Pierwszy dzień Nowego Roku to nie tylko trening Cracovii i turniej
skoczków narciarskich w Garmisch-Partenkirchen. Od trzech lat konińscy darterzy
hołubią swą własną tradycję. Pierwszy dzień Nowego Roku to żelazny termin
Inwazji na Konin czyli turnieju darterskiego, w którym oprócz miejscowych
zawodników wzięli udział zaprzyjaźnieni darterzy z miast ościennych. Frekwencja
przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów, 19 zawodników z Konina wspomogło
kolejnych 18 z Poznania, Gniezna i Kalisza. Na przybyłych
czekał domowej roboty smalczyk, ogórki kiszone z pieczywem, a każdy zawodnik w
ramach rekompensaty za nieco wyższe wpisowe (10zł) otrzymał jedno piwko.
Wśród gości przedstawiciele ośmiu drużyn z wszystkich lig DLD,
w znamienitej większości wypróbowani przyjaciele, którzy nie raz odwiedzili mury
Sekretu. Weteranów S-U reprezentowali Adam i Piotr Rusieccy
oraz Konrad Kaliński, ponadto inni byli zawodnicy tej drużyny, teraz już
w innych barwach: ubiegłoroczny zwycięzca InK Wojtek Kujawski (Warka
Gniezno), Piotr Caputa (Valhalla Poznań) i Tomek Wątroba,
który aktualnie reprezentuje barwy ADeHaDe. Z tej właśnie drużyny oprócz
Tomka pojawili się jeszcze Marcin Świętek, Jakub Frankowski
i Damian Strojny - zabrakło tylko Franka, który rok wcześniej
zajął wysokie 5 miejsce. Pojawili się Delanowcy (aktualnie pod banderą
Forfiter Bulls) Andrzej Dróżyński i Jakub Wiśniewski, jak
zwykle można było liczyć na Kwintę czyli Roberta Kwieciaka (Viking
Poznań), który z niejednego darterskiego pieca pił piwo. Swą obecnością
zaszczycili też Rafał Biernacki - kapitan Eldorado Paczkowo, niezrzeszony Gnieźnianin Adrian Szymański oraz Tomek Gorączniak z
rewelacyjnie radzącego sobie w pierwszej lidze Blue Expressu. Turniej nie
mógł się obyć bez przyjaciół z Kalisza, których niezawodna trójka karnie
zameldowała się do gry: Grzegorz i Ania Anotniewicz oraz
Mariusz Rój.
Losowanie okazało się pechowe dla miejscowych - dziesięć osób nie
mogło mieć wolnego losu w pierwszej rundzie, a wśród nich aż 6 Koninian i to z
górnej półki (Bolek, Gustlik, Kapusta, Janusz,
Kima i Świstak). Robert Gaertner nie byłby sobą, gdyby nie
utrudnił sobie życia. Już w pierwszym spotkaniu przegrał z Tomkiem Wątrobą.
Arek Gaudyn również spadł na lewą pokonany przez świetnie grającego
Janusza Jakimowicza. Paweł Więtkowski miał dużo trudniejsze zadanie,
gdyż los przydzielił mu kapitana Weteranów i autora nazwy "Inwazja na
Konin" Adama Rusieckiego. Po wyrównanej grze Świstak musiał uznać
wyższość rywala.
Od samego początku zresztą sypnęło niespodziankami. Rafał
Łukowski przegrał z Marcinem Jakubowiczem, a Patrycja
Obruszkiewicz poradziła sobie z Konradem Kalińskim. Dwaj zawodnicy
Forfitera również po pierwszym meczu spadli na lewą. Endriu
niespodziewanie przegrał z Karolem Olaszkiem, a Wiśnia po zaciętym
meczu dał się wyślizgać Błażejowi Przybyłowiczowi. Kwinto wygrał
dwa mecze z krajanami z Poznania (pokonał Adama Rusieckiego i
Tomka Gorączniaka), Dziura również bez problemów pokonał swych
pierwszych dwóch rywali. Najlepsi z tubylców (oczywiście oprócz Kimy,
który pałętał się po bezdrożach lewej strony) również wygrywali swe mecze:
Bolek, Roman i Kapusta.
W ćwierćfinałach prawej było już gęsto od dobrych zawodników.
Marcin Kapuściński z małymi problemami pokonał Błażeja Przybyłowicza
(by go podpuścić oddał mu pierwszego lega, a potem zlał na kwaśne jabłko),
Roman Giszter po arcywyrównanym meczu i do tego nieco szczęśliwie wygrał z
Robertem Kwieciakiem, równie dużo szczęścia miał Dziura. Może nie
spodziewał się, że Ciapek z Valhalli stawi mu taki opór, może po
prostu miał słabszy moment, ale spokojnie i zasłużenie mógł przegrać ten mecz,
jednak ostatecznie na leciutkim ślizgu pokonał rywala. Specjalista od łatwych
drabinek Bolek Roszak trafił na Tomka Siodłę i bez problemu
zapewnił sobie awans do półfinału.
Obydwa półfinały to uczta darterskich popisów, choć pierwszy dzień
po całonocnej zabawie sylwestrowej mógł negatywnie wpłynąć na formę darterów.
Pojedynek Bolka z Kapustą wyglądał jak wyścig Porsche Carrera i
Trabanta. Z tym że co lega Panowie zamieniali się wehikułami. Marcin
gładko wygrał pierwszego lega, a w drugim Bolek zmiótł go z linii
zostawiając mu na budziku 226 punktów. "Bad Idea" - pomyśleli kibice i
faktycznie: w trzecim legu Bolek znów prowadząc NRD-owskie cudo techniki
został rozjechany z 244 punktami na budziku.
Wojtek Kujawski to przesympatyczny zawodnik, lubiany i
ceniony w Koninie, zebrał sporo gratulacji za ubiegłoroczne zwycięstwo,
jednak konińska brać darterska jednogłośnie orzekła, że drugi raz nie ma prawa
wygrać! Stąd niby przypadkiem w drugiej rundzie miał spotkać się z Robertem
Gaertnerem - ochotnikiem do zrzucenia go na lewą. Robert jednak misję
skopał koncertowo. Przegrał z Tomkiem Wątrobą i nawet nie stanął
naprzeciwko Wojtka, choć od początku turnieju głośno domagał się: "Dajcie
mi Dziurę, dajcie mi Dziurę", niczym zdesperowany klient burdelu. W
półfinale jednak na drodze Wojtka stanął drugi koniński zawodnik z
prostym zadaniem: Prędzej umrzeć niż przegrać. Roman Giszter. Zawodnik
Dream Teamu w 100% zaspokoił ukryte żądze części kibiców. Zlał Wojtka
na kwaśne jabłko. Nie dał mu cienia szansy na zwycięstwo. Pierwszy przegrany
przez Romana leg tylko zaciemnia obraz - Roman miał 14 lotkę w
ręku i tylko nonszalancja na dablu kosztowała go porażkę. Następne dwa legi były
jednak czystą egzekucją. Dwa razy zamknięcie pierwszą lotką po efektownych
high-finishach: 112 i 110 (i jeden maks w trakcie)!
W finale prawej dwaj najlepsi konińscy zawodnicy stworzyli
niebywałe widowisko. Najpierw Roman zamknął lega w 5 rundzie, następnego
wygrał Marcin, również popisując się zamknięciem w 5 rundzie. Trzeci leg
troszkę słabszy padł łupem Romana, który awansował do finału.
Na lewej, jak to na lewej, z każdym meczem odpadał kolejny
zawodnik. Pechowo cała trójka przyjaciół z Kalisza pożegnała turniej jako
pierwsza. Mrówa przegrał z Elim, Ania z Gustlikiem,
a Mariusza wyeliminował Kima. Patrycja zdjęła kolejny skalp tego
dnia i to znów poznański. Jej ofiarą okazał się Ruten, choć mecz był
wyrównany. Bardzo dobrze radził sobie Rafał Biernacki, który
kolejno eliminował konińskich zawodników. Najpierw pokonał Janusza, potem
Świstaka, a następnie Sąsiada. Czwarty koniński zawodnik -
Błażej, nie mogąc patrzeć na tą rzeźnię, wziął sprawy w swoje ręce i pokonał
Rafała, sam jednak przegrał w meczu następnym. Imponującym marszem
popisał się też wspomniany Kima, który wygrał kolejno sześć meczów, przy
czym podobnie jak zawodnik Eldorado, upodobał sobie konińskich darterów,
nie bacząc na lata przyjaźni. Wyeliminował trzech zawodników Dream Teamu
(Rafał, Kuba i Błażej) oraz Tomka Siodłę, mimo, że
ten miał kilka lotek meczowych w ręku. No ale gdy w końcu spełniło się marzenie
Kimy ("Dajcie mi Dziurę"), spotkało go brutalne rozczarowanie.
Wojtek sprzedał mu dwa szybkie liście i było po meczu.
Adam Rusiecki na lewej radził sobie nienajgorzej. Wygrał aż
pięć meczów, przy okazji rewanżując się Kwincie za porażkę na prawej.
Najbardziej imponującą serię zanotował jednak Jakub Frankowski. Rok temu
jego brat wdrapał się na bardzo wysokie miejsce, tym razem on bronił honoru
rodziny, mimo porażki w pierwszym meczu. Kuba pokonał kolegę z drużyny
Tomka, potem Dawida, Marcina Jakubowicza, Patrycję,
Ciapka, Adama i Bolka, który wcześniej pokonał go na prawej.
Przegrał dopiero z Wojtkiem Kujawskim, który po porażce posilił się
nieco, co pewnie dodało mu dodatkowych sił na lewej.
Po tym meczu na placu boju pozostała trójka zawodników: Wojtek
Kujawski, Marcin Kapuściński i Roman Giszter. Co ciekawe
dokładnie ta sama trójka zapełniła podium rok wcześniej, a dwa lata temu,
miejsce Romana zajął Kima. W walce o finał z Wojtkiem
zmierzył się Kapusta. Ku rozpaczy miejscowych, mimo, że radził sobie
świetnie, na dablu raził nieporadnością, jeszcze w trzecim legu miał niemałą
przewagę, ale Wojtek szybko ją zniwelował. Wojnę nerwów lepiej wytrzymał
Wojtek, który awansował do finału, a Marcin długo nie mógł
uwierzyć, że zwycięstwo wymknęło mu się z rąk.
Roman był jednak spokojny. Na prawej zrobił z Dziury
ledwie widzialny otworek, więc nie spodziewał się kłopotów, tym bardziej, że
Wojtek potrzebował aż dwóch wygranych meczów. I tu z lekkiej opowiastki robi
się dramat. Roman odjeżdża Wojtkowi na 150 punktów przewagi,
jednak marnuje aż 3 rundy na ustawienie przy prostej liczbie, potem jeszcze myli
się parę razy na dablu i Wojtek wydziera mu zwycięstwo. Drugi leg to już
zupełny dramat. Roman znów w swoim stylu miażdży na dystansie Wojtka
i szybko ustawia dabla, gdy ten ma jeszcze dwójkę na budziku, jednak znów na
dablu dotyka go dziwna niemoc. Po pięciu rundach męczarni Wojtek dopada
dabla i wygrywa ten mecz. Sędzia zarządza drugi finał, w którym gra już
jest bardziej wyrównana, a nadzieje miejscowych zawodników Dziura
rozwiewa zamknięciem z 97. W czwartym legu Roman startuje jak z procy i
znów dużą przewagę marnotrawi wręcz haniebnie. Tym razem jednak Wojtkowi
nie udaje się ślizg, Roman trafia swego pierwszego dabla w finale, a
większość konińskich zawodników omal nie dostała zawału. Krótka to była radość.
Ostatniego lega Wojtek wygrywa już zasłużenie i z małą przewagą, Roman
długo nie mógł uwierzyć w porażkę, a Błażej zastanawia się czy na IV
InK Dziurę zapraszać. Pucharek zostałby w mieście, mniej wstydu i więcej
jedzenia dla naszych. Trochę gorzko, ale mimo wszystko niezmiernie sympatycznie
zakończył się pierwszy dzień Nowego Roku. Serdecznie w imieniu wszystkich
konińskich zawodników dziękuję gościom za tak liczne przybycie i zapraszam za
rok (tak tak - Ciebie Wojtek też!).
Moment turnieju: Nietypowe zamknięcie Romana Gisztera w
półfinale przeciwko Wojtkowi Kujawskiemu. Roman ma 110 punktów i
trafia 19,T17,D20.
Leg turnieju: Obydwa legi finału prawej strony pomiędzy Romanem
Giszterem i Marcinem Kapuścińskim. Dwukrotna 15 lotka.
Zawodnik turnieju: Roman Giszter. Piękna gra w całym
turnieju, nawet w finale, w którym jednak fatalnie rzucał dable. Brawa również
dla Wojtka Kujawskiego i Jakuba Frankowskiego.
Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Konrada Kalińskiego nad
Michałem Pawłowskim oraz dwa zwycięstwa Patrycji Obruszkiewicz.
Ślizg turnieju: Jakub Frankowski nad Bolkiem Roszakiem
na lewej stronie. Bolek w obu legach sięgał dabla, gdy przeciwnik miał
jeszcze dwójkę na budziku, jednak ostatecznie to Kuba wygrał 2:0. Nie
można nie wspomnieć tu też o pierwszym finale turnieju.
drabinka
turniejowa
1.Wojciech Kujawski - Dziura
2.Roman Giszter
3.Marcin Kapuściński - Kapusta
4.Jakub Frankowski
5.Robert Gaertner - Kima
5.Bolesław Roszak
7.Błażej Przybyłowicz
7.Adam Rusiecki - Eli
9.Rafał Biernacki
9.Piotr Caputa - Ciapek
9.Robert Kwieciak - Kwinto
9.Tomasz Siodła
13.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik
13.Konrad Kaliński
13.Patrycja Obruszkiewicz
13.Paweł Więtkowski - Świstak
17.Tomasz Gorączniak - Gorący
17.Marcin Jakubowicz
17.Adrian Nowak - Sąsiad
17.Karol Olaszek
17.Piotr Rusiecki - Ruten
17.Marcin Świętek - Harry
17.Jakub Tichoń
17.Jakub Wiśniewski - Wiśnia
25.Andrzej Dróżyński - Endriu
25.Janusz Jakimowicz
25.Rafał Łukowski
25.Adrian Marczak
25.Michał Pawłowski - Pablo
25.Dawid Ratajczak
25.Damian Strojny
25.Adrian Szymański
33.Anna Antoniewicz
33.Grzegorz Antoniewicz - Mrówa
33.Mariusz Rój
33.Tomasz Wątroba - DJ Holl
33.Tomasz Wojciechowski - Kazik