|
|
Lp |
Nazwisko i imię |
5.05 |
12.05 |
19.05 |
26.05 |
suma |
maksy |
zamknięcia |
|
1 |
Giszter Roman |
14 |
22 |
4 |
18 |
58 |
1 |
113 |
|
2 |
Gaertner Robert |
22 |
12 |
12 |
10 |
56 |
1 |
116 |
|
2 |
Kapuściński Marcin |
18 |
10 |
20 |
8 |
56 |
1 |
121 |
|
4 |
Przybyłowicz Błażej |
12 |
18 |
10 |
14 |
54 |
2 |
145 |
|
5 |
Więtkowski Paweł |
10 |
14 |
8 |
4 |
36 |
1 |
|
|
6 |
Gaudyn Arkadiusz |
2 |
4 |
16 |
10 |
32 |
|
|
|
7 |
Jakimowicz Janusz |
6 |
10 |
1 |
12 |
29 |
|
114 |
|
8 |
Wojciechowski Tomasz |
10 |
6 |
4 |
6 |
26 |
|
128 |
|
9 |
Pawłowski Michał |
4 |
8 |
6 |
6 |
24 |
|
|
|
10 |
Skorupa Michał |
|
|
|
22 |
22 |
|
121 |
|
11 |
Roszak Bolesław |
8 |
6 |
|
6 |
20 |
|
|
|
12 |
Ratajczak Dawid |
6 |
8 |
4 |
1 |
19 |
|
|
|
13 |
Obruszkiewicz Patrycja |
2 |
2 |
6 |
8 |
18 |
|
|
|
14 |
Szymkowiak Maciej |
6 |
6 |
2 |
1 |
15 |
|
|
|
15 |
Jaszczak Michał |
6 |
6 |
|
2 |
14 |
|
|
|
16 |
Nowak Adrian |
8 |
1 |
1 |
2 |
12 |
|
|
|
16 |
Olaszek Karol |
2 |
2 |
4 |
4 |
12 |
|
|
|
18 |
Jakubowicz Marcin |
2 |
2 |
2 |
4 |
10 |
|
|
|
18 |
Pawłowski Daniel |
|
2 |
8 |
|
10 |
1 |
|
|
20 |
Kubsik Łukasz |
2 |
|
|
6 |
8 |
|
|
|
20 |
Weber Krystian |
4 |
2 |
|
2 |
8 |
|
|
|
20 |
Wendt Mateusz |
2 |
4 |
1 |
1 |
8 |
|
|
|
23 |
Jakubowski Sebastian |
4 |
1 |
|
2 |
7 |
|
|
|
23 |
Pakosz Krzysztof |
|
4 |
1 |
2 |
7 |
|
|
|
25 |
Graliński Paweł |
1 |
2 |
2 |
1 |
6 |
|
|
|
25 |
Kraczyńska Krystyna |
2 |
1 |
2 |
1 |
6 |
|
|
|
25 |
Myszkun Dariusz |
4 |
2 |
|
|
6 |
|
|
|
25 |
Siodła Tomasz |
|
4 |
|
2 |
6 |
1 |
|
|
29 |
Falkowski Szymon |
|
2 |
|
2 |
4 |
|
|
|
29 |
Waklkiewicz Adrianna |
|
|
|
4 |
4 |
|
|
|
31 |
Kaczmarek Kamil |
2 |
|
|
1 |
3 |
|
|
|
32 |
Telesiński Hubert |
1 |
|
|
1 |
2 |
|
|
|
32 |
Wiśniewski Robert |
|
|
|
2 |
2 |
|
|
|
34 |
Majewski Piotr |
1 |
|
|
|
1 |
|
|
|
34 |
Nowak Radosław |
|
|
1 |
|
1 |
|
|
|
34 |
Plichta Michał |
|
|
|
1 |
1 |
|
|
|
34 |
Witasik Paweł |
|
|
1 |
|
1 |
|
|
26 maja 2011r.
Ostatni
turniej sezonu był niezwykle ciekawy. Miał rozstrzygnąć kwestię pierwszego
miejsca w klasyfikacji sezonowej. Marcin Kapuściński miał dwa punkty
przewagi nad Romanem Giszterem i wszyscy ostrzyli sobie zęby na tą
rywalizację. Uprzedzając wypadki – Marcin przegrał tę rywalizację i już
po raz czwarty z rzędu mimo, że przez te lata wygrywał wiele turniejów i
klasyfikacji miesięcznych. Szkoda tylko, że nie doszło do bezpośredniego starcia
pomiędzy zainteresowanymi, ale tu znów stało się to z winy Marcina.
Rywalizację
dwóch najlepszych darterów przyszła śledzić rekordowa ilość zawodników.
Trzydzieści dwie osoby szczelnie wypełniły drabinkę, nie pozostawiając miejsca
na ani jeden wolny los. Wśród graczy pojawił się Michał Skorupa, który z
miejsca uznany został za jednego z faworytów. Jak się później okaże – całkiem
słusznie.
Najłatwiejszą ćwiartkę drabinki miał Robert Gaertner, który do półfinału
awansował po trupach Krysi, Marcina i Kazika. W tej
ćwiartce mogło dojść do pojedynku pomiędzy Maciejem i Kazikiem,
których w walce o 10 miejsce w sezonie dzieli jeden punkt, ale Maciej
przegrał z Michałem Jaszczakiem i praktycznie zakończył walkę o
przeskoczenie Kazika.
W drugiej
ćwiartce zgodnie z przewidywaniami doszło do spotkania dwóch Michałów:
Pawłowskiego ze Skorupą. Pablo wcześniej wyeliminował
Karola i Patrycję, natomiast Skorupiak poradził sobie z
Mateuszem i Sąsiadem. Do półfinału awansował Szczecinianin,
ale Pablo od pewnego czasu gra nieco słabiej niż na początku roku.
W trzeciej
ćwiartce znalazło się zatrzęsienie zawodników bardzo mocnych, choć niekoniecznie
faworytów turniejowych. Był Bolek, który słynie ze świetnych dabli, był
Faza, który w najmniej spodziewanym momencie potrafi wskoczyć na poziom
6-7 rundy (inna sprawa, że ostatnio zdarzyło mu się to jeszcze za Gierka), był
Błażej, który cały sezon gra na równym wysokim poziomie, był Gustlik,
który tydzień temu omal nie wygrał turnieju, był zawsze groźny Dawid i
Świstak, który niemal w pojedynkę w meczy ligowym pokonał Aztecę Poznań,
był też Tomek Siodła, któremu do wysokiego poziomu brakuje chyba
tylko ogrania. Szybko dwa mecze wygrał Bolek, który pokonał właśnie
Tomka Siodłę i Kamila Kaczmarka. Ćwiartkę wygrał jednak Gustlik,
który po zachwycającej grze pokonał Świstaka, a następnie spotkał się z
Błażejem. O zaciekłości tego pojedynku świadczy fakt, że Błażej w
drugim legu miał w ręku 15 lotkę, a Gustlik mimo rzucenia w trzech
rundach 350 punktów przegrał tego lega. Trzeciego lega Błażej jednak
przespał i Arek awansował dalej, by w walce o półfinał pokonać
wspomnianego Bolka.
Los dwóch
najlepszych zawodników Konina wrzucił do jednej ćwiartki i obu chyba
świadomość stawki sparaliżowała. Wydawało się, że obaj nie chcą wygrać i trafić
na siebie, a może po prostu zjadła ich trema? Marcin Kapuściński po
odprawienie Huberta trafił na Łukasza Kubsika, który po trzech
nieobecnościach wrócił na ostatni turniej sezonu. Zawodnik ten nie próżnował:
długo studiował techniki najlepszych graczy świata, praktykował jogę i techniki
opanowywania stresu, a od Kimy czerpał wiedzę w temacie najlepszych na
rynku stoperów do uszu. Wszystkie te starania okazały się strzałami w
dziesiątkę. Łukasz grał rewelacyjnie i Marcin wydawał się być
zbity z tropu. Rewelacyjne zejścia, dzwonki w prawie każdej rundzie pozwoliły mu
na wygranie pierwszego lega i to mimo fatalnej rozmianki. Łukasz wyszedł
na prowadzenie zamknięciem z 54: 20,D17. W drugim Marcin doprowadził do
remisu zamknięciem w 7 rundzie, ale w trzecim Łukasz na nowo rozpoczął
swój koncert i znów mimo pokracznej rozmianki pokonał Marcina, za co
zebrał gromkie zasłużone brawa. Najbardziej ucieszył się Roman, którego
szanse na triumf sezonowy wzrosły.
Roman
jednak też nie prezentował się wiele lepiej od Marcina. Najpierw po
wyrównanej grze pokonał Janusza, ale kto wie jak skończyłby się ten mecz,
gdyby nie rewelacyjne dable zawodnika Sekretu: 1 i 2 lotka kończyły dwa
zwycięskie legi. Później niemały opór stawił mu Sebastian, który długo
prowadził w pierwszym legu, ale ostatecznie musiał pogodzić się z porażką. W
walce o półfinał Roman zamiast na Marcina trafił na wspomnianego
Łukasza i miał z nim identyczne problemy. Łukasz w pierwszym legu
dabla ustawił w szóstej rundzie, gdy Roman miał grubo ponad sto punktów,
a niedługo później zakończył tego lega. Roman wyrównał stan gry, ale w
trzecim legu znów Łukasz pierwszy melduje się na dablu, jednak marnuje 6
kolejnych rzutów i Roman szczęśliwie wygrywa ten mecz.
W półfinale
Roman zagrał już tak jak nas do tego cały sezon przyzwyczajał i Arek
Gaudyn musiał uznać jego wyższość, a potem w finale prawej strony Roman
pokonał Michała Skorupę, który wcześniej po zaciętym meczu pokonał
Roberta Gaertnera.
Na lewej
rządziły dziewczyny. Krysia długo stawiała opór Szymonowi i
przegrała minimalnie, Ada odniosła natomiast dwa zwycięstwa, choć rywali
miała wymagających. Zarówno Maciej Szymkowiak, jak i Sebastian
Jakubowski nie potrafili jej pokonać i trzeba było dopiero Marcina
Kapuścińskiego, żeby zakończyć jej marsza na lewej. Jeszcze lepiej radziła
sobie trzecia z zawodniczek Patrycja Obruszkiewicz. Najpierw pokonała
Krzysztofa Pakosza, potem zemściła się na Pawle Więtkowskim za to, że
ten wcześniej wyeliminował Dawida, a w kolejnym pojedynku pyknęła jeszcze
Bolka Roszaka. Przegrała dopiero z Januszem Jakimowiczem, ale ten
na lewej prezentował momentami nieziemską formę. Pecha trafienia na Janusza
mieli Miniek, Michał Jaszczak, Marcin Jakubowicz i
Łukasz, który przecież tak dobrze radził sobie na prawej. Z Patrycją
Janusz popisał się HF114, a potem swoją kolekcję skalpów poszerzył o skalp
Roberta Gaertnera, którego w jednym z legów wdeptał w ziemię, zamykając
15 lotką.
Równie
imponująco na lewej radził sobie Błażej Przybyłowicz, który w maju nie
schodzi poniżej czwartego miejsca w turniejach. Tym razem najpierw na prawej
solidnie ślizgnął się z Dawidem, a potem po walce przegrał z
Gustlikiem, na lewej wygrał z Barthezem i Karolem, a potem bez
gry (walkower Michała Pawłowskiego) awansował do ósemki. Tam napotkał
Marcina Kapuścińskiego, który mozolnie odrabiał straty na lewej stronie.
Mecz był zacięty, ale Błażej odniósł zasłużone zwycięstwo, czym
praktycznie przyklepał zwycięstwo Romana w klasyfikacji sezonowej.
Kolejne dwa mecze Błażej zagrał rewelacyjnie. Najpierw pokonał
Gustlika, ale obaj stoczyli pasjonujący pojedynek. Błażej minimalnie
przegrał pierwszego lega, w drugim otworzył maksem i 13 lotką ustawił dabla, a
zamknął tego lega 16 lotką. W decydującej partii obaj zawodnicy zacięli się na
dablu kilka rund, lecz w końcu w 10 rundzie szajbą Błażej pokonał
zawodnika Sekretu.
Potem po
jeszcze piękniejszej grze pokonał kolegę z drużyny Janusza, przy czym
Janusz ani na jotę nie odstawał i przegrał o milimetry ten pojedynek. Tak
dysponowany Błażej był spokojny o wynik meczu z Michałem Skorupą,
ale spotkał go niemały zawód, a Michał pokazał mu jak się kończy
pojedynki. Błażej prowadził w pierwszym legu minimalnie i gdy ustawił
dabla, Michał miał 86 punktów. Pierwsza lotka Szczecininanina trafiła w
pole 4, ale potem przymierzył D25,D16 i wyszedł na prowadzenie. Drugiego lega
Błażej zagrał jeszcze lepiej, w 6 rundzie ustawił dabla, ale potem przez
dwie rundy obijał oponę i znów Michał doszedł przeciwnika pierwszą
możliwą lotką zakończył jego męki.
Finał stał
na zróżnicowanym poziomie. Roman Giszter rozpoczął jakby chciał
Michała rozerwać na strzępy: 57,133,133. Chwilę później zamknął tego lega,
ale w drugim Michał zagrał już lepiej i po zamknięciu w 8 rundzie
wyrównał stan gry. Trzeci leg stał na niższym poziomie i Roman powinien
nie pozwolić przeciwnikowi na zwycięstwo. Stało się jednak inaczej i sędzia
zarządził drugi finał. Tu już gra obu zawodnikom wyraźnie się nie kleiła, a
szczególnie zawodziły dable z obu stron. Dwaj byli zawodnicy Dream Teamu
wygrali po jednym legu, nie plamiąc się jednak zejściem poniżej 10 rundy. Apatię
przerwał dopiero Michał, który ni stąd ni zowąd odpalił niczym torpeda:
60,100,83,137 by zamknąć w piątej rundzie zgodnie z zasadami rozmianki ze 121:
25,T20,D18.
Moment
turnieju: Roman Giszter w pierwszym legu pojedynku z
Sebastianem Jakubowskim był w dużych tarapatach. Gdy na liczniku pojawił się
wynik 46-169 Roman przymierzył T19,19,T19 by w kolejnej rundzie wykończyć
oniemiałego przeciwnika 0,D18.
Mecz
turnieju: Starcie dwóch zawodników Dream Teamu: Janusza
Jakimowicza i Błażeja Przybyłowicza było ozdobą turnieju. Obaj
wcześniej wyeliminowali Marcina Kapuścińskiego, Roberta Gaertnera
i Arkadiusza Gaudyna, a gdy stanęli naprzeciwko siebie, co chwila dzwonki
przerywały ciszę. Błażej pierwszego lega otworzył 140,140,95,86, ale
Janusz też w każdej rundzie dzwonił i miał niewiele ponad 100 punktów na
budziku. Wszystkie lotki piątej rundy Błażej posłał w oponę, ale 16 lotka
trafiła do celu. Drugiego lega Janusz zamknął w 7 rundzie, a w trzecim
znów po obopólnie pięknej grze znów minimalnie lepszy był Błażej.
Zawodnik
turnieju: Patrycja Obruszkiewicz. Cztery zwycięstwa, większość
nad uznanymi przeciwnikami i ogólnie skuteczna gra muszą zostać nagrodzone.
Pochwalić też należy piękną grę Łukasza Kubsika i Janusza Jakimowicza.
Niespodzianka turnieju: Oczywiście sensacyjne zwycięstwo Łukasza
Kubsika nad Marcinem Kapuścińskim, ale też dużego kalibru
niespodziankami są dwa zwycięstwa Ady Walkiewicz na lewej, trzy
zwycięstwa Patrycji Obruszkiewicz i pierwsza turniejowa porażka
Roberta Gaertnera z Januszem Jakimowiczem.
Ślizg
turnieju: Roman Giszter mógł na prawej podzielić los Marcina
Kapuścińskiego. Był od milimetry od porażki z Łukaszem Kubsikiem, ale
uciekł spod topora.
1.Michał
Skorupa HF121, 15L
2.Roman Giszter
3.Błażej
Przybyłowicz 180, 2x16L, 18L
4.Janusz
Jakimowicz HF114, 15L
5.Robert
Gaertner – Kima
5.Arkadiusz
Gaudyn – Gustlik
7.Marcin
Kapuściński – Kapusta
7.Patrycja
Obruszkiewicz
9.Łukasz Kubsik
9.Michał
Pawłowski – Pablo
9.Bolesław
Roszak
9.Tomasz
Wojciechowski – Kazik
13.Marcin
Jakubowicz
13.Karol
Olaszek
13.Adrianna
Walkiewicz
13.Paweł
Więtkowski – Świstak
17.Szymon
Falkowski
17.Sebastian
Jakubowski
17.Michał
Jaszczak
17.Adrian Nowak
– Sąsiad
17.Krzysztof
Pakosz – Faza
17.Tomasz
Siodła 180
17.Krystian
Weber
17.Robert
Wiśniewski – Barthez
25.Paweł
Graliński - Gralu
25.Kamil
Kaczmarek
25.Krystyna
Kraczyńska
25.Michał
Plichta – Miniek
25.Dawid
Ratajczak
25.Maciej
Szymkowiak
25.Hubert
Telesiński
25.Mateusz
Wendt
19 maja 2011r.
Przedostatni
turniej tego sezonu stał pod znakiem wielu niespodzianek i bohaterów. Zwykle nie
ma problemu ze wskazaniem bohatera turnieju, ale tym razem aż sześciu zawodników
aspirowało do tego miana. Jedni zamiatali lewą aż miło, inni byli autorami
niespodzianek, a jeszcze inni po prostu zajmowali najwyższe miejsca. Dwadzieścia
dwie osoby to wynik nienajlepszy, ale ta frekwencja jeszcze we wrześniu uznawana
była za rewelacyjną. Piękna pogoda i zmęczenie sezonem odbiły się na ilości
graczy.
Co ciekawe,
żaden z rozstawionych zawodników nie wygrał swej ćwiartki. Roman najpierw
z wielkimi problemami pokonał Michała Pawłowskiego, ale potem musiał
uznać wyższość rewelacyjnie tego dnia dysponowanego Gustlika. Robert
Gaertner potknął się już w pierwszym pojedynku i podobnie jak Roman
spadł na lewą za sprawą swego kolegi z drużyny Świstaka. Jak zwykle mecz
Kimy nie mógł się obyć bez ślizgu, z tym że tym razem, był on jego
ofiarą, a nie beneficjentem. Świstak natomiast wygrał ćwiartkę, w
kolejnym meczu eliminując Dawida.
Swoją
ćwiartkę wygrał też Marcin Kapuściński, ale podobnie jak pozostali
faworyci, miał duże problemy. Najpierw zmusił go do wysiłku Janusz
(prowadził 1:0), potem równie ciężką przeprawę miał z Marcinem Jakubowiczem,
a w walce o półfinał zacięty opór stawił mu Tomek Wojciechowski, który
również urwał mu lega.
Najprostszą
drogę do półfinału miał Błażej. Po dwóch dobrych turniejach i powstałej
dzięki temu szansie na wysokie miejsce w klasyfikacji miesięcznej, Błażej
tak ustawił drabinkę, że w ćwiartce nie znalazł się żaden zawodnik, który
kiedykolwiek posmakował wysokiego miejsca. Oszustwo nie popłaciło – Błażej
przegrał już pierwszy pojedynek. Pokonał go grający mecz życia Daniel
Pawłowski. Zawodnik ten zanotował swojego pierwszego turniejowego maksa i
zszedł na 6 rundę. Błażej miał mimo to lotkę legową, ale jej nie
wykorzystał. A że w drugim legu też nie zagrał najlepiej, to szybko przyszło mu
się adaptować do lewej strony. Wobec tego było pewne, że co najmniej piąte
miejsce zdobędzie zawodnik niżej notowany. Szansę tę wykorzystał właśnie
Daniel, który w kolejnej rundzie pokonał Karola Olaszka.
W półfinale
Daniel nie miał już najmniejszych szans z Gustlikiem, a jego
finałowym przeciwnikiem okazał się Marcin Kapuściński, który pokonał
Pawła Więtkowskiego. W finale prawej Marcin swej szansy nie
zmarnował, ale Arek cały czas grał na bardzo wysokim poziomie.
Na lewej jak
zwykle działo się dużo ciekawego. Trzy zwycięstwa poparte ładną grą odniósł
Pablo, choć od czasu do czasu zacinał się na dablu. Pecha miał Adrian
Nowak, który na prawej przegrał właśnie z Pablo, a na lewej
niespodziewanie spotkał Roberta Gaertnera. Kima rzucił mu maksa i
wygrał ten pojedynek. Szybko odpadł gość ze Słupska czyli Paweł
Witasik, który, miejmy nadzieję, i za tydzień odwiedzi mury Sekretu.
Rewelacyjnie
na lewej prezentowała się też Patrycja Obruszkiewicz. Najpierw pokonała
ex-DreamTeamowca Radka Nowaka, potem sensacyjnie wyeliminowała Marcina
Jakubowicza i Karola Olaszka. Błażej po wpadce na prawej wziął
się do roboty. Prezentował ładną grę i względnie dobre dable, co pozwoliło mu
wyeliminować najpierw kolegę z drużyny – Janusza, potem Grala, a
następnie Kazika (17 lotka w pierwszym legu). Nie był to koniec sukcesów
tego zawodnika. Michał Pawłowski z Błażejem zagrał nienajlepiej i
mimo, że faworyzowany, też musiał uznać jego wyższość, a potem Błażej
zemścił się na Danielu za porażkę na prawej.
Skutecznie
na lewej do przodu parł Robert Gaertner. Co ciekawe po dwóch zwycięstwach
(nad Sąsiadem i Krysią) trafił na Romana i było pewne, że
jeden z dwóch zawodników rozstawionych nie awansuje nawet do ósemki. Okazał się
nim Roman, który nie mógł sobie tej porażki wybaczyć. I nic dziwnego:
Roman przed dwoma ostatnimi turniejami był liderem klasyfikacji sezonowej z
14-punktową przewagą nad Marcinem Kapuścińskim i wystarczyłoby mu
utrzymać względne status quo, żeby dowieźć przewagę do końca. Tymczasem za 9
miejsce otrzyma tylko 4 punkty i Marcin Kapuściński może go wyprzedzić
jeszcze w tym turnieju, bowiem za pierwsze miejsce regulamin przewiduje 20
punktów. Ostatni turniej maja zapowiada się niezwykle emocjonująco. Dwa lata
temu Kapusta przegrał sezon jednym tylko punktem, rok temu fatalny
ostatni miesiąc spowodował, że Roman zdystansował go na mecie. Teraz
wystarczy mu zająć takie samo miejsce jak Roman, by wrócić na tron.
Kima
tymczasem pokonywał kolejne przeszkody. Najpierw Patrycję, potem
Świstaka, a w walce o „trójkę” Błażeja. W finale lewej jednak trochę
niespodziewanie, ale na pewno zasłużenie Robert przegrał z Arkiem
Gaudynem, który tym samym stanął do walki o zwycięstwo turniejowe.
Pierwszy
finał Arek wygrał 2:1, ale w drugim trochę zabrakło mu pary i Marcin
Kapuściński wygrał ten pojedynek i wrócił na pierwsze miejsce w klasyfikacji
sezonowej przed ostatnim turniejem.
Moment
turnieju: Błażej Przybyłowicz w pierwszym pojedynku na prawej
rozkoszował się ułożoną pod siebie drabinką. Na pierwszy ogień poszedł Daniel
Pawlowski, który tydzień wcześniej przegrywał z Szymonem i
Mateuszem, toteż sędzia zanadto nie przejmował się jego grą, tym bardziej że
sam lega otworzył „setką”. Daniel niespodziewanie jednak w czwartej
rundzie odpala T20,T20,T20 i poprawia T20,1,T20. Błażej pobladł i pewność
siebie zniknęła w oka mgnieniu.
Mecz
turnieju: Pierwszy finał turnieju. Marcin Kapuściński i Arkadiusz
Gaudyn rozpoczęli spokojnie i pierwszego lega wygrał Gustlik. W
drugim Kapusta podkręcił tempo i wyrównał stan gry. W trzecim jednak
spadł na niego grad ciosów. Arek zagrał 123,140,115 i przy 123 punktach
ustawił dwoma lotkami dabla D25. Jednak nie udało mu się uskutecznić 12 lotki.
Niewiele później wygrał tego lega i pierwszy finał.
Zawodnik
turnieju: Już dawno nie było tylu zawodników godnych tego tytułu.
Daniel Pawłowski sprawił wielką niespodziankę i awansował na 5 miejsce,
Patrycja Obruszkiewicz na lewej pokonała aż trzech rywali, Błażej
Przybyłowicz wygrał pięć pojedynków, grając momentami naprawdę pięknie,
Marcin Kapuściński wygrał cały turniej, a Robert Gaertner z samego
dołu lewej strony przebił się aż na podium. Wyróżnienie otrzymuje jednak Arek
Gaudyn. Pokonał w komplecie wszystkich trzech zawodników z czuba
klasyfikacji (oraz swych kolegów z drużyny) i prezentował przy tym momentami
kosmiczną formę. Brawo.
Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Daniela Pawłowskiego nad
Błażejem Przybyłowiczem, a także porażka Marcina Jakubowicza z
Patrycją Obruszkiewicz.
Ślizg
turnieju: Roman Giszter w meczu z Michałem Pawłowskim miał
w trzecim legu blisko 300 punktów na budziku, gdy Pablo ustawił dabla.
Michał jednak szybko rozmienił na szajbę, a Roman niemalże cudem
wyrwał to zwycięstwo.
1.Marcin
Kapuściński – Kapusta
2.Arkadiusz
Gaudyn – Gustlik
3.Robert
Gaertner – Kima 180
4.Błażej
Przybyłowicz
5.Daniel
Pawłowski 180
5.Paweł
Więtkowski – Świstak
7.Patrycja
Obruszkiewicz
7.Michał
Pawłowski – Pablo
9.Roman Giszter
9.Karol Olaszek
9.Dawid
Ratajczak
9.Tomasz
Wojciechowski – Kazik
13.Paweł
Graliński – Gralu
13.Marcin
Jakubowicz
13.Krystyna
Kraczyńska
13.Maciej
Szymkowiak
17.Janusz
Jakimowicz
17.Adrian Nowak
– Sąsiad
17.Radosław
Nowak
17.Krzysztof
Pakosz - Faza
17.Paweł
Witasik
17.Mateusz
Wendt
12 maja 2011r.
Koniec sezonu zbliża się
wielkimi krokami, coraz mniej znaków zapytania powstaje, jeśli chodzi o
klasyfikację sezonową. Nie jest jeszcze wyjaśniona najważniejsza kwestia, czyli
to kto zostanie najlepszym darterem klubowych turniejów w Koninie. Przed
drugim czwartkiem maja Roman Giszter miał zaledwie dwa punkty przewagi
nad Marcinem Kapuścińskim. Trzecie miejsce na pewno przypadnie
Robertowi Gaertnerowi, czwarte Błażejowi Przybyłowiczowi, a szósty
Michał Pawłowski ma tylko iluzoryczne szanse na prześcignięcie piątego
Arkadiusza Gaudyna. Emocje wzbudza też walka o ostatnie miejsce w dziesiątce
sezonu. Aspirują do tego miana trzej zawodnicy Dream Teamu: Maciej
Szymkowiak, Tomasz Wojciechowski i Adrian Nowak, a cień szansy
ma też Dawid Ratajczak.
Pozostały
zaledwie trzy turnieje, toteż szans na punkty coraz mniej. Drabinka drugiego
turnieju maja ułożyła się dosyć sprawiedliwie, choć jej dolne rejony zgromadziły
więcej graczy mogących sprawić niespodziankę.
Robert Gaertner rozstawiony z "jedynką" gładko
wygrał swą ćwiartkę dzięki zwycięstwom nad Darkiem Myszkunem i
Januszem Jakimowiczem. Niespodziewanej porażki doznał Marcin Jakubowicz,
który po rewelacyjnym kwietniu, w maju wyraźnie spuścił z tonu. Pokonał go
wspomniany Darek Myszkun.
Maciej Szymkowiak
wygrał dwa mecze. Najpierw po zaciętym boju pokonał Dawida Ratajczaka, a
potem poradził sobie z Mateuszem Wendtem, który wprawdzie był słabszy od
przeciwnika ale miał też pecha. Maciej zaciął się na dablu, ale spokojnie
mógł liczyć na to, że Mateusz nie zejdzie poniżej 51 punktów. Jednak w 14
rundzie przy 121 punktach trafił T20,20 i T18. Trzecia lotka spowodowała furę, a
w ostatniej rundzie Mateusz rzucił dużo mniej i w rezultacie przegrał
lega bez możliwości rzutów o środek. No, ale kto ma pecha, ten i w dupie palec
złamie. Ćwiartkę wygrał Roman Giszter, który najpierw poradził sobie z
Michałem Jaszczakiem, a potem zrzucił na lewą właśnie Macieja.
Trzecią
ćwiartkę wygrał Świstak, choć ta była bardzo wyrównana. Znaleźli się w
niej i nieobliczalny Sąsiad, i Pablo, i Gustlik. Jako
pierwszy z wymienionych na lewo spadł Adrian, który stoczył wyrównany
mecz z Michałem, ale nie dał mu rady. Michał miał też problemy w
drugim meczu. Miał za rywala Szymona, dla którego to był dopiero drugi w
życiu turniej, a który jednak prowadził 1:0 i miał lotki meczowe w ręku.
Pablo wyszedł z opresji i zrzucił Szymona na lewo, ale w kolejnym
pojedynku nie dał rady wspomnianemu Świstakowi, który wcześniej pokonał
kolegę z drużyny – Gustlika.
W ostatniej
ćwiartce też doszło do kilku klasyków. Najpierw Kazik przegrał z Fazą,
któremu potem miejsce w szyku pokazał Marcin Kapuściński. Potem Błażej
po raz kolejny spotkał się z Bolkiem – tydzień temu Ci zawodnicy stoczyli
zażarty bój i minimalnie lepszy był Błażej. Bolek pałał żądzą
rewanżu, ale znów został pokonany. W kolejnym meczu Błażej zmierzył się z
Marcinem Kapuścińskim i sam miał ochotę na rewanż za przepierkę sprzed
tygodnia. Marcin rozpoczął genialnie i prowadził 1:0, ale potem grał już
nieco słabiej i przegrał cały mecz.
Co Błażej
zyskał w meczu ćwierćfinałowym natychmiast roztrwonił w kolejnej rundzie. Z
trojga półfinalistów trafił najlepiej, bowiem Świstak wydaje się być
mniej groźny od Romana czy Kimy, poza tym tydzień temu zdołał go
pokonać. Teraz też rozpoczął dobrze, gdyż prowadził 1:0 i miał ponadstupunktową
przewagę na dablu, jednak roztrwonił ją, pozwolił przeciwnikowi wyrównać i
wygrać decydującego lega. W drugim półfinale zmierzyli się wspomniani dwaj
zawodnicy Sekretu. Pierwszego lega wygrał kapitan, ale w drugim Roman
zamknął ekwilibrystycznie z 87: 17,D20,D15, a w trzecim również okazał się
skuteczniejszy. W finale prawej nie dał szans drugiemu koledze z drużyny –
Świstak zasłużenie powędrował na lewą stronę drabinki, ale i tak mógł być
zadowolony, miał już zapewnione miejsce na podium, dopiero po raz trzeci w tym
sezonie.
Na lewej
sensacyjnie szybko odpadli dwaj zawodnicy: Sebastian Jakubowski pokazywał
wcześniej się z bardzo dobrej strony, a tu musiał uznać wyższość Krystiana
Webera, Sąsiad natomiast przegrał z Danielem Pawłowskim, mimo
iż ten miał duże problem z grą. Podczas rzutów o środek dopiero 9 lotka rzucona
przez tego zawodnika nie odbiła się od tarczy. Ciekawym jest fakt, że Daniel
pokonał bardzo wymagającego przeciwnika, a dwie porażki odniósł z zawodnikami w
absolutnie jego zasięgu: z Szymonem na prawej i z Mateuszem na
lewej. Przegrała też w tej fazie Krysia, u której widać już pewne postępy
w grze, ale na razie pozostaje bez zwycięstwa w klubowych turniejach.
Dwa mecze na
lewej wygrał Michał Jaszczak i tylko patrzeć, kiedy zacznie zdobywać
coraz wyższe miejsca. Miał trochę szczęścia, bowiem los przydzielił mu rywali o
niewielkim dorobku (Gralu i Mateusz) ale widać u niego progres.
Także dwa mecze wygrał Kazik, który rywali miał trudniejszych. Najpierw
pokonał Darka Myszkuna, a potem poradził sobie z bardzo mocnym przecież
Tomkiem Siodłą. Kazik błysnął zapięciem w pierwszym legu, gdy
skończył z 95: T19,D7,D12. Nie dał rady dopiero następnemu zawodnikowi, ale był
to sam Marcin Kapuściński. Dodać należy że prowadził nawet 1:0, ale
kolejne legi zawodnik Sekretu rozstrzygnął gładko na swą korzyść.
Najjaśniej w
pierwszych rundach lewej strony błyszczał Dawid. Szymona pokonał
zgodnie z planem, ale w walce z Gustlikiem niewielu stawiało na jego
wiktorię. Dawid tymczasem nie tylko pokonał utytułowanego przeciwnika,
ale w następnym meczu zrewanżował się Maciejowi za porażkę na prawej,
jego marsz zastopował dopiero inny zawodnik Dream Teamu – Janusz, który
wcześniej poradził sobie z Bolkiem. Bardzo szybko spotkali się na lewej
dwaj przeciwnicy przyzwyczajeni raczej do spotykania się ze sobą w finale, bądź
półfinale turnieju. Tymczasem w czwartek Kima z Kapustą walczyli
na lewej o przetrwanie, a przegrany miał zająć miejsce poza czwórką. Lepszy
okazał się Robert Gaertner, ale mecz był jak zwykle bardzo wyrównany.
Znów na
lewej doskonale radził sobie Błażej. Po pechowej porażce ze Świstakiem
wpadł na kolegę z drużyny – Janusza i zasłużenie wygrał ten mecz. Kima
chyba zlekceważył zawodnika Dream Teamu, gdyż zagrał dużo słabiej niż w
poprzednich pojedynkach. W efekcie też musiał się pożegnać z grą, a Błażej
wspiął się już na podium. W kolejnym meczu zrewanżował się Świstakowi za
porażkę na prawej i przy okazji znów zaprezentował wyśmienitą formę. Regularnie
schodził na 5-6 rundę i kończył niewiele później.
Forma jednak
uciekła w najważniejszym pojedynku. Roman widząc popisy Błażeja,
nie zlekceważył go, a sam Błażej zagrał swój najsłabszy mecz. Skutek mógł
być tylko jeden: gładkie 2:0 okraszone zamknięciem w drugim legu ze 113. Dla
Błażeja był to piąty udział w meczu finałowym i przy okazji piąta porażka,
ale ostatni raz grał w tej fazie jeszcze w starym roku. Roman natomiast
znacznie przybliżył się do celu nadrzędnego czyli zwycięstwa w klasyfikacji
generalnej. Ma w tej chwili 14 punktów przewagi, a do końca zostały zaledwie dwa
turnieje.
Moment
turnieju: Tomek Wojciechowski skazywany na porażkę z Marcinem
Kapuścińskim kończy przepięknie i wbrew wszelkim regułom darterskim ze 128:
T19,T7,D25.
Mecz
turnieju: Znów Błażej Przybyłowicz z Marcinem Kapuścińskim
stoczyli najciekawszy mecz turnieju. Jednak przebieg meczu był odwrotny, niż ten
ubiegłotygodniowy. Marcin w pierwszym legu dzwonił jak nawiedzony i w
pewnym momencie na liczniku pojawił się wynik 53:401. Błażej ogarnął się
na tyle, żeby nie było wstydu i przegrał z „dwójką z przodu”. W drugim legu
zagrał lepiej i zasłużenie wyrównał stan gry. W trzecim też prowadził, jednak
mając 112 „błysnął” rozmianką 1,19,1 i Marcin dwudzwonkową rundą ustawił
dabla, choć wcześniej miał blisko 100 punktów straty. W tym momencie Błażej
zagrał świetnie taktycznie. Z 91 postanowił schodzić nie poprzez tripla, lecz
przymierzył w środek. Trafił D25, po czym mimo pomyłki na sektorze (3 zamiast
17) ustawił dabla i jedyną lotką która mu pozostała trafił D19. I zsikał się
ze szczęścia. W tym sezonie przegrywał z Marcinem 16 razy i odniósł
dopiero drugie zwycięstwo.
Zawodnik
turnieju: Błażej Przybyłowicz. Bo miał urodziny.
Niespodzianka turnieju: Porażka Adriana Nowaka z Danielem
Pawłowskim należała do najbardziej zaskakujących rozstrzygnięć tego
turnieju.
Ślizg
turnieju: Szymon Falkowski mimo znikomego doświadczenia był o
włos od pokonania Michała Pawłowskiego.
1.Roman Giszter
HF113
2.Błażej
Przybyłowicz
3.Paweł
Więtkowski – Świstak
4.Robert
Gaertner – Kima
5.Janusz
Jakimowicz
5.Marcin
Kapuściński – Kapusta 180
7.Michał
Pawłowski – Pablo
7.Dawid
Ratajczak
9.Michał
Jaszczak
9.Bolesław
Roszak
9.Maciej
Szymkowiak
9.Tomasz
Wojciechowski – Kazik HF128
13.Arkadiusz
Gaudyn – Gustlik
13.Krzysztof
Pakosz – Faza
13.Tomasz
Siodła
13.Mateusz
Wendt
17.Szymon
Falkowski
17.Paweł
Graliński - Gralu
17.Marcin
Jakubowicz
17.Dariusz
Myszkun
17.Patrycja
Obruszkiewicz
17.Karol
Olaszek
17.Daniel
Pawłowski
17.Krystian
Weber
25.Sebastian
Jakubowski
25.Krystyna
Kraczyńska
25.Adrian Nowak
– Sąsiad
5 maja 2011r.
Inauguracja
ostatniego punktowanego miesiąca przebiegła pod znakiem wysokiej formy
najlepszych zawodników, co automatycznie przełożyło się na znikomą ilość
niespodzianek. Ciekawostką jest fakt, że mimo braku rozstawień (jak zwykle w
pierwszy czwartek miesiąca) numery 1 i 2 przypadły dwom filarom Sekretu:
Robertowi Gaertnerowi i Marcinowi Kapuścińskiemu. O szczęściu może
jednak mówić tylko ten pierwszy, Marcinowi natomiast los wskazał w
pierwszej rundzie zwycięzcę pary Roman Giszter – Michał Pawłowski.
Tym samym wiadomo było, że już na samym początku dwóch z czterech najlepszych
zawodników kwietnia będzie musiało walczyć na lewej stronie. W takiej sytuacji
musiały paść podejrzenia wobec sędziego o machlojki przy losowaniu, którym ten
oczywiście zaprzeczył. Błażeja podejrzewał Pablo i Kapusta,
a Roman z góry uznał, że losowanie musiało być uczciwe, a że pechowe dla
niego to trudno. Przyznać trzeba, że Romana wiara w nieskazitelność
moralną sędziego jest zarówno godna pochwały, jak i naiwna. Błażej
korupcję traktuje nie tylko jako sposób na życie, ale też jako hobby.
Roman
w pierwszym meczu poradził sobie z Michałem Pawłowskim, choć ten grał
bardzo dobrze i urwał jednego lega, ale przy stanie 1:1 zawodnik Sekretu
rozpoczął 133,57,26,133,40 i mógł kończyć w 6 rundzie. Wprawdzie pomylił się,
ale już 20 lotka trafiła celu i Pablo spadł na lewą stronę. W starciu
gigantów lepszy okazał się jednak Marcin Kapuściński, który w meczu na
styku miał lepsze dable, a zamknięcie ze 121 (20,T17,D25) było naprawdę
efektowne. W tej ćwiartce był też sędzia, który przez pierwsze dwie rundy robił
za „kosiarza maturzystów”. Błażej po ładnej grze pokonał Pawła
Gralińskiego i Kamila Kaczmarka, którzy dzięki niemu na maturę z
języka obcego pójdą wyspani. Marcin Kapuściński maturę niestety zdawał w
czasach, gdy wódka była na kartki, toteż harce Błażeja nie zrobiły na nim
najmniejszego wrażenia, a gdy przypadkowo przegrał pierwszego lega, to w
kolejnych dwóch zlał go tak, że ten zapomniał jak się nazywa.
Największe
poruszenie na prawej wzbudził Michał Jaszczak. Wylosował kiepsko, gdyż
Bolek jest zawodnikiem mocnym i doświadczonym, ale Michałowi udało
się pokonać tę przeszkodę. W drugim meczu też odniósł zwycięstwo, ale mimo, że
pokonał zawodnika ligowego to jednak trudno ten wynik uznać za niespodziankę.
Rywalem był Adrian Nowak, który akurat z tym przeciwnikiem zupełnie sobie
nie radzi i w trzech pojedynkach z Michałem ani razu jeszcze nie wygrał.
Całą ćwiartkę wygrał jednak Kazik, który ma ostatnio zwyżkę formy i
szczęście w losowaniu. Hubert, Patrycja i Michał Jaszczak
to całkiem atrakcyjny zestaw w drodze do półfinału.
Trzecią
ćwiartkę wygrał wracający do formy Paweł Więtkowski. W pierwszym
pojedynku zdmuchnął z linii Krystiana Webera, a w kolejnym pokonał
Sebastiana Jakubowskiego. Nie przyszło mu to łatwo, gdyż Sebastian
dzwonił w T19 jak natchniony, jednak doświadczenie Świstaka zwyciężyło.
Ostatnią przeszkodą na drodze do „czwórki” był Maciej Szymkowiak, ale i
on nie dał rady zawodnikowi Sekretu. Warto nadmienić, że w tej ćwiartce
niespodziewanej porażki doznał Arek Gaudyn, którego pokonał rewelacyjny
ostatnio Marcin Jakubowicz, ale zwycięzca, zamiast pójść za ciosem,
przegrał potem ze wspomnianym Maciejem.
Robert
Gaertner nie mógł sobie wymarzyć lepszego losowania. W całej połówce nikogo
z pierwszej piątki ostatniego miesiąca, a dodatkowo dwóch z trzech
najgroźniejszych przeciwników spadnie na lewą zanim Robert na dobre
rozgrzeje rękę. A propos rozgrzewania ręki – Kima na treningu przed
turniejem wymiatał aż miło. W dziesięć minut rzucił trzy maksy, ale potem poczuł
wstrząsy o sile 0,00001 w skali Richtera i pobiegł raportować Japończykom
o zagrożeniu. W samym turnieju zdecydowanie wygrał z Karolem i
Januszem, a w walce o finał prawej nie dał szans Świstakowi. Drugim
finalistą został Marcin Kapuściński, który na lewą w półfinale spuścił
Kazika. W finale prawej Kima udowodnił, że jest w wyśmienitej formie
i pokonał partnera z drużyny.
Na lewej
bardzo dobrze radził sobie Dawid Ratajczak. Tydzień temu wdrapał się na
podium, a czwartkowy turniej rozpoczął od wtopy czyli porażki z Kamilem.
Na lewej natomiast pokonał Pawła Gralińskiego, a potem poradził sobie z
Łukaszem Kubsikiem. Prawdziwą próbą formy Dawida było jednak
spotkanie z Michałem Pawłowskim. Pablo regularnie melduje się w
czubie klasyfikacji, ale z Dawidem zagrał słabiej, szczególnie drugiego
lega. Efektem czego było niespodziewane zwycięstwo Dawida. W następnej
rundzie czekał już Błażej, który okazał się minimalnie lepszy, ale kto
wie jaki mógłby być wynik, gdyby Dawid nie przespał kompletnie pierwszego
lega.
Na lewej
nieźle też radził sobie Sąsiad. W pierwszym pojedynku dopisało mu
szczęście, bowiem bez gry pokonał nieobecnego Gustlika, ale gdy przyszło
walczyć o wyższe pozycje to Sąsiad walczył jak lew. Pokonał Krystiana
Webera, a następnie poradził sobie z kolegą z drużyny – Maciejem
Szymkowiakiem. Grał przy tym bardzo dobrze, choć postronni obserwatorzy
napomykali, ze nierzadko Adrianowi lotka uciekała na D19.
Po dwóch
nieobecnościach wreszcie wrócił do gry Bolek. Zawodnik ten zawsze
dysponował rewelacyjnymi dablami i ogólnie dobrą grą, ale ostatnie tygodnie były
dla niego fatalne. W rozgrywkach Superligi przegrał dwa mecze (z Januszem
i Błażejem) i ugrał w nich tylko jednego lega, a w trzecim pojedynku
cudem wyciągnął remis z Kazikiem. W czwartek też szybko dostał w czapkę
na prawej, a na lewej mozolnie wspinał się w górę. Pokonał trzech mocnych lub
perspektywicznych zawodników: Marcina Jakubowicza, Sebastiana
Jakubowskiego i Michała Jaszczaka. Czwartym przeciwnikiem był
Błażej i obaj stoczyli pasjonujący pojedynek. Bolek jak za (nie)dawnych
czasów zaczął trafiać potrójną za potrójną i w pierwszego lega wygrał. W drugim
nie zwalniał tempa i mógł wygrać do zera, ale Błażej rzutem na taśmę
wyrównał stan gry w 7 rundzie. W trzecim legu znów odpala dwie mocne rundy,
Błażej odpowiada maksem i przewagę dowozi do końca, choć gdy był przy dablu
to Bolek już czaił się tuż za jego plecami. Bolka chciał pomścić
Paweł Więtkowski, ale Błażej rozpędzony pokonał i tę przeszkodę, przy
okazji notując swój najwyższy high-finish w sezonie: 145: T20,T15,D20.
Oczywiście
całą frajdę z gry na lewej zabił Roman, który szybko przegrywając
sprawił, że blady strach ogarnął najpierw ćwiartkę, potem połówkę a na końcu
całą lewą stronę. Krysia i Darek wydawali się pogodzeni z losem.
Potem przyszła kolej na golenie Dream Team`owców. Janusz jako taki
opór stawiał, ale nie dał rady. Sąsiad miał szanse głównie przez słabszą
postawę samego Romana, ale maks w drugim legu ostudził jego zapędy.
Kazik natomiast tylko dlatego stoczył pojedynek wyglądający na wyrównany, bo
akurat w tym momencie Roman zapominał jak się dable rzuca. Przypomniał
sobie jednak o tym w kolejnym pojedynku. Błażej podbudowany świetną grą
przeciwko Bolkowi i Świstakowi zagrał rewelacyjnie. Roman
trzymał się blisko, ale za nic nie mógł wyrobić sobie przewagi. Pomyłka na dablu
Błażeja kosztowała go lega, gdyż Roman tym razem na dablu był
bezbłędny. Drugi leg należał jednak do kapitana Dream Teamu. Siódma runda
i o zwycięstwie decydować miał trzeci leg. W nim minimalnie lepszy był znów
kapitan Sekretu, a Błażej długo nie mógł pogodzić się z porażką,
jednak 100% skuteczności na dablu przechyliło szalę zwycięstwa na korzyść
bardziej utytułowanego zawodnika.
Równie
emocjonująca była walka o finał. Marcin Kapuściński wychodzi na
prowadzenie, ale w odpowiedzi Roman zamyka lega 18 lotką z 94. Trzeci leg
znów wyrównany. Marcin ma ustawionego topa, natomiast Roman mając
90 punktów trafia 20,D20 i trzecią lotką zrywa nieco rzut w D15, później
przyznając, że mierzył w D10, po pomyłce w obliczeniach. Marcin kolejnej
szansy już nie daje i awansuje do finału turnieju.
W finale
pierwszego lega wygrywa Robert Gaertner, ale w drugim nawet nie podchodzi
do dabla. Marcin schodzi 60,60,43,140,140 i po małych problemach
wyrównuje stan gry. Trzeci leg jednak znów należy do Roberta. Równe rundy
przeplata wybitnymi – 68,125,60,125,44 i po pięciu rundach ma 89 punktów. W
szóstej trafia 19,T20 i zamiast rozmieniać na D4, decyduje się kończyć i trafia
upragnione D5. Piękne zakończenie pięknego turnieju.
Moment
turnieju: Epicka walka Błażej Przybyłowicza z Romanem
Giszterem. 1:1. Roman ustawia dabla, Błażej ma 170 punktów i
trzy lotki w ręku. T20,T5 i jęk zawodu. Trzecia lotka trafia T19 i Błażej
ustawia dabla. Roman jednak jest bezbłędny. D20 – koniec.
Mecz
turnieju: Znów Błażej Przybyłowicz, ale tym razem w roli mięsa
armatniego. Błażej nieopacznie urwał lega Marcinowi Kapuścińskiemu,
w odwecie dostał lanie jakiego nie zapomni do końca życia. Marcin
drugiego lega zamyka 17 lotką: 100,100,45,100,100 i zamknięcie 16,D20. A to był
ten słabszy leg. Kolejnego zawodnik Sekretu otwiera 95,140,140. Mając 126
po trzech rundach przymierza T19,19 i myli się minimalnie 12 lotką na bulleye.
Błażej w tym momencie ma 380 punktów na budziku i zamiast powtarzać sobie
w duchu „przymierz przymierz”, powtarza tylko w myślach „Za co? Za co?”.
Marcin łaskawie pozwala mu rozmienić żenującą cyfrę i kończy egzekucję.
Zawodnik
turnieju: Robert Gaertner. Zasłużenie i zdecydowanie wygrywa
wszystkie mecze. Opór stawia mu tylko Marcin Kapuściński, ale ten wieczór
należy do Kimy. Brawo.
Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Michała Jaszczaka nad
Bolkiem Roszakiem należało do największych sensacji. Niewiele mniejsze
wrażenie zrobiło zwycięstwo Dawida Ratajczaka nad Michałem Pawłowskim.
Ślizg
turnieju: Kamil Kaczmarek pokonał Dawida Ratajczaka, mimo że ten
dwukrotnie jako pierwszy meldował się na dablu. O dużym szczęściu może mówić
Karol Olaszek, gdyż wygrał z Krysią Kraczyńską o włos.
1.Robert
Gaertner – Kima HF116
2.Marcin
Kapuściński – Kapusta HF121
3.Roman Giszter
171
4.Błażej
Przybyłowicz 180, HF145
5.Paweł
Więtkowski – Świstak 180
5.Tomasz
Wojciechowski – Kazik
7.Adrian Nowak
– Sąsiad
7.Bolesław
Roszak
9.Janusz
Jakimowicz
9.Michał
Jaszczak
9.Dawid
Ratajczak
9.Maciej
Szymkowiak
13.Sebastian
Jakubowski
13.Dariusz
Myszkun
13.Michał
Pawłowski – Pablo
13.Krystian
Weber
17.Arkadiusz
Gaudyn – Gustlik
17.Marcin
Jakubowicz
17.Kamil
Kaczmarek
17.Krystyna
Kraczyńska
17.Łukasz
Kubsik
17.Patrycja
Obruszkiewicz
17.Karol
Olaszek
17.Mateusz
Wendt
25.Paweł
Graliński – Gralu
25.Piotr
Majewski
25.Hubert
Telesiński
|