|
|
Lp |
Nazwisko i imię |
3.02 |
10.02 |
17.02 |
24.02 |
suma |
maksy |
zamknięcia |
|
1 |
Kapuściński Marcin |
20 |
12 |
20 |
12 |
64 |
3 |
|
|
2 |
Giszter Roman |
|
16 |
16 |
20 |
52 |
1 |
|
|
2 |
Pawłowski Michał |
10 |
20 |
6 |
16 |
52 |
2 |
|
|
4 |
Przybyłowicz Błażej |
12 |
10 |
8 |
10 |
40 |
|
|
|
5 |
Gaertner Robert |
16 |
6 |
10 |
4 |
36 |
|
127 |
|
6 |
Gaudyn Arkadiusz |
6 |
8 |
12 |
1 |
27 |
1 |
|
|
7 |
Jakimowicz Janusz |
6 |
8 |
4 |
6 |
24 |
|
|
|
8 |
Roszak Bolesław |
|
4 |
8 |
8 |
20 |
|
|
|
8 |
Więtkowski Paweł |
8 |
2 |
2 |
8 |
20 |
|
|
|
10 |
Szymkowiak Maciej |
8 |
4 |
2 |
2 |
16 |
1 |
|
|
11 |
Ratajczak Dawid |
4 |
6 |
1 |
4 |
15 |
|
|
|
12 |
Nowak Adrian |
2 |
2 |
2 |
6 |
12 |
|
|
|
12 |
Wojciechowski Tomasz |
2 |
4 |
4 |
2 |
12 |
|
|
|
14 |
Jakubowicz Marcin |
|
2 |
4 |
4 |
10 |
|
|
|
15 |
Obruszkiewicz Patrycja |
4 |
1 |
1 |
1 |
7 |
|
|
|
15 |
Weber Krystian |
4 |
|
1 |
2 |
7 |
|
|
|
15 |
Wendt Mateusz |
1 |
1 |
4 |
1 |
7 |
|
|
|
18 |
Graliński Paweł |
2 |
2 |
1 |
1 |
6 |
|
|
|
18 |
Olaszek Karol |
1 |
4 |
1 |
|
6 |
|
|
|
18 |
Tichoń Jakub |
|
|
6 |
|
6 |
|
|
|
21 |
Myszkun Dariusz |
|
|
1 |
4 |
5 |
|
|
|
22 |
Kaczmarek Kamil |
|
1 |
2 |
1 |
4 |
|
|
|
22 |
Siodła Tomasz |
4 |
|
|
|
4 |
|
|
|
24 |
Pakosz Krzysztof |
2 |
1 |
|
|
3 |
|
|
|
25 |
Telesiński Hubert |
|
|
|
2 |
2 |
|
|
|
26 |
Gorzelańczyk Julian |
|
|
|
1 |
1 |
|
|
24 lutego 2011r.
W konińskim
Pubie Sekret rozegrano ostatni w lutym turniej klubowy. Jeszcze przed
pierwszymi meczami niemal pewna była kwestia pierwszego miejsca w klasyfikacji
miesięcznej, ale o kolejne miejsca trwała zażarta walka pomiędzy Pablo,
Romanem, Kimą i Błażejem. W uprzywilejowanej pozycji był
Michał, który miał 4 punkty przewagi nad zawodnikami Sekretu i 6 nad
Błażejem, a poza tym był rozstawiony. Wkrótce okazało się, że
rozstawienie to niekoniecznie plus. Pablo tydzień temu trafił w pierwszym
meczu na Kimę, a wczoraj spotkał się z Romanem. Ale po kolei…
Turnieje w
Sekrecie znów odżyły frekwencyjnie – do gry zapisało się 22 zawodników, w
tym jeden debiutant Hubert. Co ciekawe jest on sąsiadem Błażeja i
Adriana i jeśli połknie bakcyla darterskiego, to wkrótce wieżowiec przy
ul.Wyzwolenia będzie miał największe skupienie darterów na metr kwadratowy w
całej Polsce. Ostatni czwartek był nietypowy z innego powodu – zawodników
odwiedzili przedstawiciele mediów, którzy wspomogą nas w popularyzacji tej
dyscypliny i pomogą przy organizacji Mistrzostw Konina. Organizatorzy
świadomi swej szansy robili wszystko by wypaść jak najlepiej, toteż wprowadzono
ograniczenia w spożyciu napojów wyskokowych, zawodnicy zostali pouczeni by
zachowywać się godnie, a Faza dostał zakaz pojawiania się w pubie na ten
jeden wieczór. Dodatkowo zawodnicy do rangi chwili dostosowali się formą, mury
Sekretu co rusz wypełniały dzwonki maszyn i dosłownie roiło się od 7 i 8
rund.
Warto
nadmienić, że Maciej Szymkowiak obchodził swoje urodziny i imieniny, więc
z tej okazji zawodnicy odśpiewali nieznośnie fałszując „Sto lat”, a
dodatkowo sędzia tak przeprowadził losowanie by jubilat/solenizant jak
najszybciej został wyeliminowany i skupił się na świętowaniu, a nie na grze.
Maciej sprawił jednak psikusa i w swym pierwszym meczu niespodziewanie
pokonał dużo wyżej rozstawionego Gustlika i dopiero w drugiej rundzie
sędzia własnoręcznie teleportował go na lewą stronę. W następnym pojedynku
sędzia Błażej został brutalnie okradziony ze zwycięstwa przez Bolka
i to spotkanie pewnie uznane byłoby za ślizg miesiąca, gdyby nie zagrożenie, że
Kima się obrazi za pomijanie jego osoby w tej kategorii. Błażej
miał po 15 lotek meczowych w dwóch legach, jednak nie potrafił postawić kropki
nad „i” i w końcu Bolek wbił mu lotkę w plecy D1.
Drugim
półfinalistą został wspomniany Pablo, który niezrażony fatalnym
losowaniem pokonał Romana Gisztera, a następnie Janusza Jakimowicza.
Dosyć szybko spotkali się starzy znajomi: Kima i Kapusta.
Marcin pokonał Julka, Robert natomiast odprawił z kwitkiem debiutanta
Huberta. Dwaj Hegemoni Sekretu stoczyli pasjonujące widowisko,
minimalnie lepszy okazał się Marcin, który Robertowi w drugim legu
nie pozwolił podejść do 7 rundy.
Ostatnią
ćwiartkę wygrał Paweł Więtkowski, który po drodze pokonał Pawła
Gralińskiego, Marcina Jakubowicza i Adriana Nowaka. Łatwej
przeprawy jednak nie miał; o ile jego imiennik nie postawił mu wysoko
poprzeczki, o tyle zwycięstwa nad Marcinem i Sąsiadem musiał
wyszarpać. W pierwszym półfinale Marcin Kapuściński zasłużenie pokonał
Świstaka, w drugim natomiast Pablo zemścił się na Bolku za
porażkę sprzed tygodnia i po zwycięstwie 2:1 po raz drugi w tym miesiącu
awansował do finału prawej. Dwa tygodnie temu w finale prawej spotkali się ci
sami zawodnicy i wtedy niespodziewanie Pablo pokonał bardziej
doświadczonego kolegę. Tym razem wszyscy spodziewali się Tarantinowskiej
Srogiej Pomsty na młodym zawodniku, ale Marcin jednak był nad wyraz
łagodny i pobłażliwy. Efekt: w pierwszym legu Pablo zostawił mu 270
punktów na budziku. DWIEŚCIE SIEDEMDZIESIĄT! Pablo! Kapuście!!!
Heloł? W drugim legu Marcin już jako tako trzymał fason (rzucił nawet
drugiego tego dnia maksa), ale na dablu znów lepszy był Pablo.
Na lewej
również trup ścielił się gęsto. Szybko odpadli początkujący Paweł Graliński,
Hubert i Kamil. Ten ostatni jednak zaimponował zamknięciem lega w
8 rundzie, co jak na niedawnego debiutanta jest wynikiem rewelacyjnym. Absolutny
debiutant Hubert też nie grał źle. Prezentował nienaganną technikę rzutu
i tylko pewnie przez stres i brak doświadczenia nie ugrał zbyt wiele. Największą
niespodzianką pierwszych rund lewej strony było zwycięstwo Kazika nad
Gustlikiem. Tydzień temu wydawało się, że wreszcie Arek złapał
właściwy rytm, ale ostatni czwartek okazał się niewypałem. Drobna kontuzja nogi
byłaby dla Gustlika pewnym usprawiedliwieniem, gdyby nie to, że zawodnik
rzucał jednak ręką.
Kazik
długo się wiktorią nie nacieszył, pogromcę znajdując w osobie Marcina
Jakubowicza. Ten wynik jest również zaskakujący, ale Marcin robi
stałe postępy. Drugiego lega zagrał koncertowo i zanotował 7 rundę, co jest jego
turniejowym rekordem. Jubilat/Solenizant Maciej został wyeliminowany w
drugiej rundzie przez Dawida i mógł zgodnie z niecnym planem sędziego
skupić się na świętowaniu. Dawid też zresztą zaraz poszedł w jego ślady,
przegrywając z rozgrywającym dobry turniej Sąsiadem.
Na lewej
imponował Błażej, który najpierw zbił wspomnianego Marcina, a
potem pokonał posiadających aktualnie wysoką formę Świstaka i Janusza.
Luty jednak jest dla Błażeja fatalnym miesiącem, jeśli chodzi o starcia z
Romanem. Zawodnik ten jest oczywiście od Błażeja dużo lepszy,
jednak w tym sezonie nierzadko z nim przegrywał. Bieżący miesiąc to jednak istny
pogrom. Błażej w poprzednich turniejach dwukrotnie był przez byłego
zawodnika Dream Teamu eliminowany, a ostatnio zaliczył jeszcze solidną
przepierkę w Superlidze. Nie inaczej było w czwartek. Roman po porażce na
prawej lotem koszącym ciął lewą stronę drabinki bez opamiętania i kolejno
eliminował Mateusza, Krystiana, Kimę (najniższe miejsce
tego zawodnika od września ubiegłego roku), Sąsiada, Bolka i w
końcu po raz trzeci z rzędu Błażeja. Kolejny mecz to już była walka o
finał, gdzie czekał Marcin Kapuściński. Ten mecz był dużo bardziej
zacięty od poprzednich, ale Roman będąc wyraźnie na fali pokonał kolegę z
drużyny.
Tu znów
warto cofnąć się w czasie do turnieju sprzed dwóch tygodni. Wtedy w finale
spotkali się Ci sami zawodnicy. Pablo przegrał pierwszy finał, ale w
drugim sensacyjnie wygrał, odnosząc swe pierwsze turniejowe zwycięstwo. Tym
razem Roman zaczął równie mocno. Pierwszy finał wygrał 2:0, dwukrotnie
zamykając w 7 rundzie. Drugiego lega zamknął ze 104: 4,T20,D20. Drugi finał stał
na nieco słabszym poziomie, Roman wyszedł na prowadzenie 1:0 i było już
wiadomo, że nie pozwoli sobie na wydarcie zwycięstwa. Michał zdobył się
na ostatni zryw w czwartym legu, ale Roman i tak na dablu był pierwszy. W
8 rundzie Michał mając 112 na budziku i trafił T20,12, jednak trzecią
lotką minimalnie się pomylił. Roman więcej szans mu nie dał, bezlitośnie
trafiając decydującego dabla.
Moment
turnieju: Decydujący moment pojedynku Marcina Kapuścińskiego z
Robertem Gaertnerem. Marcin ma 253 punkty, a Robert 127.
Marcin rzuca T20,T20,T20, Robert przymierza 20,T19… i 25, czyli
minimalna pomyłka na bullseye. Marcin zamyka z 73: 3,T20,D5. Szósta
runda.
Mecz
turnieju: Błażej Przybyłowicz w porywającym stylu pokonuje
Marcina Jakubowicza. W pierwszym legu po 4 rundach ma 82 punkty: 25,17 i
pomyłka na D20. Dabla trafia w 6 rundzie. W drugim legu po 6 rundach ma 139 i
przymierza T19,T14 i pomyłka na D20. Dabla trafia w 8 rundzie.
Zawodnik
turnieju: Michał Pawłowski. Rewelacyjna gra Michała, który
w porywającym stylu awansował do finału. Pokonał dwóch najlepszych konińskich
zawodników, rzucił też maksa.
Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Tomka Wojciechowskiego nad
Arkadiuszem Gaudynem, a także dobra postawa (mimo porażki) Kamila
Kaczmarka.
Ślizg
turnieju: Błażej po raz kolejny udowodnił, że nie istnieje taka
przewaga, której się nie da roztrwonić. Porażka z Bolkiem niezasłużona,
ale ktoś musi mu wreszcie uświadomić, że lega zamyka się dablem.
1.Roman Giszter
2.Michał
Pawłowski – Pablo
3.Marcin
Kapuściński – Kapusta
4.Błażej
Przybyłowicz
5.Bolesław
Roszak
5.Paweł
Więtkowski – Świstak
7.Janusz
Jakimowicz
7.Adrian Nowak
– Sąsiad
9.Robert
Gaertner – Kima
9.Marcin
Jakubowicz
9.Dariusz
Myszkun
9.Dawid
Ratajczak
13.Maciej
Szymkowiak
13.Hubert
Telesiński
13.Krystian
Weber
13.Tomasz
Wojciechowski – Kazik
17.Arkadiusz
Gaudyn – Gustlik
17.Julian
Gorzelańczyk
17.Paweł
Graliński – Gralu
17.Kamil
Kaczmarek
17.Patrycja
Obruszkiewicz
17.Mateusz
Wendt
17 lutego 2011r.
Trzecia
odsłona lutego za nami. Wreszcie frekwencja przekroczyła próg 20 osób. Wśród 22
zawodników odmeldowali się wszyscy faworyci, a także po raz pierwszy w 2011 roku
Darek Myszkun oraz dwaj lutowi debiutanci: Paweł i Kamil.
W swym pierwszym
pojedynku Kazik wygrał z Patrycją, czym zrewanżował się za porażkę w rozgrywkach
Superligi, którą odniósł dzień wcześniej. W swym kolejnym pojedynku Kazik
przegrał z kapitanem swej drużyny – Błażejem, choć temu dopisało mnóstwo
szczęścia. Zacięty pojedynek stoczył inny zawodnik Dream Teamu – Sąsiad, który
minimalnie uległ Bolkowi. O porażce zdecydował pierwszy leg, w którym Adrian
miał sporą przewagę, a lega przegrał rzutami o środek, mimo że Bolek swój rzut
zerwał.
Równie zacięty
pojedynek stoczyli Świstak z Romanem. Wszystkie legi kończone były do ósmej
rundy, lepszy okazał się Roman, ale Paweł mógł rozstrzygnąć mecz na swoją
korzyść. Zwycięzcą tej ćwiartki okazał się jednak Gustlik. Najpierw poradził
sobie z Karolem, potem po zaciętym meczu zrzucił na lewą Janusza, by w walce o
półfinał pokonać właśnie Romana. Za wcześnie by wieścić powrót wysokiej formy
Arka, ale w czwartek grał na bardzo wysokim, równym poziomie.
Rozstawienia nie
wykorzystał sensacyjny zwycięzca sprzed tygodnia – Pablo. Już w swym
pierwszym meczu trafił na Kimę, czyli najlepszego dartera w całej historii
Chorznia. Robert wygrał zasłużenie, ale Michał postawił mu trudne warunki.
Równie dobrze zagrał z Kimą Kuba, ale i on ostatecznie nie sprostał kapitanowi
Sekretu na drodze do półfinału.
Bez większych
problemów za to do półfinału doszedł rozstawiony z „jedynką” Kapusta. Najpierw
pokonał swego imiennika Marcina Jakubowicza, a następnie równie łatwo poradził
sobie z Mateuszem.
W półfinale dużo
emocji wzbudził pojedynek Błażeja z Marcinem. Po raz enty Błażej miał wyżej
notowanego rywala na widelcu, lecz jak zawsze ostatecznie schodzi z linii pokonany.
W decydującym legu miał prawie dwieście punktów przewagi, jednak nie potrafił
postawić kropki nad „i”. Drugim finalistą został niespodziewanie Gustlik, który
pokonał Kimę. W finale prawej lepszy okazał się Marcin Kapuściński, który
przegrywał z Arkiem Gaudynem już 0:1, ale kolejne dwa legi rozstrzygnął na swoją
korzyść (zamknięcie 19 lotką w decydującym legu).
Na lewej dobrze
radził sobie Marcin Jakubowicz. Najpierw pokonał zwykle mocnego Dawida, a
następnie wyeliminował Kamila. Również dwa mecze wygrał Kazik, a w pokonanym
polu zostawił Karola i Sąsiada. Rewelacyjnie radził sobie Pablo, który wygrał
trzy mecze jednak w czwartym pechowo przegrał z Bolkiem. Obaj zawodnicy w
decydującym legu fatalnie rzucali dable, jednak 43 lotka Bolka zakończyła
męczarnie obu zawodników. Bolek nie zaszedł wiele dalej, gdyż już w kolejnej
rundzie drogę zagrodził mu Kima.
W nieciekawej
sytuacji znalazł się Roman, który dosyć szybko musiał adaptować się do lewej
strony. Pierwszy przeciwnik – Kazik, notowany dużo niżej, niespodziewanie
sprawił mu wiele kłopotów. Kazik miał nawet kilka lotek meczowych, ale Roman
wymęczył jednak skromne zwycięstwo. Następnie pokonał Kubę, a potem w półfinale
lewej Błażeja po zaciętym meczu. Popisał się przy okazji rzadką sztuką: fura
dwoma lotkami przy 94 punktach. Pierwszą lotką trafił książkowo w T18, druga
zamiast w podwójne pole 20, trafiła w pole potrójne. Błażej tego lega
zamknął w 7 rundzie, ale w decydującym niewiele już pokazał. Po trzech
zawodnikach Dream Teamu przyszła kolej na trzech zawodników Sekretu.
Roman pokonał Kimę, a w walce o finał okazał się lepszy od
Gustlika, dla którego trzecie miejsce jest najwyższym od listopada.
Finał
był emocjonujący, rozstrzygnął się jednak bardzo szybko. W przepięknym pierwszym
legu Roman mógł wyjść na prowadzenie. Miał 72 punkty, trafił T20, jednak
pozostałych dwóch lotek nie wykorzystał. Marcin Kapuściński natychmiast
zareagował zamknięciem z 88: 20,T18,D7. Drugi leg był już bardziej jednostronny,
po rundach 85,30,85,140,85 Marcin mógł kończyć w 6 rundzie. Wprawdzie
pomylił się, ale w kolejnej już nie dał przeciwnikowi szans.
Moment
turnieju: Marcin Jakubowicz w swym pierwszym pojedynku ładnie
zamknął lega ze 100: 20,D20,D20.
Mecz turnieju:
Rewelacyjny pojedynek Romana Gisztera z Pawłem Więtkowskim,
minimalnie przegrany przez tego drugiego.
Zawodnik
turnieju: Arkadiusz Gaudyn. Po wielu turniejach słabszej gry,
Gustlik grał wreszcie naprawdę dobrze. Zasłużone zwycięstwa nad Romanem
i Robertem przypomniały dawną klasę tego zawodnika.
Niespodzianka
turnieju: Zwycięstwo Marcina Jakubowicza nad Dawidem
Ratajczakiem, który ciągle nie może znaleźć stabilizacji formy.
Ślizg turnieju:
Zwycięstwo Marcina Kapuścińskiego nad Błażejem Przybyłowiczem,
mimo że ten prowadził 1:0 i miał lotki meczowe w obu kolejnych legach.
Nieprzesadnie sprawiedliwe było też zwycięstwo Błażeja nad Tomkiem
Wojciechowskim.
1.Marcin Kapuściński
- Kapusta
2.Roman Giszter
3.Arkadiusz Gaudyn -
Gustlik
4.Robert Gaertner -
Kima
5.Błażej
Przybyłowicz
5.Bolesław Roszak
7. Michał Pawłowski
- Pablo
7.Jakub Tichoń
9.Janusz Jakimowicz
9.Marcin Jakubowicz
9.Mateusz Wendt
9.Tomasz
Wojciechowski - Kazik
13.Kamil Kaczmarek
13.Adrian Nowak -
Sąsiad
13.Maciej Szymkowiak
13.Paweł Więtkowski
- Świstak
17.Paweł Graliński -
Gralu
17.Dariusz Myszkun
17.Patrycja
Obruszkiewicz
17.Karol Olaszek
17.Dawid Ratajczak
17.Krystian Weber
10 lutego 2011r.
W drugim turnieju
lutego do gry zgłosiło się dwudziestu zawodników. Wśród nich jeden debiutant -
Kamil, pojawił się także prawie miesiąc nie widziany przy linii Bolek
Roszak. Zawody przebiegały zgoła sensacyjnie, choć większość faworytów
zameldowała się w czubie klasyfikacji.
W pierwszym pojedynku Kamil przegrał ze Świstakiem,
który chwilę później musiał uznać wyższość Marcina Kapuścińskiego. Ten z
kolei w następnym meczu pokonał Bolka i pewnie awansował do półfinału.
Nieco niespodziewanie swój pierwszy mecz przegrał Maciej. Zawodnik ten
sygnalizował zwyżkę formy, a tymczasem nosa utarł mu kolega z drużyny - Kazik.
O niesamowitym zbiegu okoliczności może mówić Sąsiad, który trzeci
tydzień z rzędu w meczu otwarcia wpada na Gustlika. Arek jest
wymagającym rywalem, dodatkowo ma chyba patent na Adriana, gdyż w tym
sezonie przegrał z nim tylko raz. Nie inaczej było w czwartek - Sąsiad
gładko przegrał 0:2, choć w drugim legu Gustlik, mimo iż zszedł na 6
rundę, partię zamknął dopiero 44 lotką. Po tym pojedynku Arek pokonał
jeszcze wspomnianego Kazika i został drugim półfinalistą.
Po ubiegłotygodniowej absencji Roman dziarsko wziął się do
odrabiania straconego dystansu względem Marcina Kapuścińskiego. Gładko
pokonał Pawła Gralińskiego, który drugi raz zawitał pod strzechę
Sekretu, a następnie uporał się z Robertem Gaertnerem. Ten mecz był
wyjątkowo zacięty - Roman przegrywał już 0:1, ale zdołał wyrównać i w
trzecim legu zamknięciem w 7 rundzie zrzucił kapitana swej drużyny na lewą
stronę.
Ostatnim półfinalistą został niespodziewanie Michał Pawłowski.
Pablo już od dawna gra pewnie, ale ciągle brakowało mu spektakularnego
sukcesu i tylko od czasu do czasu zajmował piąte miejsca. W ostatnich dwóch
turniejach z gry eliminował go Błażej, ale tym razem historia potoczyła
się inaczej. Michał pokonał Dawida 2:0, a następnie trafił właśnie
na Błażeja. Po pierwszym legu prowadził kapitan Dream Teamu, ale
dwa kolejne w cuglach wygrał Michał i awansował do półfinału. Jakby tego
było mało, w kolejnym pojedynku, w którym stawką był finał prawej, Michał
zasłużenie pokonał Romana Gisztera 2:0. Drugim finalistą okazał się
Marcin Kapuściński, który na lewą zrzucił Gustlika.
W finale prawej jednak murowany faworyt do zwycięstwa - Kapusta,
przegrał z niedocenianym Michałem, który tym samym zapewnił sobie co
najmniej drugie miejsce w turnieju. Jak wielkim to jest osiągnięciem niech
stanowi fakt, że zawodnik ten mimo rozegranych już ponad 60 turniejów,
dotychczas zaledwie dwukrotnie uplasował się na podium, przy czym owe dwa
trzecie miejsca zaliczył hen w 2007 roku.
Na lewej sprawnie szła selekcja kolejnych zawodników. Dwaj
debiutanci (ubiegłotygodniowy i bieżący) Kamil i Paweł przegrali w
starciu z Januszem, który zresztą nie poprzestał na tym. W kolejnych
rundach wyeliminował jeszcze Bolka i Dawida. Ten z kolei wcześniej
wygrał trzy mecze, eliminując Patrycję, Marcina Jakubowicza (HF
110 Dawida) i Kazika.
W dwóch meczach zawodników Dream Teamu najpierw Maciej
pokonał Sąsiada, a następnie sam przegrał z Błażejem. Sensacyjnie
za to radził sobie Karol Olaszek. W tym sezonie jeszcze ani razu nie
przekroczył progu 9 miejsca i choć tym razem również nie było mu to dane, to
przynajmniej tanio skóry nie sprzedał. Najpierw sensacyjnie pokonał Świstaka,
decydującego lega zamykając ze 108, a potem po ciężkiej walce przegrał z Kimą,
który choćby nie wiadomo jak się starał, to turnieju bez żenującego ślizgu
zaliczyć nie potrafi.
Robert przegrał za to w kolejnym meczu, a pogromcą jego
kazał się Błażej, który zresztą w następnym pojedynku wyeliminował
drugiego zawodnika Sekretu Konin - Gustlika. Do trzech razy
sztuka - mówi stare debilne porzekadło i Roman Giszter. Zawodnik ten
nie pozwolił Błażejowi ustrzelić hat-tricka na zawodnikach Sekretu,
co więcej sam go rozstrzelał bez większych problemów. Na placu boju pozostało
tym samym trzech zawodników i wiadomo było, że za chwilę jeden z nich zajmie
najniższy stopień podium. Okazał się nim Marcin Kapuściński, który po
przepięknym i zaciętym pojedynku uznał wyższość kolegi z drużyny. Roman
przegrał pierwszego lega, ale w drugim zagrał rewelacyjnie i po zamknięciu 18
lotką wyrównał stan gry. Ostatni leg był bardzo wyrównany i Marcin ma
lotkę meczową w szóstej rundzie, jednak myli się i do kolejnej rundy już nie
podchodzi.
Roman był zdecydowanym faworytem i szybko wygrał pierwszy
finał, choć Michał zdołał urwać mu lega. Drugi pojedynek był jednak dużo
bardziej zacięty. Roman wyszedł na prowadzenie, jednak grał mniej pewnie
niż wcześniej. Mógł jednak gładko wygrać cały turniej, gdyż miał przynajmniej 7
lotek meczowych w ręku. Michał uciekł spod topora i o triumfie miał
zdecydować jeden jedyny leg. W nim niespodziewanie lepszy okazał się Michał
Pawłowski, choć znów Roman miał lotki meczowe w ręku. Michał
zachował jednak więcej zimnej krwi i zamknięciem w 9 rundzie odniósł swe
pierwsze w życiu turniejowe zwycięstwo. Gratulacje!
Moment turnieju: Mordercze zamknięcie Roberta Gaertnera w
meczu z Karolem Olaszkiem. 127: 20,T19,D25.
Mecz turnieju: Finał lewej strony i piękna walka pomiędzy dwoma
dominatorami konińskiego darta. Marcin Kapuściński prowadzi 1:0, ale
Roman Giszter genialnie rozgrywa kolejne dwa legi (6 i 7 runda) i wygrywa
2:1.
Zawodnik turnieju: Michał Pawłowski. Po wielu zawirowaniach
wreszcie odnalazł się ten utalentowany zawodnik, a co ważniejsze wreszcie
udowodnił to przy tarczy. Michał bowiem grał imponował już od kilku
miesięcy, ale niekoniecznie przekładało się to na wyniki. W czwartek jednak do
finału stracił tylko jednego lega (z Błażejem) i po finałowym horrorze
odniósł swój pierwszy turniejowy triumf.
Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Karola Olaszka nad
Pawłem Więtkowskim, a także złoty marsz Michała Pawłowskiego.
Ślizg turnieju: Gdy Robert Gaertner zagra turniej bez
choćby jednego ślizgu to automatycznie trafi do rubryki Niespodzianka
turnieju. Kapitan Sekretu umiłował jednak sobie wyróżnienia w tej
kategorii. Karol Olaszek po miesiącach posuchy zagrał wreszcie kawałek
mocnego darta. Z Kimą w pierwszym legu długo prowadził jednak Robert
w końcówce ograbił go ze zwycięstwa. Jednak pierwszy leg to pikuś w porównaniu z
drugim. Karol otworzył lega mistrzowsko: 100, 100, 100. Później dostał
małej zadyszki, ale i tak miał wyraźną przewagę. Gdy jednak szykował się do
zadania decydującego ciosu, sam dostał cios znikąd. Robert Gaertner nie
mając nic do stracenia zamyka przepięknie ze 127: 20,T19,D25. W Sekrecie
wszyscy płakali.
1.Michał Pawłowski - Pablo
2.Roman Giszter
3.Marcin Kapuściński - Kapusta
4.Błażej Przybyłowicz
5.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik
5.Janusz Jakimowicz
7.Robert Gaertner - Kima
7.Dawid Ratajczak
9.Karol Olaszek
9.Bolesław Roszak
9.Maciej Szymkowiak
9.Tomasz Wojciechowski - Kazik
13.Paweł Graliński - Gralu
13.Marcin Jakubowicz
13.Adrian Nowak - Sąsiad
13.Paweł Więtkowski - Świstak
17.Kamil Kaczmarek
17.Patrycja Obruszkiewicz
17.Krzysztof Pakosz - Faza
17.Mateusz Wendt
3 lutego 2011r.
Pierwszy turniej lutego za nami. Średnia frekwencja okazuje się być
cały czas niższa ode tej z ubiegłego roku - tym razem do gry zgłosiło się 18
zawodników. Wśród nich jeden debiutant - Paweł Graliński, który długo
przymierzał się do uczestnictwa i w końcu zdecydował się zapisać. Pozostawił
przy okazji całkiem niezłe wrażenie.
Tym razem, mimo braku rozstawień, drabinka okazała się nader
sprawiedliwa. W jeden połowie znaleźli się Maciej, Gustlik,
Pablo i Kapusta, a w drugiej Janusz, Świstak, Błażej
i Kima. W oczy rzuca się brak Romana Gisztera, który zażywa
wczasów korzystając z ferii zimowych. Już po pierwszym meczu do lewej musiał
przystosowywać się Błażej, którego podobnie jak tydzień wcześniej bez
ceregieli rozklepał Świstak. Dzięki temu, potem mógł się raczyć
stosunkowo małowyboistą drogą do półfinału. W kolejnych meczach pokonał
Mateusza i Tomka Siodłę. Ten drugi zawodnik mógł jednak Pawła
pokonać, gdyby zachował trochę więcej zimnej krwi - w każdym razie pokazał, że
podczas miesięcznej przerwy w turniejach nie próżnował. Drugim półfinalistą
został Kima, który z mozołem, ale zasłużenie pokonał Fazę i
Janusza.
Kawałek pięknej gry pokazał Maciej Szymkowiak. Najpierw
pokonał Karola, a potem poradził sobie z faworyzowanym Gustlikiem.
Maćkowi mija rok od debiutu w turniejach czwartkowych (11.02.2010r.) i
uczcił ten fakt pierwszym turniejowym maksem, rzuconym na otwarcie pojedynku z
Gustlikiem, potem jednak gra była bardzo wyrównana. O zwycięstwie musiał
decydować trzeci leg i w nim odrobinę lepszy był zawodnik Dream Teamu Konin.
O zaciętości pojedynków mogli jedynie marzyć zawodnicy z ostatniej
z ćwiartek. Tam jednak grasował Marcin Kapuściński. Zanim ktokolwiek się
obejrzał, ten już wygrał dwa mecze (z Kazikiem i Pablo) i zabierał
się do nadgryzania trzeciego, czyli półfinałowego przeciwnika. Maciej
Kapuście też nie postawił większego oporu i Marcinowi pozostało
czekać na finałowego przeciwnika. Został z nim zgodnie z oczekiwaniami Kima,
który po zaciętym meczu pokonał wyraźnie odzyskującego rezon Świstaka.
Na lewej swój pierwszy mecz w debiucie wygrał Paweł Graliński,
który pokonał Mateusza. Sporą niespodzianką było zwycięstwo Patrycji
nad Fazą, ale ten nadal rzuca lewą ręką. Prawa na razie służy mu tylko do
trzymania piwa. Błyszczał na lewej Michał Pawłowski. Już od początku roku
widać u niego wyraźną poprawę w grze. Pewna ręka i trzeźwy umysł dawały efekty,
tylko w turniejach nie zawsze potrafił to pokazać. W czwartek jednak na lewej
stronie wygrał trzy mecze. Po planowym zwycięstwie nad Patrycją przyszło
mu zmierzyć się z Gustlikiem. Pablo po pięknej grze pokonał dużo
bardziej doświadczonego zawodnika 2:0. W kolejnym pojedynku poradził sobie z
odrodzonym Świstakiem, choć tu już gra była dużo bardziej wyrównana.
Rewelacyjnie na lewej stronie radził sobie Błażej Przybyłowicz.
Zawodnik ten grał równo i imponował w miarę skuteczną grą na dablu. Tym sposobem
pokonuje Karola, Sąsiada, Tomka Siodłę i Janusza.
Wyraźny opór stawia mu Maciej, ale na dablu szczęście było po stronie
Błażeja. Za to w kolejnym pojedynku kapitan Dream Teamu zagrał jak z
nut. Szósta i siódma runda pozostawiły bez złudzeń, dobrze do tej pory grającego
Michała.
W walce o finał na drodze Błażeja stanął Marcin
Kapuściński, który chwilę wcześniej pechowo przegrał w finale prawej z
Robertem Gaertnerem. Błażej w pierwszym legu wygrał gładko, w
następnym miał sporą przewagę, ale roztrwonił ją tuż przed dablami. Miał
wprawdzie ustawionego dabla, ale z trzech lotek meczowych zrobiła się jedna,
jako że już pierwszą posłał w furę i pozostałe dwie mógł sobie ewentualnie
wsadzić. W trzecim legu również przewaga należała do Błażeja, ale dable,
które sprawnie działały w poprzednich pojedynkach tym razem zawiodły. Po dwóch
skopanych rundach Kapusta zbliżył się na widzialną odległość i bez
skrupułów zamknął decydującego lega z 82: T20,D11.
W finale jak za dawnych czasów spotkali się Kapusta z
Kimą. Marcin musiałby wygrać dwukrotnie by zostać zwycięzcą turnieju
toteż Robert był spokojny o wynik. Wszyscy obserwatorzy oczywiście
wiedzieli, że pewność siebie Roberta oznacza jego niechybną porażkę, ale
pozwolili nacieszyć się mu tą chwilką. W pierwszym finale Marcin wygrał
2:1, po ładnej i wyrównanej grze. W drugim Robert wprawdzie był blisko,
ale Kapusta nie pozwolił sobie wydrzeć zwycięstwa i po zgrabnym 2:0,
został pierwszym zwycięzcą lutego.
Moment turnieju: Arek Gaudyn w pojedynku z Adrianem
Nowakiem ma 85 punktów i efektownie zamyka: T7,14,D25.
Mecz turnieju: Marcin Kapuściński rozjeżdża Michała
Pawłowskiego 2:0. Jednego z legów otwiera 100,100,180, ale po małej zadyszce
kończy w siódmej rundzie.
Zawodnik turnieju: Błażej Przybyłowicz. Na prawej gładki
wdupeks, ale na lewej pokonuje bez straty lega sześciu kolejnych zawodników.
Dopiero w walce o finał minimalnie i niespecjalnie zasłużenie pokonuje go
koniński Odzieracz Ze Złudzeń - Marcin Kapuściński.
Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo debiutanta Pawła
Gralińskiego, a także piękne zwycięstwo Michała Pawłowskiego nad
Arkiem Gaudynem.
Ślizg turnieju: Zwycięstwo Marcina Kapuścińskiego w finale
lewej strony nad Błażejem Przybyłowiczem.
1.Marcin Kapuściński - Kapusta
2.Robert Gaertner - Kima
3.Błażej Przybyłowicz
4.Michał Pawłowski - Pablo
5.Maciej Szymkowiak
5.Paweł Więtkowski - Świstak
7.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik
7.Janusz Jakimowicz
9.Patrycja Obruszkiewicz
9.Dawid Ratajczak
9.Tomasz Siodła
9.Krystian Weber
13.Paweł Graliński - Gralu
13.Adrian Nowak - Sąsiad
13.Krzysztof Pakosz - Faza
13.Tomasz Wojciechowski - Kazik
17.Karol Olaszek
17.Mateusz Wendt
|