Strona Główna         Superliga         W Sekrecie         Historia         Księga gości         Linki

W Sekrecie - Klasyfikacja maja 2011

 
Lp Nazwisko i imię 5.05 12.05 19.05 26.05 suma maksy zamknięcia
1 Giszter Roman 14 22 4 18 58 1 113
2 Gaertner Robert 22 12 12 10 56 1 116
2 Kapuściński Marcin 18 10 20 8 56 1 121
4 Przybyłowicz Błażej 12 18 10 14 54 2 145
5 Więtkowski Paweł 10 14 8 4 36 1  
6 Gaudyn Arkadiusz 2 4 16 10 32    
7 Jakimowicz Janusz 6 10 1 12 29   114
8 Wojciechowski Tomasz 10 6 4 6 26   128
9 Pawłowski Michał 4 8 6 6 24    
10 Skorupa Michał       22 22   121
11 Roszak Bolesław 8 6   6 20    
12 Ratajczak Dawid 6 8 4 1 19    
13 Obruszkiewicz Patrycja 2 2 6 8 18    
14 Szymkowiak Maciej 6 6 2 1 15    
15 Jaszczak Michał 6 6   2 14    
16 Nowak Adrian 8 1 1 2 12    
16 Olaszek Karol 2 2 4 4 12    
18 Jakubowicz Marcin 2 2 2 4 10    
18 Pawłowski Daniel   2 8   10 1  
20 Kubsik Łukasz 2     6 8    
20 Weber Krystian 4 2   2 8    
20 Wendt Mateusz 2 4 1 1 8    
23 Jakubowski Sebastian 4 1   2 7    
23 Pakosz Krzysztof   4 1 2 7    
25 Graliński Paweł 1 2 2 1 6    
25 Kraczyńska Krystyna 2 1 2 1 6    
25 Myszkun Dariusz 4 2     6    
25 Siodła Tomasz   4   2 6 1  
29 Falkowski Szymon   2   2 4    
29 Waklkiewicz Adrianna       4 4    
31 Kaczmarek Kamil 2     1 3    
32 Telesiński Hubert 1     1 2    
32 Wiśniewski Robert       2 2    
34 Majewski Piotr 1       1    
34 Nowak Radosław     1   1    
34 Plichta Michał       1 1    
34 Witasik Paweł     1   1    

 

 

 

26 maja 2011r.

 

   Ostatni turniej sezonu był niezwykle ciekawy. Miał rozstrzygnąć kwestię pierwszego miejsca w klasyfikacji sezonowej. Marcin Kapuściński miał dwa punkty przewagi nad Romanem Giszterem i wszyscy ostrzyli sobie zęby na tą rywalizację. Uprzedzając wypadki – Marcin przegrał tę rywalizację i już po raz czwarty z rzędu mimo, że przez te lata wygrywał wiele turniejów i klasyfikacji miesięcznych. Szkoda tylko, że nie doszło do bezpośredniego starcia pomiędzy zainteresowanymi, ale tu znów stało się to z winy Marcina.

   Rywalizację dwóch najlepszych darterów przyszła śledzić rekordowa ilość zawodników. Trzydzieści dwie osoby szczelnie wypełniły drabinkę, nie pozostawiając miejsca na ani jeden wolny los. Wśród graczy pojawił się Michał Skorupa, który z miejsca uznany został za jednego z faworytów. Jak się później okaże – całkiem słusznie.

   Najłatwiejszą ćwiartkę drabinki miał Robert Gaertner, który do półfinału awansował po trupach Krysi, Marcina i Kazika. W tej ćwiartce mogło dojść do pojedynku pomiędzy Maciejem i Kazikiem, których w walce o 10 miejsce w sezonie dzieli jeden punkt, ale Maciej przegrał z Michałem Jaszczakiem i praktycznie zakończył walkę o przeskoczenie Kazika.

   W drugiej ćwiartce zgodnie z przewidywaniami doszło do spotkania dwóch Michałów: Pawłowskiego ze Skorupą. Pablo wcześniej wyeliminował Karola i Patrycję, natomiast Skorupiak poradził sobie z Mateuszem i Sąsiadem. Do półfinału awansował Szczecinianin, ale Pablo od pewnego czasu gra nieco słabiej niż na początku roku.

   W trzeciej ćwiartce znalazło się zatrzęsienie zawodników bardzo mocnych, choć niekoniecznie faworytów turniejowych. Był Bolek, który słynie ze świetnych dabli, był Faza, który w najmniej spodziewanym momencie potrafi wskoczyć na poziom 6-7 rundy (inna sprawa, że ostatnio zdarzyło mu się to jeszcze za Gierka), był Błażej, który cały sezon gra na równym wysokim poziomie, był Gustlik, który tydzień temu omal nie wygrał turnieju, był zawsze groźny Dawid i Świstak, który niemal w pojedynkę w meczy ligowym pokonał Aztecę Poznań, był też Tomek Siodła, któremu do wysokiego poziomu brakuje chyba tylko ogrania. Szybko dwa mecze wygrał Bolek, który pokonał właśnie Tomka Siodłę i Kamila Kaczmarka. Ćwiartkę wygrał jednak Gustlik, który po zachwycającej grze pokonał Świstaka, a następnie spotkał się z Błażejem. O zaciekłości tego pojedynku świadczy fakt, że Błażej w drugim legu miał w ręku 15 lotkę, a Gustlik mimo rzucenia w trzech rundach 350 punktów przegrał tego lega. Trzeciego lega Błażej jednak przespał i Arek awansował dalej, by w walce o półfinał pokonać wspomnianego Bolka.

   Los dwóch najlepszych zawodników Konina wrzucił do jednej ćwiartki i obu chyba świadomość stawki sparaliżowała. Wydawało się, że obaj nie chcą wygrać i trafić na siebie, a może po prostu zjadła ich trema? Marcin Kapuściński po odprawienie Huberta trafił na Łukasza Kubsika, który po trzech nieobecnościach wrócił na ostatni turniej sezonu. Zawodnik ten nie próżnował: długo studiował techniki najlepszych graczy świata, praktykował jogę i techniki opanowywania stresu, a od Kimy czerpał wiedzę w temacie najlepszych na rynku stoperów do uszu. Wszystkie te starania okazały się strzałami w dziesiątkę. Łukasz grał rewelacyjnie i Marcin wydawał się być zbity z tropu. Rewelacyjne zejścia, dzwonki w prawie każdej rundzie pozwoliły mu na wygranie pierwszego lega i to mimo fatalnej rozmianki. Łukasz wyszedł na prowadzenie zamknięciem z 54: 20,D17. W drugim Marcin doprowadził do remisu zamknięciem w 7 rundzie, ale w trzecim Łukasz na nowo rozpoczął swój koncert i znów mimo pokracznej rozmianki pokonał Marcina, za co zebrał gromkie zasłużone brawa. Najbardziej ucieszył się Roman, którego szanse na triumf sezonowy wzrosły.

   Roman jednak też nie prezentował się wiele lepiej od Marcina. Najpierw po wyrównanej grze pokonał Janusza, ale kto wie jak skończyłby się ten mecz, gdyby nie rewelacyjne dable zawodnika Sekretu: 1 i 2 lotka kończyły dwa zwycięskie legi. Później niemały opór stawił mu Sebastian, który długo prowadził w pierwszym legu, ale ostatecznie musiał pogodzić się z porażką. W walce o półfinał Roman zamiast na Marcina trafił na wspomnianego Łukasza i miał z nim identyczne problemy. Łukasz w pierwszym legu dabla ustawił w szóstej rundzie, gdy Roman miał grubo ponad sto punktów, a niedługo później zakończył tego lega. Roman wyrównał stan gry, ale w trzecim legu znów Łukasz pierwszy melduje się na dablu, jednak marnuje 6 kolejnych rzutów i Roman szczęśliwie wygrywa ten mecz.

   W półfinale Roman zagrał już tak jak nas do tego cały sezon przyzwyczajał i Arek Gaudyn musiał uznać jego wyższość, a potem w finale prawej strony Roman pokonał Michała Skorupę, który wcześniej po zaciętym meczu pokonał Roberta Gaertnera.

   Na lewej rządziły dziewczyny. Krysia długo stawiała opór Szymonowi i przegrała minimalnie, Ada odniosła natomiast dwa zwycięstwa, choć rywali miała wymagających. Zarówno Maciej Szymkowiak, jak i Sebastian Jakubowski nie potrafili jej pokonać i trzeba było dopiero Marcina Kapuścińskiego, żeby zakończyć jej marsza na lewej. Jeszcze lepiej radziła sobie trzecia z zawodniczek Patrycja Obruszkiewicz. Najpierw pokonała Krzysztofa Pakosza, potem zemściła się na Pawle Więtkowskim za to, że ten wcześniej wyeliminował Dawida, a w kolejnym pojedynku pyknęła jeszcze Bolka Roszaka. Przegrała dopiero z Januszem Jakimowiczem, ale ten na lewej prezentował momentami nieziemską formę. Pecha trafienia na Janusza mieli Miniek, Michał Jaszczak, Marcin Jakubowicz i Łukasz, który przecież tak dobrze radził sobie na prawej. Z Patrycją Janusz popisał się HF114, a potem swoją kolekcję skalpów poszerzył o skalp Roberta Gaertnera, którego w jednym z legów wdeptał w ziemię, zamykając 15 lotką.

   Równie imponująco na lewej radził sobie Błażej Przybyłowicz, który w maju nie schodzi poniżej czwartego miejsca w turniejach. Tym razem najpierw na prawej solidnie ślizgnął się z Dawidem, a potem po walce przegrał z Gustlikiem, na lewej wygrał z Barthezem i Karolem, a potem bez gry (walkower Michała Pawłowskiego) awansował do ósemki. Tam napotkał Marcina Kapuścińskiego, który mozolnie odrabiał straty na lewej stronie. Mecz był zacięty, ale Błażej odniósł zasłużone zwycięstwo, czym praktycznie przyklepał zwycięstwo Romana w klasyfikacji sezonowej. Kolejne dwa mecze Błażej zagrał rewelacyjnie. Najpierw pokonał Gustlika, ale obaj stoczyli pasjonujący pojedynek. Błażej minimalnie przegrał pierwszego lega, w drugim otworzył maksem i 13 lotką ustawił dabla, a zamknął tego lega 16 lotką. W decydującej partii obaj zawodnicy zacięli się na dablu kilka rund, lecz w końcu w 10 rundzie szajbą Błażej pokonał zawodnika Sekretu.

   Potem po jeszcze piękniejszej grze pokonał kolegę z drużyny Janusza, przy czym Janusz ani na jotę nie odstawał i przegrał o milimetry ten pojedynek. Tak dysponowany Błażej był spokojny o wynik meczu z Michałem Skorupą, ale spotkał go niemały zawód, a Michał pokazał mu jak się kończy pojedynki. Błażej prowadził w pierwszym legu minimalnie i gdy ustawił dabla, Michał miał 86 punktów. Pierwsza lotka Szczecininanina trafiła w pole 4, ale potem przymierzył D25,D16 i wyszedł na prowadzenie. Drugiego lega Błażej zagrał jeszcze lepiej, w 6 rundzie ustawił dabla, ale potem przez dwie rundy obijał oponę i znów Michał doszedł przeciwnika pierwszą możliwą lotką zakończył jego męki.

   Finał stał na zróżnicowanym poziomie. Roman Giszter rozpoczął jakby chciał Michała rozerwać na strzępy: 57,133,133. Chwilę później zamknął tego lega, ale w drugim Michał zagrał już lepiej i po zamknięciu w 8 rundzie wyrównał stan gry. Trzeci leg stał na niższym poziomie i Roman powinien nie pozwolić przeciwnikowi na zwycięstwo. Stało się jednak inaczej i sędzia zarządził drugi finał. Tu już gra obu zawodnikom wyraźnie się nie kleiła, a szczególnie zawodziły dable z obu stron. Dwaj byli zawodnicy Dream Teamu wygrali po jednym legu, nie plamiąc się jednak zejściem poniżej 10 rundy. Apatię przerwał dopiero Michał, który ni stąd ni zowąd odpalił niczym torpeda: 60,100,83,137 by zamknąć w piątej rundzie zgodnie z zasadami rozmianki ze 121: 25,T20,D18.

 

 

Moment turnieju: Roman Giszter w pierwszym legu pojedynku z Sebastianem Jakubowskim był w dużych tarapatach. Gdy na liczniku pojawił się wynik 46-169 Roman przymierzył T19,19,T19 by w kolejnej rundzie wykończyć oniemiałego przeciwnika 0,D18.

 

Mecz turnieju: Starcie dwóch zawodników Dream Teamu: Janusza Jakimowicza i Błażeja Przybyłowicza było ozdobą turnieju. Obaj wcześniej wyeliminowali Marcina Kapuścińskiego, Roberta Gaertnera i Arkadiusza Gaudyna, a gdy stanęli naprzeciwko siebie, co chwila dzwonki przerywały ciszę. Błażej pierwszego lega otworzył 140,140,95,86, ale Janusz też w każdej rundzie dzwonił i miał niewiele ponad 100 punktów na budziku. Wszystkie lotki piątej rundy Błażej posłał w oponę, ale 16 lotka trafiła do celu. Drugiego lega Janusz zamknął w 7 rundzie, a w trzecim znów po obopólnie pięknej grze znów minimalnie lepszy był Błażej.

 

Zawodnik turnieju: Patrycja Obruszkiewicz. Cztery zwycięstwa, większość nad uznanymi przeciwnikami i ogólnie skuteczna gra muszą zostać nagrodzone. Pochwalić też należy piękną grę Łukasza Kubsika i Janusza Jakimowicza.

 

Niespodzianka turnieju: Oczywiście sensacyjne zwycięstwo Łukasza Kubsika nad Marcinem Kapuścińskim, ale też dużego kalibru niespodziankami są dwa zwycięstwa Ady Walkiewicz na lewej, trzy zwycięstwa Patrycji Obruszkiewicz i pierwsza turniejowa porażka Roberta Gaertnera z Januszem Jakimowiczem.

 

Ślizg turnieju: Roman Giszter mógł na prawej podzielić los Marcina Kapuścińskiego. Był od milimetry od porażki z Łukaszem Kubsikiem, ale uciekł spod topora.

 

 

1.Michał Skorupa                               HF121, 15L

2.Roman Giszter

3.Błażej Przybyłowicz                      180, 2x16L, 18L

4.Janusz Jakimowicz                         HF114, 15L

5.Robert Gaertner – Kima

5.Arkadiusz Gaudyn – Gustlik

7.Marcin Kapuściński – Kapusta

7.Patrycja Obruszkiewicz

9.Łukasz Kubsik

9.Michał Pawłowski – Pablo

9.Bolesław Roszak

9.Tomasz Wojciechowski – Kazik

13.Marcin Jakubowicz

13.Karol Olaszek

13.Adrianna Walkiewicz

13.Paweł Więtkowski – Świstak

17.Szymon Falkowski

17.Sebastian Jakubowski

17.Michał Jaszczak

17.Adrian Nowak – Sąsiad

17.Krzysztof Pakosz – Faza

17.Tomasz Siodła                              180

17.Krystian Weber

17.Robert Wiśniewski – Barthez

25.Paweł Graliński - Gralu

25.Kamil Kaczmarek

25.Krystyna Kraczyńska

25.Michał Plichta – Miniek

25.Dawid Ratajczak

25.Maciej Szymkowiak

25.Hubert Telesiński

25.Mateusz Wendt

 

 

19 maja 2011r.

 

   Przedostatni turniej tego sezonu stał pod znakiem wielu niespodzianek i bohaterów. Zwykle nie ma problemu ze wskazaniem bohatera turnieju, ale tym razem aż sześciu zawodników aspirowało do tego miana. Jedni zamiatali lewą aż miło, inni byli autorami niespodzianek, a jeszcze inni po prostu zajmowali najwyższe miejsca. Dwadzieścia dwie osoby to wynik nienajlepszy, ale ta frekwencja jeszcze we wrześniu uznawana była za rewelacyjną. Piękna pogoda i zmęczenie sezonem odbiły się na ilości graczy.

   Co ciekawe, żaden z rozstawionych zawodników nie wygrał swej ćwiartki. Roman najpierw z wielkimi problemami pokonał Michała Pawłowskiego, ale potem musiał uznać wyższość rewelacyjnie tego dnia dysponowanego Gustlika. Robert Gaertner potknął się już w pierwszym pojedynku i podobnie jak Roman spadł na lewą za sprawą swego kolegi z drużyny Świstaka. Jak zwykle mecz Kimy nie mógł się obyć bez ślizgu, z tym że tym razem, był on jego ofiarą, a nie beneficjentem. Świstak natomiast wygrał ćwiartkę, w kolejnym meczu eliminując Dawida.

   Swoją ćwiartkę wygrał też Marcin Kapuściński, ale podobnie jak pozostali faworyci, miał duże problemy. Najpierw zmusił go do wysiłku Janusz (prowadził 1:0), potem równie ciężką przeprawę miał z Marcinem Jakubowiczem, a w walce o półfinał zacięty opór stawił mu Tomek Wojciechowski, który również urwał mu lega.

   Najprostszą drogę do półfinału miał Błażej. Po dwóch dobrych turniejach i powstałej dzięki temu szansie na wysokie miejsce w klasyfikacji miesięcznej, Błażej tak ustawił drabinkę, że w ćwiartce nie znalazł się żaden zawodnik, który kiedykolwiek posmakował wysokiego miejsca. Oszustwo nie popłaciło – Błażej przegrał już pierwszy pojedynek. Pokonał go grający mecz życia Daniel Pawłowski. Zawodnik ten zanotował swojego pierwszego turniejowego maksa i zszedł na 6 rundę. Błażej miał mimo to lotkę legową, ale jej nie wykorzystał. A że w drugim legu też nie zagrał najlepiej, to szybko przyszło mu się adaptować do lewej strony. Wobec tego było pewne, że co najmniej piąte miejsce zdobędzie zawodnik niżej notowany. Szansę tę wykorzystał właśnie Daniel, który w kolejnej rundzie pokonał Karola Olaszka.

   W półfinale Daniel nie miał już najmniejszych szans z Gustlikiem, a jego finałowym przeciwnikiem okazał się Marcin Kapuściński, który pokonał Pawła Więtkowskiego. W finale prawej Marcin swej szansy nie zmarnował, ale Arek cały czas grał na bardzo wysokim poziomie.

   Na lewej jak zwykle działo się dużo ciekawego. Trzy zwycięstwa poparte ładną grą odniósł Pablo, choć od czasu do czasu zacinał się na dablu. Pecha miał Adrian Nowak, który na prawej przegrał właśnie z Pablo, a na lewej niespodziewanie spotkał Roberta Gaertnera. Kima rzucił mu maksa i wygrał ten pojedynek. Szybko odpadł gość ze Słupska czyli Paweł Witasik, który, miejmy nadzieję, i za tydzień odwiedzi mury Sekretu.

   Rewelacyjnie na lewej prezentowała się też Patrycja Obruszkiewicz. Najpierw pokonała ex-DreamTeamowca Radka Nowaka, potem sensacyjnie wyeliminowała Marcina Jakubowicza i Karola Olaszka. Błażej po wpadce na prawej wziął się do roboty. Prezentował ładną grę i względnie dobre dable, co pozwoliło mu wyeliminować najpierw kolegę z drużyny – Janusza, potem Grala, a następnie Kazika (17 lotka w pierwszym legu). Nie był to koniec sukcesów tego zawodnika. Michał Pawłowski z Błażejem zagrał nienajlepiej i mimo, że faworyzowany, też musiał uznać jego wyższość, a potem Błażej zemścił się na Danielu za porażkę na prawej.

   Skutecznie na lewej do przodu parł Robert Gaertner. Co ciekawe po dwóch zwycięstwach (nad Sąsiadem i Krysią) trafił na Romana i było pewne, że jeden z dwóch zawodników rozstawionych nie awansuje nawet do ósemki. Okazał się nim Roman, który nie mógł sobie tej porażki wybaczyć. I nic dziwnego: Roman przed dwoma ostatnimi turniejami był liderem klasyfikacji sezonowej z 14-punktową przewagą nad Marcinem Kapuścińskim i wystarczyłoby mu utrzymać względne status quo, żeby dowieźć przewagę do końca. Tymczasem za 9 miejsce otrzyma tylko 4 punkty i Marcin Kapuściński może go wyprzedzić jeszcze w tym turnieju, bowiem za pierwsze miejsce regulamin przewiduje 20 punktów. Ostatni turniej maja zapowiada się niezwykle emocjonująco. Dwa lata temu Kapusta przegrał sezon jednym tylko punktem, rok temu fatalny ostatni miesiąc spowodował, że Roman zdystansował go na mecie. Teraz wystarczy mu zająć takie samo miejsce jak Roman, by wrócić na tron.

   Kima tymczasem pokonywał kolejne przeszkody. Najpierw Patrycję, potem Świstaka, a w walce o „trójkę” Błażeja. W finale lewej jednak trochę niespodziewanie, ale na pewno zasłużenie Robert przegrał z Arkiem Gaudynem, który tym samym stanął do walki o zwycięstwo turniejowe.

   Pierwszy finał Arek wygrał 2:1, ale w drugim trochę zabrakło mu pary i Marcin Kapuściński wygrał ten pojedynek i wrócił na pierwsze miejsce w klasyfikacji sezonowej przed ostatnim turniejem.

 

 

Moment turnieju: Błażej Przybyłowicz w pierwszym pojedynku na prawej rozkoszował się ułożoną pod siebie drabinką. Na pierwszy ogień poszedł Daniel Pawlowski, który tydzień wcześniej przegrywał z Szymonem i Mateuszem, toteż sędzia zanadto nie przejmował się jego grą, tym bardziej że sam lega otworzył „setką”. Daniel niespodziewanie jednak w czwartej rundzie odpala T20,T20,T20 i poprawia T20,1,T20. Błażej pobladł i pewność siebie zniknęła w oka mgnieniu.

 

Mecz turnieju: Pierwszy finał turnieju. Marcin Kapuściński i Arkadiusz Gaudyn rozpoczęli spokojnie i pierwszego lega wygrał Gustlik. W drugim Kapusta podkręcił tempo i wyrównał stan gry. W trzecim jednak spadł na niego grad ciosów. Arek zagrał 123,140,115 i przy 123 punktach ustawił dwoma lotkami dabla D25. Jednak nie udało mu się uskutecznić 12 lotki. Niewiele później wygrał tego lega i pierwszy finał.

 

Zawodnik turnieju: Już dawno nie było tylu zawodników godnych tego tytułu. Daniel Pawłowski sprawił wielką niespodziankę i awansował na 5 miejsce, Patrycja Obruszkiewicz na lewej pokonała aż trzech rywali, Błażej Przybyłowicz wygrał pięć pojedynków, grając momentami naprawdę pięknie, Marcin Kapuściński wygrał cały turniej, a Robert Gaertner z samego dołu lewej strony przebił się aż na podium. Wyróżnienie otrzymuje jednak Arek Gaudyn. Pokonał w komplecie wszystkich trzech zawodników z czuba klasyfikacji (oraz swych kolegów z drużyny) i prezentował przy tym momentami kosmiczną formę. Brawo.

 

Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Daniela Pawłowskiego nad Błażejem Przybyłowiczem, a także porażka Marcina Jakubowicza z Patrycją Obruszkiewicz.

 

Ślizg turnieju: Roman Giszter w meczu z Michałem Pawłowskim miał w trzecim legu blisko 300 punktów na budziku, gdy Pablo ustawił dabla. Michał jednak szybko rozmienił na szajbę, a Roman niemalże cudem wyrwał to zwycięstwo.

 

 

1.Marcin Kapuściński – Kapusta      

2.Arkadiusz Gaudyn – Gustlik

3.Robert Gaertner – Kima                 180

4.Błażej Przybyłowicz

5.Daniel Pawłowski                           180

5.Paweł Więtkowski – Świstak

7.Patrycja Obruszkiewicz

7.Michał Pawłowski – Pablo

9.Roman Giszter

9.Karol Olaszek

9.Dawid Ratajczak

9.Tomasz Wojciechowski – Kazik

13.Paweł Graliński – Gralu

13.Marcin Jakubowicz

13.Krystyna Kraczyńska

13.Maciej Szymkowiak

17.Janusz Jakimowicz

17.Adrian Nowak – Sąsiad

17.Radosław Nowak

17.Krzysztof Pakosz - Faza

17.Paweł Witasik

17.Mateusz Wendt

 

12 maja 2011r.

 

   Koniec sezonu zbliża się wielkimi krokami, coraz mniej znaków zapytania powstaje, jeśli chodzi o klasyfikację sezonową. Nie jest jeszcze wyjaśniona najważniejsza kwestia, czyli to kto zostanie najlepszym darterem klubowych turniejów w Koninie. Przed drugim czwartkiem maja Roman Giszter miał zaledwie dwa punkty przewagi nad Marcinem Kapuścińskim. Trzecie miejsce na pewno przypadnie Robertowi Gaertnerowi, czwarte Błażejowi Przybyłowiczowi, a szósty Michał Pawłowski ma tylko iluzoryczne szanse na prześcignięcie piątego Arkadiusza Gaudyna. Emocje wzbudza też walka o ostatnie miejsce w dziesiątce sezonu. Aspirują do tego miana trzej zawodnicy Dream Teamu: Maciej Szymkowiak, Tomasz Wojciechowski i Adrian Nowak, a cień szansy ma też Dawid Ratajczak.

   Pozostały zaledwie trzy turnieje, toteż szans na punkty coraz mniej. Drabinka drugiego turnieju maja ułożyła się dosyć sprawiedliwie, choć jej dolne rejony zgromadziły więcej graczy mogących sprawić niespodziankę.

   Robert Gaertner rozstawiony z "jedynką" gładko wygrał swą ćwiartkę dzięki zwycięstwom nad Darkiem Myszkunem i Januszem Jakimowiczem. Niespodziewanej porażki doznał Marcin Jakubowicz, który po rewelacyjnym kwietniu, w maju wyraźnie spuścił z tonu. Pokonał go wspomniany Darek Myszkun.

   Maciej Szymkowiak wygrał dwa mecze. Najpierw po zaciętym boju pokonał Dawida Ratajczaka, a potem poradził sobie z Mateuszem Wendtem, który wprawdzie był słabszy od przeciwnika ale miał też pecha. Maciej zaciął się na dablu, ale spokojnie mógł liczyć na to, że Mateusz nie zejdzie poniżej 51 punktów. Jednak w 14 rundzie przy 121 punktach trafił T20,20 i T18. Trzecia lotka spowodowała furę, a w ostatniej rundzie Mateusz rzucił dużo mniej i w rezultacie przegrał lega bez możliwości rzutów o środek. No, ale kto ma pecha, ten i w dupie palec złamie. Ćwiartkę wygrał Roman Giszter, który najpierw poradził sobie z Michałem Jaszczakiem, a potem zrzucił na lewą właśnie Macieja.

   Trzecią ćwiartkę wygrał Świstak, choć ta była bardzo wyrównana. Znaleźli się w niej i nieobliczalny Sąsiad, i Pablo, i Gustlik. Jako pierwszy z wymienionych na lewo spadł Adrian, który stoczył wyrównany mecz z Michałem, ale nie dał mu rady. Michał miał też problemy w drugim meczu. Miał za rywala Szymona, dla którego to był dopiero drugi w życiu turniej, a który jednak prowadził 1:0 i miał lotki meczowe w ręku. Pablo wyszedł z opresji i zrzucił Szymona na lewo, ale w kolejnym pojedynku nie dał rady wspomnianemu Świstakowi, który wcześniej pokonał kolegę z drużyny – Gustlika.

   W ostatniej ćwiartce też doszło do kilku klasyków. Najpierw Kazik przegrał z Fazą, któremu potem miejsce w szyku pokazał Marcin Kapuściński. Potem Błażej po raz kolejny spotkał się z Bolkiem – tydzień temu Ci zawodnicy stoczyli zażarty bój i minimalnie lepszy był Błażej. Bolek pałał żądzą rewanżu, ale znów został pokonany. W kolejnym meczu Błażej zmierzył się z Marcinem Kapuścińskim i sam miał ochotę na rewanż za przepierkę sprzed tygodnia. Marcin rozpoczął genialnie i prowadził 1:0, ale potem grał już nieco słabiej i przegrał cały mecz.

   Co Błażej zyskał w meczu ćwierćfinałowym natychmiast roztrwonił w kolejnej rundzie. Z trojga półfinalistów trafił najlepiej, bowiem Świstak wydaje się być mniej groźny od Romana czy Kimy, poza tym tydzień temu zdołał go pokonać. Teraz też rozpoczął dobrze, gdyż prowadził 1:0 i miał ponadstupunktową przewagę na dablu, jednak roztrwonił ją, pozwolił przeciwnikowi wyrównać i wygrać decydującego lega. W drugim półfinale zmierzyli się wspomniani dwaj zawodnicy Sekretu. Pierwszego lega wygrał kapitan, ale w drugim Roman zamknął ekwilibrystycznie z 87: 17,D20,D15, a w trzecim również okazał się skuteczniejszy. W finale prawej nie dał szans drugiemu koledze z drużyny – Świstak zasłużenie powędrował na lewą stronę drabinki, ale i tak mógł być zadowolony, miał już zapewnione miejsce na podium, dopiero po raz trzeci w tym sezonie.

   Na lewej sensacyjnie szybko odpadli dwaj zawodnicy: Sebastian Jakubowski pokazywał wcześniej się z bardzo dobrej strony, a tu musiał uznać wyższość Krystiana Webera, Sąsiad natomiast przegrał z Danielem Pawłowskim, mimo iż ten miał duże problem z grą. Podczas rzutów o środek dopiero 9 lotka rzucona przez tego zawodnika nie odbiła się od tarczy. Ciekawym jest fakt, że Daniel pokonał bardzo wymagającego przeciwnika, a dwie porażki odniósł z zawodnikami w absolutnie jego zasięgu: z Szymonem na prawej i z Mateuszem na lewej. Przegrała też w tej fazie Krysia, u której widać już pewne postępy w grze, ale na razie pozostaje bez zwycięstwa w klubowych turniejach.

   Dwa mecze na lewej wygrał Michał Jaszczak i tylko patrzeć, kiedy zacznie zdobywać coraz wyższe miejsca. Miał trochę szczęścia, bowiem los przydzielił mu rywali o niewielkim dorobku (Gralu i Mateusz) ale widać u niego progres. Także dwa mecze wygrał Kazik, który rywali miał trudniejszych. Najpierw pokonał Darka Myszkuna, a potem poradził sobie z bardzo mocnym przecież Tomkiem Siodłą. Kazik błysnął zapięciem w pierwszym legu, gdy skończył z 95: T19,D7,D12. Nie dał rady dopiero następnemu zawodnikowi, ale był to sam Marcin Kapuściński. Dodać należy że prowadził nawet 1:0, ale kolejne legi zawodnik Sekretu rozstrzygnął gładko na swą korzyść.

   Najjaśniej w pierwszych rundach lewej strony błyszczał Dawid. Szymona pokonał zgodnie z planem, ale w walce z Gustlikiem niewielu stawiało na jego wiktorię. Dawid tymczasem nie tylko pokonał utytułowanego przeciwnika, ale w następnym meczu zrewanżował się Maciejowi za porażkę na prawej, jego marsz zastopował dopiero inny zawodnik Dream Teamu – Janusz, który wcześniej poradził sobie z Bolkiem. Bardzo szybko spotkali się na lewej dwaj przeciwnicy przyzwyczajeni raczej do spotykania się ze sobą w finale, bądź półfinale turnieju. Tymczasem w czwartek Kima z Kapustą walczyli na lewej o przetrwanie, a przegrany miał zająć miejsce poza czwórką. Lepszy okazał się Robert Gaertner, ale mecz był jak zwykle bardzo wyrównany.

   Znów na lewej doskonale radził sobie Błażej. Po pechowej porażce ze Świstakiem wpadł na kolegę z drużyny – Janusza i zasłużenie wygrał ten mecz. Kima chyba zlekceważył zawodnika Dream Teamu, gdyż zagrał dużo słabiej niż w poprzednich pojedynkach. W efekcie też musiał się pożegnać z grą, a Błażej wspiął się już na podium. W kolejnym meczu zrewanżował się Świstakowi za porażkę na prawej i przy okazji znów zaprezentował wyśmienitą formę. Regularnie schodził na 5-6 rundę i kończył niewiele później.

   Forma jednak uciekła w najważniejszym pojedynku. Roman widząc popisy Błażeja, nie zlekceważył go, a sam Błażej zagrał swój najsłabszy mecz. Skutek mógł być tylko jeden: gładkie 2:0 okraszone zamknięciem w drugim legu ze 113. Dla Błażeja był to piąty udział w meczu finałowym i przy okazji piąta porażka, ale ostatni raz grał w tej fazie jeszcze w starym roku. Roman natomiast znacznie przybliżył się do celu nadrzędnego czyli zwycięstwa w klasyfikacji generalnej. Ma w tej chwili 14 punktów przewagi, a do końca zostały zaledwie dwa turnieje.

  

Moment turnieju: Tomek Wojciechowski skazywany na porażkę z Marcinem Kapuścińskim kończy przepięknie i wbrew wszelkim regułom darterskim ze 128: T19,T7,D25.

 

Mecz turnieju: Znów Błażej Przybyłowicz z Marcinem Kapuścińskim stoczyli najciekawszy mecz turnieju. Jednak przebieg meczu był odwrotny, niż ten ubiegłotygodniowy. Marcin w pierwszym legu dzwonił jak nawiedzony i w pewnym momencie na liczniku pojawił się wynik 53:401. Błażej ogarnął się na tyle, żeby nie było wstydu i przegrał z „dwójką z przodu”. W drugim legu zagrał lepiej i zasłużenie wyrównał stan gry. W trzecim też prowadził, jednak mając 112 „błysnął” rozmianką 1,19,1 i Marcin dwudzwonkową rundą ustawił dabla, choć wcześniej miał blisko 100 punktów straty. W tym momencie Błażej zagrał świetnie taktycznie. Z 91 postanowił schodzić nie poprzez tripla, lecz przymierzył w środek. Trafił D25, po czym mimo pomyłki na sektorze (3 zamiast 17) ustawił dabla i jedyną lotką która mu pozostała trafił D19. I zsikał się ze szczęścia. W tym sezonie przegrywał z Marcinem 16 razy i odniósł dopiero drugie zwycięstwo.

 

Zawodnik turnieju: Błażej Przybyłowicz. Bo miał urodziny.

 

Niespodzianka turnieju: Porażka Adriana Nowaka z Danielem Pawłowskim należała do najbardziej zaskakujących rozstrzygnięć tego turnieju.

 

Ślizg turnieju: Szymon Falkowski mimo znikomego doświadczenia był o włos od pokonania Michała Pawłowskiego.

 

 

1.Roman Giszter                                            HF113

2.Błażej Przybyłowicz

3.Paweł Więtkowski – Świstak

4.Robert Gaertner – Kima

5.Janusz Jakimowicz             

5.Marcin Kapuściński – Kapusta                   180     

7.Michał Pawłowski – Pablo 

7.Dawid Ratajczak

9.Michał Jaszczak

9.Bolesław Roszak

9.Maciej Szymkowiak

9.Tomasz Wojciechowski – Kazik                HF128

13.Arkadiusz Gaudyn – Gustlik

13.Krzysztof Pakosz – Faza

13.Tomasz Siodła

13.Mateusz Wendt

17.Szymon Falkowski

17.Paweł Graliński - Gralu

17.Marcin Jakubowicz

17.Dariusz Myszkun

17.Patrycja Obruszkiewicz

17.Karol Olaszek

17.Daniel Pawłowski

17.Krystian Weber

25.Sebastian Jakubowski

25.Krystyna Kraczyńska

25.Adrian Nowak – Sąsiad

  

 

 

5 maja 2011r.

 

   Inauguracja ostatniego punktowanego miesiąca przebiegła pod znakiem wysokiej formy najlepszych zawodników, co automatycznie przełożyło się na znikomą ilość niespodzianek. Ciekawostką jest fakt, że mimo braku rozstawień (jak zwykle w pierwszy czwartek miesiąca) numery 1 i 2 przypadły dwom filarom Sekretu: Robertowi Gaertnerowi i Marcinowi Kapuścińskiemu. O szczęściu może jednak mówić tylko ten pierwszy, Marcinowi natomiast los wskazał w pierwszej rundzie zwycięzcę pary Roman GiszterMichał Pawłowski. Tym samym wiadomo było, że już na samym początku dwóch z czterech najlepszych zawodników kwietnia będzie musiało walczyć na lewej stronie. W takiej sytuacji musiały paść podejrzenia wobec sędziego o machlojki przy losowaniu, którym ten oczywiście zaprzeczył. Błażeja podejrzewał Pablo i Kapusta, a Roman z góry uznał, że losowanie musiało być uczciwe, a że pechowe dla niego to trudno. Przyznać trzeba, że Romana wiara w nieskazitelność moralną sędziego jest zarówno godna pochwały, jak i naiwna. Błażej korupcję traktuje nie tylko jako sposób na życie, ale też jako hobby.

   Roman w pierwszym meczu poradził sobie z Michałem Pawłowskim, choć ten grał bardzo dobrze i urwał jednego lega, ale przy stanie 1:1 zawodnik Sekretu rozpoczął 133,57,26,133,40 i mógł kończyć w 6 rundzie. Wprawdzie pomylił się, ale już 20 lotka trafiła celu i Pablo spadł na lewą stronę. W starciu gigantów lepszy okazał się jednak Marcin Kapuściński, który w meczu na styku miał lepsze dable, a zamknięcie ze 121 (20,T17,D25) było naprawdę efektowne. W tej ćwiartce był też sędzia, który przez pierwsze dwie rundy robił za „kosiarza maturzystów”. Błażej po ładnej grze pokonał Pawła Gralińskiego i Kamila Kaczmarka, którzy dzięki niemu na maturę z języka obcego pójdą wyspani. Marcin Kapuściński maturę niestety zdawał w czasach, gdy wódka była na kartki, toteż harce Błażeja nie zrobiły na nim najmniejszego wrażenia, a gdy przypadkowo przegrał pierwszego lega, to w kolejnych dwóch zlał go tak, że ten zapomniał jak się nazywa.

   Największe poruszenie na prawej wzbudził Michał Jaszczak. Wylosował kiepsko, gdyż Bolek jest zawodnikiem mocnym i doświadczonym, ale Michałowi udało się pokonać tę przeszkodę. W drugim meczu też odniósł zwycięstwo, ale mimo, że pokonał zawodnika ligowego to jednak trudno ten wynik uznać za niespodziankę. Rywalem był Adrian Nowak, który akurat z tym przeciwnikiem zupełnie sobie nie radzi i w trzech pojedynkach z Michałem ani razu jeszcze nie wygrał. Całą ćwiartkę wygrał jednak Kazik, który ma ostatnio zwyżkę formy i szczęście w losowaniu. Hubert, Patrycja i Michał Jaszczak to całkiem atrakcyjny zestaw w drodze do półfinału.

   Trzecią ćwiartkę wygrał wracający do formy Paweł Więtkowski. W pierwszym pojedynku zdmuchnął z linii Krystiana Webera, a w kolejnym pokonał Sebastiana Jakubowskiego. Nie przyszło mu to łatwo, gdyż Sebastian dzwonił w T19 jak natchniony, jednak doświadczenie Świstaka zwyciężyło. Ostatnią przeszkodą na drodze do „czwórki” był Maciej Szymkowiak, ale i on nie dał rady zawodnikowi Sekretu. Warto nadmienić, że w tej ćwiartce niespodziewanej porażki doznał Arek Gaudyn, którego pokonał rewelacyjny ostatnio Marcin Jakubowicz, ale zwycięzca, zamiast pójść za ciosem, przegrał potem ze wspomnianym Maciejem.

   Robert Gaertner nie mógł sobie wymarzyć lepszego losowania. W całej połówce nikogo z pierwszej piątki ostatniego miesiąca, a dodatkowo dwóch z trzech najgroźniejszych przeciwników spadnie na lewą zanim Robert na dobre rozgrzeje rękę. A propos rozgrzewania ręki – Kima na treningu przed turniejem wymiatał aż miło. W dziesięć minut rzucił trzy maksy, ale potem poczuł wstrząsy o sile 0,00001 w skali Richtera i pobiegł raportować Japończykom o zagrożeniu. W samym turnieju zdecydowanie wygrał z Karolem i Januszem, a w walce o finał prawej nie dał szans Świstakowi. Drugim finalistą został Marcin Kapuściński, który na lewą w półfinale spuścił Kazika. W finale prawej Kima udowodnił, że jest w wyśmienitej formie i pokonał partnera z drużyny.

   Na lewej bardzo dobrze radził sobie Dawid Ratajczak. Tydzień temu wdrapał się na podium, a czwartkowy turniej rozpoczął od wtopy czyli porażki z Kamilem. Na lewej natomiast pokonał Pawła Gralińskiego, a potem poradził sobie z Łukaszem Kubsikiem. Prawdziwą próbą formy Dawida było jednak spotkanie z Michałem Pawłowskim. Pablo regularnie melduje się w czubie klasyfikacji, ale z Dawidem zagrał słabiej, szczególnie drugiego lega. Efektem czego było niespodziewane zwycięstwo Dawida. W następnej rundzie czekał już Błażej, który okazał się minimalnie lepszy, ale kto wie jaki mógłby być wynik, gdyby Dawid nie przespał kompletnie pierwszego lega.

   Na lewej nieźle też radził sobie Sąsiad. W pierwszym pojedynku dopisało mu szczęście, bowiem bez gry pokonał nieobecnego Gustlika, ale gdy przyszło walczyć o wyższe pozycje to Sąsiad walczył jak lew. Pokonał Krystiana Webera, a następnie poradził sobie z kolegą z drużyny – Maciejem Szymkowiakiem. Grał przy tym bardzo dobrze, choć postronni obserwatorzy napomykali, ze nierzadko Adrianowi lotka uciekała na D19.

   Po dwóch nieobecnościach wreszcie wrócił do gry Bolek. Zawodnik ten zawsze dysponował rewelacyjnymi dablami i ogólnie dobrą grą, ale ostatnie tygodnie były dla niego fatalne. W rozgrywkach Superligi przegrał dwa mecze (z Januszem i Błażejem) i ugrał w nich tylko jednego lega, a w trzecim pojedynku cudem wyciągnął remis z Kazikiem. W czwartek też szybko dostał w czapkę na prawej, a na lewej mozolnie wspinał się w górę. Pokonał trzech mocnych lub perspektywicznych zawodników: Marcina Jakubowicza, Sebastiana Jakubowskiego i Michała Jaszczaka. Czwartym przeciwnikiem był Błażej i obaj stoczyli pasjonujący pojedynek. Bolek jak za (nie)dawnych czasów zaczął trafiać potrójną za potrójną i w pierwszego lega wygrał. W drugim nie zwalniał tempa i mógł wygrać do zera, ale Błażej rzutem na taśmę wyrównał stan gry w 7 rundzie. W trzecim legu znów odpala dwie mocne rundy, Błażej odpowiada maksem i przewagę dowozi do końca, choć gdy był przy dablu to Bolek już czaił się tuż za jego plecami. Bolka chciał pomścić Paweł Więtkowski, ale Błażej rozpędzony pokonał i tę przeszkodę, przy okazji notując swój najwyższy high-finish w sezonie: 145: T20,T15,D20.

   Oczywiście całą frajdę z gry na lewej zabił Roman, który szybko przegrywając  sprawił, że blady strach ogarnął najpierw ćwiartkę, potem połówkę a na końcu całą lewą stronę. Krysia i Darek wydawali się pogodzeni z losem. Potem przyszła kolej na golenie Dream Team`owców. Janusz jako taki opór stawiał, ale nie dał rady. Sąsiad miał szanse głównie przez słabszą postawę samego Romana, ale  maks w drugim legu ostudził jego zapędy. Kazik natomiast tylko dlatego stoczył pojedynek wyglądający na wyrównany, bo akurat w tym momencie Roman zapominał jak się dable rzuca. Przypomniał sobie jednak o tym w kolejnym pojedynku. Błażej podbudowany świetną grą przeciwko Bolkowi i Świstakowi zagrał rewelacyjnie. Roman trzymał się blisko, ale za nic nie mógł wyrobić sobie przewagi. Pomyłka na dablu Błażeja kosztowała go lega, gdyż Roman tym razem na dablu był bezbłędny. Drugi leg należał jednak do kapitana Dream Teamu. Siódma runda i o zwycięstwie decydować miał trzeci leg. W nim minimalnie lepszy był znów kapitan Sekretu, a Błażej długo nie mógł pogodzić się z porażką, jednak 100% skuteczności na dablu przechyliło szalę zwycięstwa na korzyść bardziej utytułowanego zawodnika.

   Równie emocjonująca była walka o finał. Marcin Kapuściński wychodzi na prowadzenie, ale w odpowiedzi Roman zamyka lega 18 lotką z 94. Trzeci leg znów wyrównany. Marcin ma ustawionego topa, natomiast Roman mając 90 punktów trafia 20,D20 i trzecią lotką zrywa nieco rzut w D15, później przyznając, że mierzył w D10, po pomyłce w obliczeniach. Marcin kolejnej szansy już nie daje i awansuje do finału turnieju.

   W finale pierwszego lega wygrywa Robert Gaertner, ale w drugim nawet nie podchodzi do dabla. Marcin schodzi 60,60,43,140,140 i po małych problemach wyrównuje stan gry. Trzeci leg jednak znów należy do Roberta. Równe rundy przeplata wybitnymi – 68,125,60,125,44 i po pięciu rundach ma 89 punktów. W szóstej trafia 19,T20 i zamiast rozmieniać na D4, decyduje się kończyć i trafia upragnione D5. Piękne zakończenie pięknego turnieju.

  

 

Moment turnieju: Epicka walka Błażej Przybyłowicza z Romanem Giszterem. 1:1. Roman ustawia dabla, Błażej ma 170 punktów i trzy lotki w ręku. T20,T5 i jęk zawodu. Trzecia lotka trafia T19 i Błażej ustawia dabla. Roman jednak jest bezbłędny. D20 – koniec.

 

Mecz turnieju: Znów Błażej Przybyłowicz, ale tym razem w roli mięsa armatniego. Błażej nieopacznie urwał lega Marcinowi Kapuścińskiemu, w odwecie dostał lanie jakiego nie zapomni do końca życia. Marcin drugiego lega zamyka 17 lotką: 100,100,45,100,100 i zamknięcie 16,D20. A to był ten słabszy leg. Kolejnego zawodnik Sekretu otwiera 95,140,140. Mając 126 po trzech rundach przymierza T19,19 i myli się minimalnie 12 lotką na bulleye. Błażej w tym momencie ma 380 punktów na budziku i zamiast powtarzać sobie w duchu „przymierz przymierz”, powtarza tylko w myślach „Za co? Za co?”. Marcin łaskawie pozwala mu rozmienić żenującą cyfrę i kończy egzekucję.

 

Zawodnik turnieju: Robert Gaertner. Zasłużenie i zdecydowanie wygrywa wszystkie mecze. Opór stawia mu tylko Marcin Kapuściński, ale ten wieczór należy do Kimy. Brawo.

 

Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Michała Jaszczaka nad Bolkiem Roszakiem należało do największych sensacji. Niewiele mniejsze wrażenie zrobiło zwycięstwo Dawida Ratajczaka nad Michałem Pawłowskim.

 

Ślizg turnieju: Kamil Kaczmarek pokonał Dawida Ratajczaka, mimo że ten dwukrotnie jako pierwszy meldował się na dablu. O dużym szczęściu może mówić Karol Olaszek, gdyż wygrał z Krysią Kraczyńską o włos.

  

 

1.Robert Gaertner – Kima                             HF116

2.Marcin Kapuściński – Kapusta                   HF121

3.Roman Giszter                                            171

4.Błażej Przybyłowicz                                   180, HF145

5.Paweł Więtkowski – Świstak                     180

5.Tomasz Wojciechowski – Kazik

7.Adrian Nowak – Sąsiad

7.Bolesław Roszak

9.Janusz Jakimowicz

9.Michał Jaszczak

9.Dawid Ratajczak

9.Maciej Szymkowiak

13.Sebastian Jakubowski

13.Dariusz Myszkun

13.Michał Pawłowski – Pablo

13.Krystian Weber

17.Arkadiusz Gaudyn – Gustlik

17.Marcin Jakubowicz

17.Kamil Kaczmarek

17.Krystyna Kraczyńska

17.Łukasz Kubsik

17.Patrycja Obruszkiewicz

17.Karol Olaszek

17.Mateusz Wendt

25.Paweł Graliński – Gralu

25.Piotr Majewski

25.Hubert Telesiński

 

design by sailorripley