin Świętek, Jakub Frankowski i Damian Strojny - zabrakło tylko Franka, który rok wcześniej zajął wysokie 5 miejsce. Pojawili się Delanowcy (aktualnie pod banderą Forfiter Bulls) Andrzej Dróżyński i Jakub Wiśniewski, jak zwykle można było liczyć na Kwintę czyli Roberta Kwieciaka (Viking Poznań), który z niejednego darterskiego pieca pił piwo. Swą obecnością zaszczycili też Rafał Biernacki - kapitan Eldorado Paczkowo, niezrzeszony Gnieźnianin Adrian Szymański oraz Tomek Gorączniak z rewelacyjnie radzącego sobie w pierwszej lidze Blue Expressu. Turniej nie mógł się obyć bez przyjaciół z Kalisza, których niezawodna trójka karnie zameldowała się do gry: Grzegorz i Ania Anotniewicz oraz Mariusz Rój.

   Losowanie okazało się pechowe dla miejscowych - dziesięć osób nie mogło mieć wolnego losu w pierwszej rundzie, a wśród nich aż 6 Koninian i to z górnej półki (Bolek, Gustlik, Kapusta, Janusz, Kima i Świstak). Robert Gaertner nie byłby sobą, gdyby nie utrudnił sobie życia. Już w pierwszym spotkaniu przegrał z Tomkiem WątrobąArek Gaudyn również spadł na lewą pokonany przez świetnie grającego Janusza Jakimowicza. Paweł Więtkowski miał dużo trudniejsze zadanie, gdyż los przydzielił mu kapitana Weteranów i autora nazwy "Inwazja na Konin" Adama Rusieckiego. Po wyrównanej grze Świstak musiał uznać wyższość rywala.

   Od samego początku zresztą sypnęło niespodziankami. Rafał Łukowski przegrał z Marcinem Jakubowiczem, a Patrycja Obruszkiewicz poradziła sobie z Konradem Kalińskim. Dwaj zawodnicy Forfitera również po pierwszym meczu spadli na lewą. Endriu niespodziewanie przegrał z Karolem Olaszkiem, a Wiśnia po zaciętym meczu dał się wyślizgać Błażejowi Przybyłowiczowi. Kwinto wygrał dwa mecze z krajanami z Poznania (pokonał Adama Rusieckiego i Tomka Gorączniaka), Dziura również bez problemów pokonał swych pierwszych dwóch rywali. Najlepsi z tubylców (oczywiście oprócz Kimy, który pałętał się po bezdrożach lewej strony) również wygrywali swe mecze: Bolek, Roman i Kapusta.

   W ćwierćfinałach prawej było już gęsto od dobrych zawodników.  Marcin Kapuściński z małymi problemami pokonał Błażeja Przybyłowicza (by go podpuścić oddał mu pierwszego lega, a potem zlał na kwaśne jabłko), Roman Giszter po arcywyrównanym meczu i do tego nieco szczęśliwie wygrał z Robertem Kwieciakiem, równie dużo szczęścia miał Dziura. Może nie spodziewał się, że Ciapek z Valhalli stawi mu taki opór, może po prostu miał słabszy moment, ale spokojnie i zasłużenie mógł przegrać ten mecz, jednak ostatecznie na leciutkim ślizgu pokonał rywala. Specjalista od łatwych drabinek Bolek Roszak trafił na Tomka Siodłę i bez problemu zapewnił sobie awans do półfinału.

   Obydwa półfinały to uczta darterskich popisów, choć pierwszy dzień po całonocnej zabawie sylwestrowej mógł negatywnie wpłynąć na formę darterów.  Pojedynek Bolka z Kapustą wyglądał jak wyścig Porsche Carrera i Trabanta. Z tym że co lega Panowie zamieniali się wehikułami. Marcin gładko wygrał pierwszego lega, a w drugim Bolek zmiótł go z linii zostawiając mu na budziku 226 punktów. "Bad Idea" - pomyśleli kibice i faktycznie: w trzecim legu Bolek znów prowadząc NRD-owskie cudo techniki został rozjechany z 244 punktami na budziku.

   Wojtek Kujawski to przesympatyczny zawodnik, lubiany i ceniony w Koninie, zebrał sporo gratulacji za ubiegłoroczne zwycięstwo, jednak konińska brać darterska jednogłośnie orzekła, że drugi raz nie ma prawa wygrać! Stąd niby przypadkiem w drugiej rundzie miał spotkać się z Robertem Gaertnerem - ochotnikiem do zrzucenia go na lewą. Robert jednak misję skopał koncertowo. Przegrał z Tomkiem Wątrobą i nawet nie stanął naprzeciwko Wojtka, choć od początku turnieju głośno domagał się: "Dajcie mi Dziurę, dajcie mi Dziurę", niczym zdesperowany klient burdelu. W półfinale jednak na drodze Wojtka stanął drugi koniński zawodnik z prostym zadaniem: Prędzej umrzeć niż przegrać. Roman Giszter. Zawodnik Dream Teamu w 100% zaspokoił ukryte żądze części kibiców. Zlał Wojtka na kwaśne jabłko. Nie dał mu cienia szansy na zwycięstwo. Pierwszy przegrany przez Romana leg tylko zaciemnia obraz - Roman miał 14 lotkę w ręku i tylko nonszalancja na dablu kosztowała go porażkę. Następne dwa legi były jednak czystą egzekucją. Dwa razy zamknięcie pierwszą lotką po efektownych high-finishach: 112 i 110 (i jeden maks w trakcie)!

   W finale prawej dwaj najlepsi konińscy zawodnicy stworzyli niebywałe widowisko. Najpierw Roman zamknął lega w 5 rundzie, następnego wygrał Marcin, również popisując się zamknięciem w 5 rundzie. Trzeci leg troszkę słabszy padł łupem Romana, który awansował do finału.

   Na lewej, jak to na lewej, z każdym meczem odpadał kolejny zawodnik. Pechowo cała trójka przyjaciół z Kalisza pożegnała turniej jako pierwsza. Mrówa przegrał z Elim, Ania z Gustlikiem, a Mariusza wyeliminował Kima. Patrycja zdjęła kolejny skalp tego dnia i to znów poznański. Jej ofiarą okazał się Ruten, choć mecz był wyrównany.  Bardzo dobrze radził sobie Rafał Biernacki, który kolejno eliminował konińskich zawodników. Najpierw pokonał Janusza, potem Świstaka, a następnie Sąsiada. Czwarty koniński zawodnik - Błażej, nie mogąc patrzeć na tą rzeźnię, wziął sprawy w swoje ręce i pokonał Rafała, sam jednak przegrał w meczu następnym. Imponującym marszem popisał się też wspomniany Kima, który wygrał kolejno sześć meczów, przy czym podobnie jak zawodnik Eldorado, upodobał sobie konińskich darterów, nie bacząc na lata przyjaźni. Wyeliminował trzech zawodników Dream Teamu (Rafał, Kuba i Błażej) oraz Tomka Siodłę, mimo, że ten miał kilka lotek meczowych w ręku. No ale gdy w końcu spełniło się marzenie Kimy ("Dajcie mi Dziurę"), spotkało go brutalne rozczarowanie. Wojtek sprzedał mu dwa szybkie liście i było po meczu.

   Adam Rusiecki na lewej radził sobie nienajgorzej. Wygrał aż pięć meczów, przy okazji rewanżując się Kwincie za porażkę na prawej. Najbardziej imponującą serię zanotował jednak Jakub Frankowski. Rok temu jego brat wdrapał się na bardzo wysokie miejsce, tym razem on bronił honoru rodziny, mimo porażki w pierwszym meczu. Kuba pokonał kolegę z drużyny Tomka, potem Dawida, Marcina Jakubowicza, Patrycję, Ciapka, Adama i Bolka, który wcześniej pokonał go na prawej. Przegrał dopiero z Wojtkiem Kujawskim, który po porażce posilił się nieco, co pewnie dodało mu dodatkowych sił na lewej.

   Po tym meczu na placu boju pozostała trójka zawodników: Wojtek Kujawski, Marcin Kapuściński i Roman Giszter. Co ciekawe dokładnie ta sama trójka zapełniła podium rok wcześniej, a dwa lata temu, miejsce Romana zajął Kima. W walce o finał z Wojtkiem zmierzył się Kapusta. Ku rozpaczy miejscowych, mimo, że radził sobie świetnie, na dablu raził nieporadnością, jeszcze w trzecim legu miał niemałą przewagę, ale Wojtek szybko ją zniwelował. Wojnę nerwów lepiej wytrzymał Wojtek, który awansował do finału, a Marcin długo nie mógł uwierzyć, że zwycięstwo wymknęło mu się z rąk.

   Roman był jednak spokojny. Na prawej zrobił z Dziury ledwie widzialny otworek, więc nie spodziewał się kłopotów, tym bardziej, że Wojtek potrzebował aż dwóch wygranych meczów. I tu z lekkiej opowiastki robi się dramat. Roman odjeżdża Wojtkowi na 150 punktów przewagi, jednak marnuje aż 3 rundy na ustawienie przy prostej liczbie, potem jeszcze myli się parę razy na dablu i Wojtek wydziera mu zwycięstwo. Drugi leg to już zupełny dramat. Roman znów w swoim stylu miażdży na dystansie Wojtka i szybko ustawia dabla, gdy ten ma jeszcze dwójkę na budziku, jednak znów na dablu dotyka go dziwna niemoc. Po pięciu rundach męczarni Wojtek dopada dabla i wygrywa ten mecz.  Sędzia zarządza drugi finał, w którym gra już jest bardziej wyrównana, a nadzieje miejscowych zawodników Dziura rozwiewa zamknięciem z 97. W czwartym legu Roman startuje jak z procy i znów dużą przewagę marnotrawi wręcz haniebnie. Tym razem jednak Wojtkowi nie udaje się ślizg, Roman trafia swego pierwszego dabla w finale, a większość konińskich zawodników omal nie dostała zawału. Krótka to była radość. Ostatniego lega Wojtek wygrywa już zasłużenie i z małą przewagą, Roman długo nie mógł uwierzyć w porażkę, a Błażej zastanawia się czy na IV InK Dziurę zapraszać. Pucharek zostałby w mieście, mniej wstydu i więcej jedzenia dla naszych. Trochę gorzko, ale mimo wszystko niezmiernie sympatycznie zakończył się pierwszy dzień Nowego Roku. Serdecznie w imieniu wszystkich konińskich zawodników dziękuję gościom za tak liczne przybycie i zapraszam za rok (tak tak - Ciebie Wojtek też!).

 

Moment turnieju: Nietypowe zamknięcie Romana Gisztera w półfinale przeciwko Wojtkowi Kujawskiemu. Roman ma 110 punktów i trafia 19,T17,D20.

 

Leg turnieju: Obydwa legi finału prawej strony pomiędzy Romanem Giszterem i Marcinem Kapuścińskim. Dwukrotna 15 lotka.

 

Zawodnik turnieju: Roman Giszter. Piękna gra w całym turnieju, nawet w finale, w którym jednak fatalnie rzucał dable. Brawa również dla Wojtka Kujawskiego i Jakuba Frankowskiego.

 

Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Konrada Kalińskiego nad Michałem Pawłowskim oraz dwa zwycięstwa Patrycji Obruszkiewicz.

 

Ślizg turnieju: Jakub Frankowski nad Bolkiem Roszakiem na lewej stronie. Bolek w obu legach sięgał dabla, gdy przeciwnik miał jeszcze dwójkę na budziku, jednak ostatecznie to Kuba wygrał 2:0. Nie można nie wspomnieć tu też o pierwszym finale turnieju.

 

drabinka turniejowa

 

1.Wojciech Kujawski - Dziura

2.Roman Giszter

3.Marcin Kapuściński - Kapusta

4.Jakub Frankowski

5.Robert Gaertner - Kima

5.Bolesław Roszak

7.Błażej Przybyłowicz

7.Adam Rusiecki - Eli

9.Rafał Biernacki

9.Piotr Caputa - Ciapek

9.Robert Kwieciak - Kwinto

9.Tomasz Siodła

13.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik

13.Konrad Kaliński

13.Patrycja Obruszkiewicz

13.Paweł Więtkowski - Świstak

17.Tomasz Gorączniak - Gorący

17.Marcin Jakubowicz

17.Adrian Nowak - Sąsiad

17.Karol Olaszek

17.Piotr Rusiecki - Ruten

17.Marcin Świętek - Harry

17.Jakub Tichoń

17.Jakub Wiśniewski - Wiśnia

25.Andrzej Dróżyński - Endriu

25.Janusz Jakimowicz

25.Rafał Łukowski

25.Adrian Marczak

25.Michał Pawłowski - Pablo

25.Dawid Ratajczak

25.Damian Strojny

25.Adrian Szymański

33.Anna Antoniewicz

33.Grzegorz Antoniewicz - Mrówa

33.Mariusz Rój

33.Tomasz Wątroba - DJ Holl

33.Tomasz Wojciechowski - Kazik

 

design by sailorripley