|
|
Lp |
Nazwisko i imię |
3.03 |
10.03 |
17.03 |
24.03 |
31.03 |
suma |
maksy |
zamknięcia |
|
1 |
Gaertner Robert |
20 |
12 |
22 |
20 |
22 |
96 |
6 |
141,132,130,129 |
|
2 |
Giszter Roman |
16 |
16 |
18 |
16 |
10 |
76 |
2 |
148,134 |
|
3 |
Kapuściński Marcin |
12 |
20 |
10 |
12 |
18 |
72 |
1 |
|
|
4 |
Pawłowski Michał |
2 |
8 |
14 |
8 |
14 |
46 |
5 |
158 |
|
5 |
Gaudyn Arkadiusz |
8 |
6 |
4 |
8 |
10 |
36 |
2 |
128 |
|
6 |
Przybyłowicz Błażej |
1 |
8 |
12 |
4 |
8 |
33 |
2 |
116 |
|
7 |
Jakubowicz Marcin |
6 |
|
6 |
2 |
12 |
26 |
|
|
|
7 |
Siodła Tomasz |
10 |
|
4 |
6 |
6 |
26 |
|
|
|
9 |
Wojciechowski Tomasz |
2 |
4 |
10 |
2 |
6 |
24 |
1 |
|
|
10 |
Gorzelańczyk Julian |
4 |
10 |
8 |
|
|
22 |
|
|
|
11 |
Więtkowski Paweł |
4 |
6 |
8 |
1 |
2 |
21 |
|
|
|
12 |
Szymkowiak Maciej |
2 |
4 |
2 |
10 |
2 |
20 |
|
|
|
13 |
Jakimowicz Janusz |
2 |
4 |
6 |
4 |
2 |
18 |
|
|
|
14 |
Olaszek Karol |
1 |
1 |
6 |
1 |
6 |
15 |
|
|
|
15 |
Nowak Adrian |
1 |
2 |
2 |
4 |
4 |
13 |
|
|
|
15 |
Pakosz Krzysztof |
1 |
2 |
4 |
|
6 |
13 |
1 |
|
|
17 |
Roszak Bolesław |
6 |
|
6 |
|
|
12 |
|
|
|
17 |
Wendt Mateusz |
1 |
1 |
2 |
4 |
4 |
12 |
|
|
|
19 |
Myszkun Dariusz |
4 |
4 |
2 |
1 |
|
11 |
|
|
|
19 |
Obruszkiewicz Patrycja |
4 |
|
|
6 |
1 |
11 |
|
|
|
21 |
Ratajczak Dawid |
1 |
2 |
2 |
1 |
4 |
10 |
|
|
|
22 |
Graliński Paweł |
1 |
2 |
2 |
2 |
2 |
9 |
|
|
|
22 |
Kaczmarek Kamil |
|
1 |
2 |
2 |
4 |
9 |
|
|
|
24 |
Jaszczak Michał |
|
|
|
|
8 |
8 |
|
|
|
24 |
Wiśniewski Robert |
8 |
|
|
|
|
8 |
|
|
|
26 |
Telesiński Hubert |
|
1 |
4 |
1 |
|
6 |
|
|
|
27 |
Kraczyńska Krystyna |
|
|
1 |
1 |
2 |
4 |
|
|
|
28 |
Falkowski Szymon |
|
|
2 |
|
|
2 |
|
|
|
28 |
Kolska Magdalena |
|
|
1 |
|
1 |
2 |
|
|
|
28 |
Kosiński Jacek |
|
|
|
|
2 |
2 |
|
|
|
28 |
Majewski Piotr |
|
|
|
|
2 |
2 |
|
|
|
28 |
Plichta Michał |
|
|
|
|
2 |
2 |
|
|
|
33 |
Bijasiewicz Jacek |
1 |
|
|
|
|
1 |
|
|
|
33 |
Bogacki Piotr |
|
|
|
1 |
|
1 |
|
|
|
33 |
Walkiewicz Adrianna |
|
|
|
|
1 |
1 |
|
|
|
33 |
Wróbel Piotr |
|
|
|
1 |
|
1 |
|
|
30 marca 2011r.
Marzec był wybitnie obfity w turnieje lokalne - nie dość, że aż
pięć klubówek upchnęło się w kalendarzu, to jeszcze nad wyraz udane
Mistrzostwa Konina miały miejsce w tym miesiącu. Serce roście patrząc na te
czasy... gdzie frekwencja z turnieju na turniej jest coraz okazalsza, gdzie
coraz więcej ludzi rozpoczyna przygodę z dartem, choć nierzadko nie zdają sobie
sprawy, że właśnie rozpoczęli żmudny proces dewastacji życia prywatnego. W
ostatnim turnieju aż 27 osób wzięło udział, co jest kolejnym w tym miesiącu
rekordem. Tym razem wiatr przywiał dwóch debiutantów: Piotra Majewskiego
i Michała Jaszczaka, którzy jednak prawdziwy debiut zaliczyli na
Mistrzostwach Konina. Pojawili się też Michał Plichta i Ada
Walkiewicz, którzy zrobili sobie blisko trzymiesięczną przerwę. Duże zasługi
do powrotu Ady do gry miał Roman Giszter. On to po udanych dla
niej Mistrzostwach podstępem wymusił na niej oświadczenie, w którym obiecała
powrót do wyczynowej gry (oświadczenie spisane na papierze firmowym, do wglądu w
galerii zdjęć z Mistrzostw Konina). Ale to nie jedyny comeback
tego wieczoru. Do gry zameldował się też Jacek Kosiński, który za czasów
Mieszka I był stałym bywalcem Pubu na Glince i teraz powrócił po blisko 8
latach absencji.
Turniej rozpoczął się z przytupem. W co drugim pojedynku działo się
wiele ciekawego, zapachniało też paroma niespodziankami. Na początku zaimponował
Gralu, który najpierw pokonał Dawida, a następnie walczył jak
równy z równym z samym Robertem Gaertnerem. W trzecim legu Paweł
wyrobił sobie blisko dwustupunktową przewagę, ale Kima znany jest z tego,
że normalnie wygrać nie potrafi. Szybko podgonił sekwencją T20,T20,20,T20,
jednak Gralu miał dwie lotki meczowe w ręku. Pomylił się, za to do
Roberta uśmiechnęło się szczęście. Mając 16 punktów trafia w pole 11, jednak
szczęśliwie maszyna nie zalicza tej lotki, toteż zamiast rozmianki Kima
ma dwie lotki w ręku. Wykorzystuje drugą z nich, przy okazji poważnie
nadszarpując Pawła wiarę w sprawiedliwość losu. W kolejnym pojedynku
Robert prawie identycznie porobił Tomka Siodłę. Ten miał grubo ponad
dwieście punktów przewagi, ale lega, jak i cały mecz przegrał.
(ukryty dowcip)
Po czym poznać, że Kima się ślizgnął?
Po tym, że wygrał!
Tą ćwiartkę zamieszkiwał też Pablo, ale już w pierwszym
meczu został pokonany przez Świstaka. Pablo zaimponował jednak
przepięknym high-finishem. Mając na zegarze 158 przymierzył T20,T20,D19. Jest to
najwyższy HF w tym sezonie, jednak nie pomógł w ostatecznym zwycięstwie. Ładnie
radził sobie Faza, który dzień wcześniej szalał na treningu.
Mateuszowi w pierwszym meczu zaaplikował maksa i pewnie zaliczyłby do tego
Quick lega, ale mając na budziku 49, dwukrotnie sfurował trafiając T17
zamiast 17. W kolejnym meczu Faza minimalnie przegrał z Gustlikiem,
ale widać, że wraca już do wysokiej formy.
Żadnych problemów z awansem do półfinału nie miał Marcin
Kapuściński. Uporał się z debiutantem Piotrkiem Majewskim, a
następnie pokonał Mińka i świetnego ostatnio Marcina Jakubowicza.
Drugi z faworytów - Roman - równie gładko wygrał swoją ćwiartkę, w
pokonanym polu zostawiając dwóch zawodników Dream Teamu: Janusza i
Błażeja.
W półfinałach sami zawodnicy Sekretu - Kima pokonuje
Gustlika, natomiast Kapusta zrzuca na lewą Romana. W finale
prawej Marcin wygrywa 2:0, dwukrotnie notując 7 rundę, a Kima musi
szukać szczęścia na lewej.
Jako pierwsze z gry odpadają wszystkie Panie. Magda, która
technikę gry podejrzała u braci Kliczko przegrywa z Kamilem, a
Ada nie daje rady debiutantowi Piotrkowi Majewskiemu. Dużo lepiej
zagrała Patrycja, która napędziła sporego stracha Michałowi
(przepiękna runda: Pablo trafia T20,T20,T20, na co niezrażona
Patrycja odpowiada T20,T20,12), jednak przegrała minimalnie. Krysia
również zakończyła zawody bez zwycięstwa, przegrywając z drugim z debiutantów -
Michałem Jaszczakiem. Zawodnik ten zaprezentował się rewelacyjnie. Nie
zjadła go trema, imponował też dablami. Na lewej wygrał aż trzy mecze, co się
chyba nigdy nie zdarzyło żadnemu debiutantowi (pokonał jeszcze Mateusza i
Karola).
Bardzo ładnie zagrał też Jacek Kosiński, ale trafił na równo
rzucającego Sąsiada i po pięknej grze odpadł z turnieju. Zawiódł za to
Świstak, na prawej pokonał Pablo, a na lewej w ogóle nie podszedł do
linii, wcześniej przegrywając walkę z nałogiem. W całym turnieju roiło się od
pięknych legów i godnych uwagi sytuacji. Gralu, który tak imponował na
prawej, odpadł w grze z Kazikiem, który go wręcz wdeptał w linię.
Zawodnik Dream Teamu w pierwszym legu zaliczył HF102, a w drugim był o
milimetry od HF155, ale po T19,T20 chybił trzecią lotką. W kolejnej rundzie
Kazik dokończył dzieła zniszczenia, a następnie pokonał jeszcze Kamila.
Im bliżej było końca turnieju tym bardziej rozkręcał się Marcin
Jakubowicz. Na prawej pokonany przez Mistrza Konina, ale na lewej sam
robił za egzekutora. Fazę pokonał 2:1, ale to co uczynił w decydującym
legu wzbudziło uznanie doświadczonych graczy. Marcin rzucał jak
natchniony i po czterech rundach miał 157 punktów. W piątej trafia T19,T20 i
myli się na topie, ale już 16 lotka znajduje drogę do celu. W kolejnym pojedynku
pokonuje nieco szczęśliwie Błażeja, a w kolejnej rundzie bez większych
problemów eliminuje samego Gustlika.
Jak przecinak na lewej szedł też wspomniany już Michał Pawłowski.
Imponował przede wszystkim skutecznością, choć kilka razy uciekał spod topora.
Najpierw z dużymi problemami pokonał Patrycję, potem po jeszcze cięższym
meczu pokonał Macieja, a następnie Dawida, Tomka Siodłę
(znów lekki ślizg) i Michała Jaszczaka. Nie dał mu rady też Roman
mimo, że był zdecydowanym faworytem. W walce o podium Pablo pokonał
jeszcze Marcina Jakubowicza, ale widać już było w jego grze zmęczenie.
Kima takie sytuacje wykorzystuje zawsze, toteż i teraz nie miał większych
problemów z pokonaniem wykończonego 8-meczowym maratonem przeciwnika.
Tym samym Robert awansował do finału, gdzie zmierzył się z
Marcinem Kapuścińskim. Pierwsze dwa legi nie przynoszą spodziewanych
emocji, a zawodnicy wygrywają po jednej partii. Marcinowi brakuje jednego
lega do zwycięstwa turniejowego, ale tym razem Robert nie daje mu szans.
Schodzi 100,100,26,26,60,59 i zamyka ze 130: T20,20,D25 (Co ciekawe Kima
w marcu zaliczył aż cztery HF, a trzy z nich uwieńczył dablem D25). Dochodzi do
drugiego finału, który wygląda identycznie jak pierwszy. Dwa śmieciarskie legi i
remis, a potem znów odpalenie Roberta, który ostatniego lega wieczoru
otwiera maksem, a potem kontroluje sytuację, by zakończyć turniej 17 lotką. To
czwarte turniejowe zwycięstwo Kimy i uzbierał on w tym miesiącu prawie
100 punktów. ten rekord wydaje się być nie do pobicia - Robert grał
rewelacyjnie, a w sukurs przyszła mu też wysoka frekwencja turniejowa.
Moment turnieju: Adrian Nowak w pierwszym meczu przeciwko
Piotrowi Majewskiemu przymierza T19,T19,T19 i już cieszy się z maksa, gdy
okazuje się, że przed rundą miał na liczniku 168. No score.
Mecz turnieju: Piękny pojedynek Pawła Więtkowskiego z
Michałem Pawłowskim. Pablo zalicza najwyższy HF w sezonie (158), ale
mecz przegrywa zasłużenie.
Zawodnik turnieju: Marcin Jakubowicz. Trzy zwycięstwa na
lewej, każde z wyżej notowanym przeciwnikiem, w tym to monumentalne z Fazą,
okraszone genialnym trzecim legiem.
Niespodzianka turnieju: Postawa debiutanta Michała Jaszczaka,
który wygrał aż cztery mecze. Warto zauważyć zwycięstwo dołującego ostatnio
Dawida Ratajczaka nad Januszem Jakimowiczem.
Ślizg turnieju: ...and the winner is Robert Gaertner. Za
ślizgi nad Pawłem Gralińskim i Tomkiem Siodłą. W tej konkurencji
po piętach Kimie deptali Marcin Jakubowicz (zwycięstwo nad
Błażejem Przybyłowiczem) i Michał Pawłowski (co drugi mecz na lewej).
1.Robert Gaertner - Kima 180 HF130
2.Marcin Kapuściński - Kapusta
3.Michał Pawłowski - Pablo 180 HF158
4.Marcin Jakubowicz
5.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik
5.Roman Giszter
7.Michał Jaszczak
7.Błażej Przybyłowicz 180
9.Karol Olaszek
9.Krzysztof Pakosz - Faza 180
9.Tomasz Siodła
9.Tomasz Wojciechowski - Kazik
13.Kamil Kaczmarek
13.Adrian Nowak - Sąsiad
13.Dawid Ratajczak
13.Mateusz Wendt
17.Paweł Graliński - Gralu
17.Janusz Jakimowicz
17.Jacek Kosiński
17.Krystyna Kraczyńska
17.Piotr Majewski
17.Michał Plichta - Miniek
17.Maciej Szymkowiak
17.Paweł Więtkowski - Świstak
25.Magdalena Kolska
25.Patrycja Obruszkiewicz
25.Adrianna Walkiewicz
24 marca 2011r.
Czwarty turniej marca zakończony. Frekwencja niezmiennie utrzymuje
wysoki poziom. tym razem dwa tuziny osób zgłosiło się do gry. losowanie tym
razem nad wyraz sprawiedliwe: najlepsi aktualnie zawodnicy Konina: Roman,
Kima,
Kapusta i Pablo zajęli osobne ćwiartki.
Robert Gaertner, który w marcu już dwukrotnie wygrywał, gładko
przeszedł swoją ćwiartkę, pokonując dwóch zawodników Dream Teamu Konin: Macieja
i Sąsiada. Marcin Kapuściński również awansował do półfinału po zwycięstwach nad
Kamilem, Tomkiem Siodłą i Patrycją. Roman Giszter
miał trochę więcej problemów.
Najpierw pokonał Kazika, ale potem był o włos od porażki z Błażejem. Kapitan Dream Teamu rewelacyjnie zaczął mecz - pierwszego lega zamknął w 6 rundzie,
zapięciem ze 116 (T20,T16,D4). W drugim miał cztery lotki meczowe w ręku, ale
nie zdołał ich wykorzystać. W trzecim wyrównanym legu Roman okazał się bezbłędny
na dablu zamykając z 61: 7,14,D20. Ostatnią ćwiartkę wygrał Pablo, który
najpierw stoczył zacięty bój z Januszem, a potem już bezproblemowo
pokonał Mateusza.
Tym samym skład półfinalistów wyłoniony został zgodnie z
oczekiwaniami. Półfinały natomiast przyniosły mnóstwo emocji i pięknej gry.
Robert Gaertner pokonał po pięknej grze Michała Pawłowskiego,
zamykając go w drugim legu finishem ze 141. Jeszcze efektowniej starli się
Marcin Kapuściński z Romanem Giszterem. Pierwszy leg stał na średnim
poziomie i na dablu lepszy okazał się Roman, za to w drugim zawodnik ten
zagrał już bajecznie: 80, 133, 67, 73 i zamknięcie w piątej rundzie ze 148:
T19,T17,D20. Pierwszym finalistą został ostatecznie Roman, który w
kolejnym meczu pokonał Kimę i spokojnie mógł oczekiwać na ostatniego
przeciwnika.
Na lewej grono zawodników szybko się zmniejszało. Tomek Siodła
wygrał na lewej trzy mecze, pokonując Darka, Grala i Mateusza.
Nieźle też zaprezentował się Kazik, który najpierw wyeliminował Karola,
a potem był bliski pokonania Gustlika. Arek jednak wyszedł z
opresji, a potem sam wyeliminował jeszcze Sąsiada i Tomka Siodłę.
Dawid Ratajczak znów nie może turnieju zaliczyć do udanych.
Na prawej został pokonany przez Patrycję, a na lewej musiał uznać
wyższość Janusza Jakimowicza. Co ciekawe, Janusz potem sam
przegrał z Patrycją właśnie, po zaciętym pojedynku. Aż pięć pojedynków na
lewej wygrał Maciej Szymkowiak. Najpierw wyeliminował debiutanta
Piotra, potem poradził sobie z Marcinem Jakubowiczem. Trzeci
przeciwnik - Błażej, również nie dał mu rady, podobnie jak Patrycja,
dla której 7 miejsce i tak było sukcesem. Gdy wszyscy podejrzewali, że na tym
marsz Macieja się skończy, ten wziął jeszcze jedną wielka przeszkodę.
Pokonał Michała Pawłowskiego, który ostrzył sobie zęby na dużo wyższe
miejsce.
Dalej było już bez niespodzianek. Pierwszą trójkę okupowali trzej
najlepsi konińscy zawodnicy. Marcin Kapuściński pokonał Macieja,
ale potem zasłużenie przegrał z Robertem Gaertnerem 0:2. Tym samym
Kima awansował do finału, gdzie po raz trzeci w marcu musiał zmierzyć się z
Romanem.
Robert zaczął bardzo mocno, wręcz genialnie. Roman nic nie mógł
poradzić wobec zejścia: 125,85,81,125 i filmowego zamknięcia z 85: 15,20,D25.
Drugi leg był oczywiście na nieco niższym poziomie, ale i w nim Robert
wykazał się większym opanowaniem i wygrał pierwszy finał 2:0. W drugim finale
gra była bardziej zacięta. Tym razem to Roman lepiej rozpoczął grę, ale
po dramatycznej końcówce znów Kima wygrał lega (patrz: moment turnieju).
Roman był już w trudnej sytuacji, a przeciwnik nie zwalniał tempa.
Następny leg okazał się ostatnim, gdyż znów Romana zawiodły dable.
Kima wygrał po raz trzeci w marcu, ale Roman też nie może narzekać -
to jego siódmy z rzędu finał turnieju!
Moment turnieju: Roman świetnie rozpoczyna pierwszego lega
drugiego finału: 83,95,79,97 i podchodzi do HF 147, gdzie myli się minimalnie:
T19,T18,0. Robert ma na budziku 170, jednak czterema lotkami rozwiewa
marzenia przeciwnika: 20,T20,T20,D15.
Mecz turnieju: Pierwszy finał pomiędzy Romanem i
Robertem wygrany przez kapitana Sekretu 2:0.
Zawodnik turnieju: Maciej Szymkowiak. Pięć zwycięstw na
lewej, w tym nad wyżej notowanymi Błażejem i Pablo.
Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Patrycji Obruszkiewicz
nad Januszem Jakimowiczem.
Ślizg turnieju: brak, choć Roman w meczu z Błażejem
wyraźnie uciekł spod topora.
1.Robert Gaertner - Kima HF141
2.Roman Giszter HF148
3.Marcin Kapuściński - Kapusta
4.Maciej Szymkowiak
5.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik 171
5.Michał Pawłowski - Pablo
7.Patrycja Obruszkiewicz
7.Tomasz Siodła
9.Janusz Jakimowicz
9.Adrian Nowak - Sąsiad
9.Błażej Przybyłowicz HF116
9.Mateusz Wendt
13.Paweł Graliński - Gralu
13.Marcin Jakubowicz
13.Kamil Kaczmarek
13.Tomasz Wojciechowski - Kazik 171
17.Piotr Bogacki
17.Krystyna Kraczyńska
17.Dariusz Myszkun
17.Karol Olaszek
17.Dawid Ratajczak
17.Hubert Telesiński
17.Piotr W.
17.Paweł Więtkowski - Świstak
17 marca 2011r.
Trzeci turniej marca przeszedł najśmielsze oczekiwania pod względem
frekwencji. Do gry zgłosiło się aż 26 zawodników co jest rekordem. Tylko na
Ink było więcej zawodników, ale tamten turniej nie liczył się do
klasyfikacji, a ponadto frekwencję zawyżyli goście z miast ościennych.
Troje debiutantów przyłożyło swą rękę do tego rekordu: Magda
Kolska, Krysia Kraczyńska i Szymon Falkowski. Nie zawojowali w
czwartek wiele, ale jak to mówią: "Pierwsze koty robaczywki". Temat
łatwiejszych układów drabinki wałkowany był wielokrotnie, ale cóż zrobić, gdy są
jej cztery ćwiartki, a faworytów mamy trzech. Jedna ćwiartka zawsze będzie
uważana za dużo łatwiejszą, ale trudno obarczać winą za to zawodników. Tym razem
łatwiejsza droga przypadła w udziale Tomkowi Siodle, Mateuszowi,
Kazikowi, Hubertowi, Karolowi i Maciejowi. Szansę
wykorzystał Kazik, który wygrał trzy mecze, w tym niezwykle ważny ze
swoim imiennikiem.
Kima mimo rozstawienia z jedynką, nie mógł się cieszyć
komfortem. W okolicy czaili się Faza, Bolo, Pablo i
Gustlik. Robert jednak poradził sobie najpierw z Bolkiem, a
potem z będącym w wielkim gazie Pablo. Błażej przegrał swój
pierwszy mecz z kolegą z drużyny Januszem. O zwycięstwie decydowały rzuty
o środek, ale kapitan Dream Teamu rzucił tak, że lotka wbiła się bliżej
środka tarczy sizalowej wiszącej w sąsiedztwie i Janusz nie miał
najmniejszych problemów z oddaniem zwycięskiego rzutu. Tu jednak też rządził
faworyt - Roman, który najpierw pokonał Julka, a potem Janusza
właśnie.
Czwarta ćwiartka padła łupem Kapusty, który w decydującym
meczu pokonał Świstaka. Warto odnotować zwycięstwo debiutanta Szymona
nad Kamilem, oraz zwycięstwo w pierwszym meczu Dawida nad
Darkiem. Dawid ma wieczne kłopoty z otwarciem turnieju. W tym roku,
tylko trzykrotnie wygrał swój pierwszy mecz, ale dwukrotnie za rywala miał
rzucającego słabszą ręką z powodu kontuzji Fazę. Tym razem zrewanżował
się Darkowi za porażkę sprzed tygodnia, ale potem Kapusta zrobił
to co do niego należało.
W pierwszym półfinale Kazik nie stawił większego oporu Kimie,
natomiast Roman pokonał Marcina Kapuścińskiego 2;0, przy okazji notując szóstego
w sezonie asa. W finale prawej równiejszy okazał się Kima, który zwycięstwo 2:1
okrasił 6 i 7 rundą.
Na lewej jako pierwsze odpadły debiutantki: Magda i
Krysia, ale zaraz potem przykład z nich wzięli inni. Dawid przegrał z
Marcinem Jakubowiczem i odnieść można wrażenie, że ten zawodnik wybitnie
Dawidowi nie leży. Spotkali się dotychczas pięciokrotnie przy linii i
mimo dużo mniejszego doświadczenie Marcina, zawodnik ten odniósł nad
Dawidem już cztery zwycięstwa. Pierwsze zwycięstwo turniejowe odniósł
Hubert Telesiński, który na lewej pokonał Pawła Gralińskiego po
emocjonującym meczu. Nieźle radził sobie Julek, który pokonał Mateusza,
Huberta i Karola, a Marcin Jakubowicz, po zwycięstwie nad
Dawidem pokonał jeszcze Fazę. Również dwa mecze wygrał Bolek,
który wyeliminował Darka i Gustlika, ale jemu drogę zagrodził
Świstak.
Niezwykle skutecznie grał Błażej, który pokonał kolejno
pięciu trudnych przeciwników. Najpierw dzięki stuprocentowym dablom pokonał
Macieja, potem poradził sobie z Tomkiem Siodłą i zrewanżował się
Januszowi za porażkę na prawej. W kolejnym pojedynku poradził sobie ze
Świstakiem, a następnie wyeliminował trzeciego już kolegę ze swej drużyny -
Kazika. Podobna serię zanotował Pablo, który wyeliminował
Marcina J., Julka, a w kolejnym meczu poradził sobie z Kapustą.
Marcin zagrał słabo, ale nie umniejsza to klasy Pablo, który z
każdym turniejem coraz pewniej sobie radzi, a już prezentuje niezwykle wysoki
poziom. Michał jeszcze gładko pokonał Błażeja i dopiero Roman
zdołał zatrzymać jego marsz, ale ten mecz to już była walka o finał.
Sam finał nie stał na najwyższym poziomie, ale mogła na to wpłynąć
późna pora gry. Po dwóch legach Robert Gaertner remisował z Romanem
i w trzecim legu obaj zawodnicy grali bardzo uważnie. Lepiej rozpoczął Roman,
ale po chwili na prowadzenie wyszedł Kima. Na dablu obaj pomylili się
kilkukrotnie i ostatecznie w 10 rundzie trafił wreszcie Robert i zgarnął
premię za pierwsze miejsce.
Moment turnieju: Robert Gaertner zamyka książkowo Michał
Pawłowskiego ze 129: 19:T20,D25.
Mecz turnieju: Efektowny finał prawej strony pomiędzy Robertem
i Romanem zakończony zwycięstwem Roberta Gaertnera 2:1.
Zawodnik turnieju: Robert Gaertner. Pewne zasłużone
zwycięstwo, choć warto podkreślić też postawę Michała Pawłowskiego.
Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Michała Pawłowksiego nad
Marcinem Kapuścińskim.
Ślizg turnieju: Błażej Przybyłowicz zaczyna przypominać
jako niegdyś ślizgał się w co trzecim meczu. Tym razem okradł ze zwycięstwa
Pawła Więtkowskiego.
1.Robert Gaertner - Kima HF129
2.Roman Giszter 171
3.Michał Pawłowski - Pablo
4.Błażej Przybyłowicz
5.Marcin Kapuściński - Kapusta
5.Tomasz Wojciechowski - Kazik
7.Julian Gorzelańczyk
7.Paweł Więtkowski - Świstak
9.Janusz Jakimowicz
9.Marcin Jakubowicz
9.Karol Olaszek
9.Bolesław Roszak
13.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik HF128
13.Krzysztof Pakosz - Faza
13.Tomasz Siodła
13.Hubert Telesiński
17.Szymon Falkowski
17.Paweł Graliński - Gralu
17.Kamil Kaczmarek
17.Dariusz Myszkun
17.Adrian Nowak - Sąsiad
17.Dawid Ratajczak
17.Maciej Szymkowiak
17.Mateusz Wendt
25.Magdalena Kolska
25.Krystyna Kraczyńska
10 marca 2011r.
Za
nami drugi turniej miesiąca, który okazuje się być obfity w maksy. Tydzień temu
rzucono sześć maksów, a wczoraj kolejne pięć. Brylowali w tej sztuce specjaliści
od takich sztuczek, czyli będący ostatnio w nieziemskiej formie Pablo (na
ostatnim turnieju krajowym POD pokonał samego Patryka Żabkę i
przegrał dopiero ze zwycięzcą całych zawodów Krzysztofem Stróżykiem) oraz
Kima. Robert rzucił w ostatnich dwóch turniejach aż pięć maksów,
czyli dokładnie tyle ile w całym 2010 roku! Wróćmy jednak do chronologii
wydarzeń. Do gry zapisało się 20 zawodników, w tym trzej „prawie debiutanci”
Paweł Graliński, Kamil i Hubert, którzy stopniowo zdobywają
niezbędne doświadczenie. Zabrakło natomiast Patrycji, która wprawdzie
pojawiła się w lokalu, ale nie wzięła udziału w zawodach. Przyczyną absencji
najlepszej obecnie konińskiej darterki jest kontuzja, której nabawiła się
uprawiając tak ekstremalny sport jak chodzenie. Miejmy nadzieję, że Patrycja
wykuruje się do zbliżających się wielkimi krokami Mistrzostw Konina, bo
jeśli nie to organizatorzy będą musieli zmienić grawerkę na pucharze.
Znów niemały
wpływ na klasyfikację końcową miało losowanie drabinki, które pomógł
przeprowadzać Roman. Niby przypadkiem zawodnik ten skazał dwóch głównych
rywali do gry w odległej części drabinki i to w dosyć wczesnej fazie. W jednej
ćwiartce spotkali się Kapusta, Kima i Gustlik i było jasne,
że dwóch z nich dosyć szybko będzie musiało adaptować się do lewej strony.
Królem polowania okazał się Marcin Kapuściński. Najpierw pokonał
Gustlika, a następnie turniejową „jedynkę” Roberta Gaertnera.
Kapusta pokazał przy okazji kawał pięknej gry – 7 i 6 runda w drugim z
pojedynków.
Błażej
jak zwykle rozlosował dla siebie idealną drabinkę i po raz drugi przejechał się
na tym. Tydzień temu przegrał z Marcinem Jakubowiczem, a tym razem
wprawdzie najpierw pokonał Mateusza, ale później przegrał z Kazikiem.
Zawodnik ten rozegrał świetny mecz, dwukrotna 8 runda (2x pierwsza lotka)
rozwiały nadzieje Błażeja na prześlizgnięcie się w okolice półfinałów. W
swym drugim meczu Kazik nie zagrał już tak efektywnie i przegrał z byłym
kolegą z drużyny – Julkiem, który tym samym awansował do półfinału.
W trzeciej
ćwiartce faworyci spotkali się już w pierwszym meczu. Po zaciętej grze
minimalnie lepszy okazał się Pablo, ale Świstak tanio skóry nie
sprzedał. W drugim legu zszedł na piątą rundę, ale Pablo maksem podgonił
i niewiele zabrakło a wygrałby tego lega. O zwycięstwie musiał jednak decydować
trzeci leg, w którym skuteczniejszy okazał się Michał. W walce o półfinał
Michał okazał się lepszy od Darka Myszkuna, który wcześniej
pokonał Karola i Dawida.
Czwartą
ćwiartkę w cuglach wygrał Roman, który na lewą odesłał dwóch zawodników
Dream Teamu Konin: Sąsiada i Macieja. Potem w półfinale
pokonał także Michała Pawłowskiego, udowadniając, że jest ostatnio w
wyśmienitej formie. Drugim finalistą został Marcin Kapuściński po
zwycięstwie nad Julkiem. W finale prawej strony obaj zawodnicy stworzyli
niezapomniane widowisko, wszystkie legi zamykając przed 8 rundą, a zwycięzcą tej
batalii okazał się Roman.
Na lewej
sprawnie szła selekcja. Szybko odpadli zawodnicy o najkrótszym stażu: Kamil
i Hubert, ale ich pogromcy również długo nie nacieszyli się uczestnictwem
w turnieju. Sąsiad przegrał z Januszem, a ze słowotokiem Fazy
poradził sobie Gustlik. Skutecznie grał Błażej, który wyeliminował
aż czterech zawodników. Najpierw poradził sobie z obchodzącym tego dnia urodziny
Karolem (zawodnikowi wszyscy darterzy złożyli życzenia, ale nie kwapili
się z dawaniem prezentów podczas gry). Następnie pokonał Pawła Gralińskiego
(z maksem po drodze), Darka i Gustlika. Dopiero Julek
zatrzymał marsz kapitana Dream Teamu, choć o zwycięstwie zdecydowały
raczej fatalne dable Błażeja w tym pojedynku.
Dawid
po pokonaniu Mateusza padł z ręki Świstaka i coraz częściej odnosi
się wrażenie, że zawodnik ten gra tak jak Patrycja chodzi. Pełna swoboda
i elegancja, ale gdy tylko inni zaczynają się przyglądać, to ten natychmiast
zaczyna kuleć. Zwycięzca sprzed tygodnia Kima na lewej radził sobie
wybornie. Najpierw pokonał Janusza, a następnie poradził sobie ze
Świstakiem, przy okazji popisując się książkowym zamknięciem ze 132:
25,T19,D25. Następny w kolejce do golenia czekał Pablo i pierwszy leg
tego meczu uznany byłby za leg turnieju, gdyby ta kategoria jeszcze istniała.
Robert otworzył lega maksem, następnie zawiesił się na chwilkę (45,41), ale
natychmiast ocucił go Pablo, który w tym momencie również rzucił maksa. W
odpowiedzi Kima trafia 140 i po 4 rundach ma 95 punktów. Po 19,T20 ma 15
lotkę w ręku i choć myli się minimalnie to już 16 lotka znajduje drogę do celu.
Drugi leg nie był już tak efektowny i Kima awansuje do kolejnej rundy.
Tam mierzy się z Julkiem, zalicza drugiego tego dnia maksa i wygrywa 2:1.
W walce o
finał Robert spotkał się z Marcinem Kapuścińskim i choć ostrzył
sobie zęby na rewanż za mecz na prawej to jednak Marcin znów okazał się
lepszy. W finale na Kapustę czekał już Roman. Po pierwszych dwóch
legach był remis (9 i 7 runda), a w trzecim obaj zagrali bardzo równo. Najpierw
na prowadzenie wyszedł Roman, ale po chwili Marcin trafił dwie
setki z rzędu i ustawił dabla. Roman wprawdzie dogonił przeciwnika i miał
jedną lotkę meczową w ręku, ale ostatecznie przegrał tą partię. Zarządzono drugi
finał, w którym po dużo słabszej grze na prowadzenie wyszedł Marcin.
Roman w tym momencie miał już nóż na gardle, więc w kolejnym legu w szóstej
rundzie ustawił dabla: 57,79,95,95,83,60. Marcin grał słabo, jednak na
dablu Roman nie potrafił się wstrzelić i ostatecznie Kapusta
rzutem na taśmę wygrał tego lega i cały turniej. Zwycięstwo szczęśliwe i
Roman był bardzo niepocieszony, tym bardziej, że w 2011 roku tylko raz nie
znalazł się w finale turnieju i o ile w styczniu zawsze wygrywał decydujący
mecz, o tyle w kolejnych turniejach już czwarty raz musiał pogodzić się z
porażką w meczu finałowym. Ciekawostką jest fakt, że Ci sami zawodnicy okupowali
podium tydzień temu (tylko w odwrotnej kolejności), więc po dwóch turniejach
wszyscy ex aequo zajmują pierwsze miejsce.
Moment
turnieju: Ostatni leg finału. Roman od kilku rund dziobie oponę
przy dablu, a Marcin usypia go kolejnymi rundami: 83, 45, 30, 45, 26, 45,
41, 45, 55, by w decydującym momencie przebudzić się z letargu i wystrzelić
zabójczy cios: T18,D16.
Mecz
turnieju: Finał prawej: Marcin Kapuściński versus Roman
Giszter. Marcin zamyka pierwszego lega w 6 rundzie. W drugim legu
Roman myli się minimalnie przy HF 170, jednak zamyka lega w 7 rundzie. W
decydującym legu Marcin ma podejście do HF136, ale po T20,T20 nie trafia
dabla, Roman odpowiada zamknięciem z 95: T19,D19.
Zawodnik
turnieju: Marcin Kapuściński. W drodze na szczyt Marcin
odniósł aż pięć zwycięstw nad kolegami ze swej drużyny (2xKima, 2xRoman,
1xGustlik).
Niespodzianka turnieju: Wysokie miejsce Julka Gorzelańczyka,
który usadowił się tuż za dominatorami i o włos przegrał walkę o podium.
Ślizg
turnieju: Błażej przegrał z Julkiem, mimo prowadzenia 1:0
i dwustupunktowej przewagi w drugim legu. Dable Głupcze.
1.Marcin
Kapuściński – Kapusta
2.Roman Giszter
3.Robert Gaertner – Kima 2x180, HF132
4.Julian Gorzelańczyk
5.Michał
Pawłowski – Pablo 2x180
5.Błażej
Przybyłowicz 180
7.Arkadiusz
Gaudyn – Gustlik
7.Paweł
Więtkowski – Świstak
9.Janusz
Jakimowicz
9.Dariusz
Myszkun
9.Maciej
Szymkowiak
9.Tomasz
Wojciechowski – Kazik
13.Paweł
Graliński – Gralu
13.Adrian Nowak
– Sąsiad
13.Krzysztof
Pakosz – Faza
13.Dawid
Ratajczak
17.Kamil
Kaczmarek
17.Karol
Olaszek
17.Hubert
Telesiński
17.Mateusz
Wendt
3 marca 2011r.
W
pierwszym marcowym turnieju wzięło udział aż 24 zawodników. Frekwencja zatem
rewelacyjna, a jeśli dodać do tego całkiem niezły poziom zawodów, otrzymamy
całkiem budujący obraz konińskiego darta. Oprócz stałych bywalców pojawił się
dosyć dawno nie widziany Robert Wiśniewski, był także jeden debiutant –
Jacek, który miejmy nadzieję, odwiedzi jeszcze gościnne mury Sekretu.
Już na samym
początku doszło do sporej niespodzianki. Błażej Przybyłowicz przegrał
gładko z Marcinem Jakubowiczem. Jest to jeden z największych sukcesów
Marcina, ale na kolejne nie każe pewnie zbyt długo czekać, gdyż rozwija się
nad wyraz szybko i coraz częściej notuje wysokie rundy. Błażej natomiast,
jak zwykle, gdy tylko uwierzy w cień formy, natychmiast jest sprowadzany na
ziemię. Po meczu jeszcze długo nie mógł pogodzić się z porażką. Zaczął coraz
częściej zaglądać do kieliszka, odsunął od siebie przyjaciół i w samotności
przezywał swój mały dramat.
Do wielkiego
meczu doszło też na samym dole drabinki. Pablo, który tak rewelacyjnie
radził sobie w lutym, musiał uznać wyższość Gustlika, mimo że mecz
otworzył maksem. Arek po tym zwycięstwie i kolejnym nad Tomkiem Siodłą
awansował do półfinału. Przyznać trzeba, że drabinka równomiernie rozdzieliła
faworytów, co biorąc pod uwagę brak rozstawień i korupcyjne skłonności sędziego,
jest sporym zaskoczeniem. Zacięty mecz stoczyli dwaj odwieczni rywale:
Sąsiad i Świstak. Adrian pięknie rozpoczął mecz i prowadził po
zamknięciu w 7 rundzie, ale potem do głosu doszedł Świstak. Decydującego
lega, wobec indolencji na dablu obu zawodników, rozstrzygnąć musiały rzuty o
środek, ale że Sąsiad w takich sytuacjach zawsze rzuca, jakby nagle miał
minus 6 bioptrii w każdym oku, to niespodzianki być nie mogło. Świstak
tradycyjnie wygrał i nawet nie przeprosił. Tą ćwiartkę wygrał jednak w cuglach
Kima, który rozklepał najpierw debiutanta Jacka, a potem Karola
i Świstaka. Po drodze zaaplikował 2 maksy, których jak zwykle nikt nie
widział.
Jedna z
ćwiartek była najeżona wymiataczami i Patrycją. Jedyna kobieta wśród
zawodników, sąsiadowała z drabince z Bolkiem, Romanem, Kapustą,
Maciejem i Januszem. Szybko jednak zmieniła towarzystwo na będące
bardziej w jej zasięgu, przegrywając gładko z Bolkiem. Zawodnik ten
piekielnie mocno zagrał w drugim pojedynku. Wyeliminował Romana, a w
każdym legu schodził na piątą rundę. Marcin Kapuściński, najpierw
rozgrzewkowo połknął dwóch zawodników Dream Teamu, a potem poradził sobie
z wspomnianym Bolkiem. Największym zaskoczeniem był czwarty półfinalista
– Robert Wiśniewski aka Barthez. Zawodnik ten skorzystał z
ćwiartki, którą pod siebie rozlosował sędzia. Najpierw po zaciętym meczu pokonał
Julka, a potem grającego dużo słabiej niż wcześniej Marcina
Jakubowicza. Robert brylował jak zwykle w miarę spokojną ręką i mocną
psychiką, szkoda tylko, że oprócz swych powszechnie znanych zalet, wyeksponował
też jeszcze powszechniej znane wady, czyli temperament i alergię na Kimę.
O ile drobiazgowość i wrażliwość Roberta Gaertnera na warunki do gry jest
powszechnie znana, to jednak Barthez zachowywał się niestosownie przy
tarczy, przeszkadzając przeciwnikowi. Kima zgłosił protest, który sędzia
przełożył na ustne upomnienie zawodnika. Po chwili zawodnik Sekretu Konin
wygrał pojedynek, a Barthez w odpowiedzi nazwał przeciwnika i sędziego
„ciotami”. Nie sprecyzował, czy miał na myśli jakieś pokrewieństwo obu postaci z
własną rodziną, czy może chodziło mu o ich rzekomy homoseksualizm, jednak
epitety z pewnością miały charakter pejoratywny. Niezależnie, od tego czy
protest i upomnienie były zasadne, takie zachowanie zawodnika jest
niedopuszczalne i przykre, choć akurat w przypadku Bartheza niestety nie
jest zaskakujące. Drugim finalistą prawej strony został Marcin Kapuściński,
który pokonał Arka Gaudyna.
Na lewej
szybko odpadł nadal zapłakany i szukający pocieszenia Błażej, którego bez
większych problemów pokonał Pablo. To już zupełnie rozkleiło Błażeja,
który żalił się potem wszystkim i każdemu z osobna. Niespodziankami na lewej
możnaby obdzielić klika turniejów. Oto Pablo przegrywa w kolejnym meczu z
Julkiem, który ostatnio skrawki formy prezentował hen we wrześniu. Oto
Patrycja ogrywa nieobliczalnego Sąsiada, a w następnym pojedynku daje
sobie radę z Maciejem Szymkowiakiem (jakby nie było dwaj ligowcy). Oto
Kazik eliminuje Fazę, który wprawdzie wrócił do rzucania prawą ręką,
ale wychodzi mu to jeszcze gorzej, niż wcześniejsze wymuszone rzuty lewą. Oto
Dawid, którego po cichu określano jako materiał na wysokiej klasy zawodnika,
przegrywa z Darkiem. Oto Darek pokonuje milion razy bardziej
doświadczonego Kazika, a gdy wszyscy zaczynają widzieć w nim objawienie
turnieju, to polegnie z ręki Marcina Jakubowicza. Z fali niespodzianek
wyłamał się Bolek, który po raz drugi pokonał Patrycję, ale tym to
nie on zwyciężył, lecz Patrycja przegrała. Dopełnieniem serii
niespodzianek była postawa Tomka Siodły. Wprawdzie już od debiutu tego
zawodnika wiadomo było, że ma on papiery na granie, ale pokonanie Bolka i
zamknięcie w 6 rundzie wywołały niemałe poruszenie. W kolejnej rundzie Tomek
przez walkower wygrał z Barthezem, który na znak protestu wycofał się z
gry i można tylko żywić nadzieję, że długo wytrwa w tym postanowieniu.
Radosne
harce przecinał tylko Roman, który jak zwykle nie umie się bawić i
kolejno bez emocji przechodził kolejne rundy. Mateusz, Janusz,
Świstak i Marcin lepiej niech odpuszczą sobie totolotka w
najbliższych dniach, bowiem losowanie nie było ich najmocniejszą stroną.
Roman wyśmienite legi przeplatał z dobrymi i zwycięstwo jego ani przez
chwilę nie było zagrożone. Wszystko to do czasu pojedynku z Gustlikiem.
Roman wprawdzie wygrał zasłużenie, dwa do zera, jednak pojedynek wbrew
pozorom był bardzo zacięty. Gustlik na dystansie odstawał, jednak w
magiczny sposób dabla ustawiał przed przeciwnikiem, ale gdy tylko Roman
poczuł oddech przeciwnika, natychmiast zamykał sekwencjami trójlotkowymi,
popisując się stuprocentowa skutecznością na dablu. Nie inaczej sytuacja
wyglądała w kolejnym meczu. Roman pokonał Marcina Kapuścińskiego,
znów popisując się skutecznością na dablu, a mecz choć krótki, miał w sobie
mnóstwo dramaturgii.
Finał
również dostarczył sporo emocji, obaj zawodnicy pokazali klasę, a wygrał
faktycznie tego dnia najlepiej dysponowany gracz. Pierwszego lega piorunowo
rozpoczął i zakończył Kima: 45,85,85,180,50 i zamknięcie w szóstej
rundzie. Drugiego lega lepiej za to rozpoczął Roman (80,140) i do końca
nie oddał przewagi, zamykając z małymi problemami w 9 rundzie. Trzeciego lega
znów lepiej rozpoczyna kapitan Sekretu (100,30,45,85,121) potem
pokracznie ustawia na D19, następnie po skopanej siódmej rundzie pozwala
Romanowi ustawić dabla, by zamknąć grę 22 lotką. Warto podkreślić, że
Robert wygrał turniej jak najbardziej zasłużenie, co zdarza się równie
często jak zachód słońca na Antarktydzie – raz do roku.
Moment
turnieju: Roman Giszter w pojedynku z Marcinem Jakubowiczem
ma 134 punkty na liczniku i przymierza: T19,T19,D10.
Mecz
turnieju: Genialny finał lewej strony. Marcin Kapuściński otwiera
mecz sinusoidą 41,125,41,140,91, po czym przy 63 punktach robi furę 13,T18 w
szóstej rundzie. Do siódmej nie podchodzi, Roman zamyka z 98. W drugim
legu po 6 rundach ma 113 punktów i myli się na ustawieniu T20, opona,13. Do
dalba znów nie podchodzi wobec zamknięcia Romana z 56: 8,8,D20.
Zawodnik
turnieju: Robert Gaertner. Rewelacyjna gra, trzy rzucone maksy i
zasłużone zwycięstwo. Warto podkreślić też dobrą grę Tomka Siodły i
Romana Gisztera, szczególnie w decydujących grach lewej strony.
Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Marcina Jakubowicza nad
Błażejem Przybyłowiczem oraz dwa zwycięstwa Patrycji Obruszkiewicz
nad Adrianem Nowakiem i Maciejem Szymkowiakiem.
Ślizg
turnieju: Brak, choć wiele meczów rozegranych było na styku.
1.Robert Gaertner
– Kima 3x180
2.Roman Giszter
171, HF134
3.Marcin Kapuściński –
Kapusta 180
4.Tomasz Siodła
5.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik
5.Robert Wiśniewski - Barthez
7.Marcin Jakubowicz
7.Bolesław Roszak
9.Julian Gorzelańczyk
9.Dariusz Myszkun
9.Patrycja Obruszkiewicz
9.Paweł Więtkowski – Świstak
13.Janusz Jakimowicz
13.Michał Pawłowski – Pablo
180
13.Maciej Szymkowiak
13.Tomasz Wojciechowski – Kazik
17.Jacek Bijasiewicz
17.Paweł Graliński - Gralu
17.Adrian Nowak – Sąsiad
17.Karol Olaszek
17.Krzysztof Pakosz – Faza
17.Błażej Przybyłowicz
17.Dawid Ratajczak
17.Mateusz Wendt
|