Strona Główna         Superliga         W Sekrecie         Historia         Księga gości         Linki

W Sekrecie - Klasyfikacja listopada 2010
 
Lp Nazwisko i imię 4.11 11.11 18.11 25.11 suma maksy zamknięcia
1 Kapuściński Marcin 20 12 16 20 68 2 132,122,114,112
2 Giszter Roman 10 16 20 16 62 1  
3 Gaudyn Arkadiusz 4 20 12 4 40    
4 Gaertner Robert 12 10   12 34    
4 Przybyłowicz Błażej 16 4 4 10 34 1  
6 Więtkowski Paweł 6 6 8 8 28    
7 Roszak Bolesław 8 2 10 4 24   131
8 Ratajczak Dawid 4 4 6 8 22    
9 Nowak Adrian 8 8 2 1 19    
10 Pawłowski Michał 6 1 4 2 13    
10 Tichoń Jakub   1 8 4 13    
10 Wojciechowski Tomasz 4 1 4 4 13    
13 Myszkun Dariusz 1 4 1 6 12   126
14 Jakimowicz Janusz 2 1 6 2 11    
14 Szymkowiak Maciej 1 2 2 6 11    
16 Łukowski Rafał   8     8    
17 Obruszkiewicz Patrycja 2 2 2 1 7    
17 Olaszek Karol   4 2 1 7    
19 Rój Mariusz   6     6    
19 Weber Krystian 4     2 6    
21 Gorzelańczyk Julian     4   4    
21 Marczak Adrian 2 1   1 4    
23 Jakubowicz Marcin 2     1 3    
24 Antoniewicz Grzegorz   2     2    
24 Karczyński Przemysław       2 2    
24 Wendt Mateusz 1   1   2    
27 Antoniewicz Anna   1     1    

 

25 listopada 2010r.

 

   W ostatnim turnieju listopada frekwencja wróciła do poziomu +20. Dwudziestu jeden zawodników zgłosiło się do zawodów, a wśród nich z dawna nie widziany pogromca próchnic Przemek Karczyński.

   Kwestia pierwszego miejsca w klasyfikacji miesiąca była sprawą otwarta, gdyż lidera Marcina Kapuścińskiego i Romana Gisztera dzieliły zaledwie dwa punkty. Kapusta gładko przeszedł do półfinału, po drodze pokonując Bolka (rewanż za porażkę sprzed tygodnia) i Kazika, natomiast Roman miał pewne problemy już na starcie. W swym pierwszym pojedynku trafił na Adriana Nowaka i niespodziewanie przegrywał po pierwszym legu. W drugim gładko wygrał, ale w trzecim Adrian grał znów lepiej. Jednak końcówkę trzeciego lega rozegrał dramatycznie. Szybko roztrwonił przewagę, notując 3 kiepskie rundy (razem mniej niż 50 punktów), ale Roman, choć dogonił przeciwnika, na dablu mylił się nieustannie. Po męczarniach Adrian również ustawił dabla, ale obaj zawodnicy zgodnie pudłowali przez wszystkie rundy. O zwycięstwie miały więc zdecydować rzuty o środek i presję lepiej wytrzymał Roman przymierzając w D25. W kolejnym meczu Roman już bez problemowo poradził sobie z Darkiem Myszkunem.

   Jedna z ćwiartek drabinki była wyjątkowo wolna od faworytów i, co najdziwniejsze, Błażej nie dolosował do niej siebie, toteż z zestawu Dawid, Kuba, Karol, Marcin, Janusz, jedna osoba musiała awansować do finału. Układ wydawał się idealny dla Kuby i ten zgodnie z planem wygrał dwa mecze, ale w walce o półfinał niespodziewanie przegrał z Dawidem. Przyznać trzeba, że Kuba bardzo usilnie pracuje na łatkę zawodnika, któremu bycie faworytem zdecydowanie utrudnia grę. Dawid natomiast regularnie od kilku tygodni prezentuje się coraz lepiej i zasłużenie awansował do półfinału prawej strony.

   Najciekawszą parą pierwszej rundy było spotkanie Roberta Gaertnera z Arkiem Gaudynem. Lepszy w tym starciu okazał się kapitan Sekretu, a Gustlik musiał szukać szczęścia na lewej. Ładną grę prezentował też Błażej, który najpierw pokonał Patrycję (zamknięcie ze 100: T20,D20 w drugim legu), a potem pokonał dobrze grającego Pawła Więtkowskiego. W swoim trzecim meczu zmierzył się z Kimą i wygrał bezproblemowo, w drugim legu zamykając 17 lotką, choć przyznać trzeba, że Robert już dawno nie miał takiej skuteczności w omijaniu sektora 20.

   Półfinały przeobraziły się w solidne lanie pretendentów. Kapusta bezproblemowo pokonał Błażeja 2:0, popisując się świetną skutecznością na dablu, natomiast Roman nie dał najmniejszych szans Dawidowi zamykając ze 100 w pierwszym legu i z 99 w drugim. W finale prawej obaj faworycie zagrali bardzo równo. Wszystkie trzy legi kończyły się w 7 rundzie, a że dwukrotnie ta sztuka udała się Romanowi, to on awansował do ścisłego finału.

   Na lewej za wiele nie zwojowali Karol, Patrycja, Marcin i Adrian Marczak. Natomiast znów szczęście nie sprzyjało drugiemu AdrianowiSąsiadowi. Ten przegrał w loteryjnej grze 301 master-out z Maciejem. W decydującym legu obaj zawodnicy nie trafili dabla, ale Sąsiad fatalnie przestrzelił rzuty o środek. Maciej natomiast w kolejnym meczu pokonał Krystiana (także o zwycięstwie decydowały rzuty o środek)., a potem uporał się z kolegą z drużyny – Kazikiem.

   Istną huśtawkę nastrojów przeżył Bolek. Na prawej popisał się high-finish`em 131: T20,T13,D16, potem przegrał z Kapustą, ale na lewej radził sobie słabiej, do czego wydatnie przyczyniły się zasoby baru. Z Adrianem Marczakiem jeszcze sobie poradził, potem uciekł spod topora w meczu z Przemkiem. Tenże prowadził niespodziewanie 1:0 i miał lotki meczowe w ręku, ale Bolo wyszedł z opresji. W kolejnym meczu nadeszło nieuniknione – Bolka pokonał Darek Myszkun, który wreszcie zajął względnie wysokie miejsce w klasyfikacji końcowej.

   Kolejnych przeciwników na lewej pokonywał Świstak. Nie sprostał mu Marcin Jakubowicz i Michał Pawłowski. Kuba Tichoń wycofał się z turnieju po porażce na prawej, więc w kolejnej rundzie Paweł wygrał walkowerem. Darek Myszkun również przegrał ze Świstakiem, choć miał przy tym trochę pecha. W końcu Świstak stanął przed szansą rewanżu na Błażeju, ale ten drugi raz zdołał go pokonać, choć pojedynek na lewej był dużo bardziej zacięty i wyrównany.

   Do lewej musiał przyzwyczajać się też Kima po porażce na prawej. Już w swym pierwszym meczu spotkał Gustlika, którego sam teleportował na lewą. Robert drugi raz pokonał kolegę z drużyny, następnie poradził sobie z Maciejem i Dawidem. W walce o podium czekał już Błażej, który wcześniej sprał Kimę na prawej i to wystarczyło za całą mobilizację. Po rewelacyjnej grze Robert stłukł Błażeja 2: 0, zamykając w 6 i 7 rundzie. Mobilizacji nie wystarczyło na kolejny mecz – Marcin Kapuściński pokonał kapitana swojej drużyny i awansował do finału z lewej strony.

   W finale lepiej spisywał się Marcin, który pierwsze dwa legi zamknął w 8 rundzie i doprowadził do drugiego finału. Drugi pojedynek finałowy lepiej rozpoczął Roman, który wyszedł na prowadzenie po cudacznym zamknięciu z 40: D5,D10,D5. Kolejny leg powinien być ostatnim, gdyż Roman miał przewagę i kilka lotek meczowych, ale Marcin na lekkim ślizgu w 10 rundzie wyrównał stan gry. W trzecim legu nic nie zapowiadało dramatu Romana, obaj zawodnicy szli łeb w łeb, jednak dwie słabsze rundy bezlitośnie wykorzystał Marcin. Najpierw rzucił 100, by w kolejnej rundzie zamknąć ze 132: T20,T20,D6. Piękne zakończenie pięknego pojedynku. Ciekawostką jest fakt, że Marcin zanotował w tym roku aż dziesięć HF, to ten jest najwyższym do tej pory.

 

Moment turnieju: Marcin Kapuściński w meczu z Błażejem w jednej z rund trafia: 1,1,1. Czas spowolnił swój bieg, zapadła głucha cisza, kibice spojrzeli po sobie. Marcin nigdy nie zanotował takiej rundy, NIGDY. W kolejnej trafił już 100 – kibice odetchnęli, przeciwnik też, życie w Koninie wróciło do normy.

 

Leg turnieju: Pierwszy leg Roberta Gaertnera w meczu na lewej z Błażejem. Pchany żądzą wendety Kima zrobił mokrą plamę z przeciwnika. Mógł zamknąć 15 lotką, poprawił rundę później.

 

Zawodnik turnieju: Dawid Ratajczak. Oczywiście bardzo na wyrost, ale najlepsi wyczerpali już limit wyróżnień, a Dawid prezentuje się ostatnio naprawdę dobrze.

 

Ślizg turnieju: Brak ślizgów wartych podkreślenia.

 

Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Darka Myszkuna nad Bolkiem, choć trzeba uczciwie przyznać, że w sukurs Darkowi przyszła grawitacja.

 

1.Marcin Kapuściński – Kapusta

2.Roman Giszter

2.Robert Gaertner – Kima

4.Błażej Przybyłowicz

5.Dawid Ratajczak

5.Paweł Więtkowski – Świstak

7.Dariusz Myszkun

7.Maciej Szymkowiak

9.Arkadiusz Gaudyn – Gustlik

9.Bolesław Roszak

9.Jakub Tichoń

9.Tomasz Wojciechowski – Kazik

13.Janusz Jakimowicz

13.Przemysław Karczyński

13.Michał Pawłowski – Pablo

13.Krystian Weber

17.Marcin Jakubowicz

17.Adrian Marczak

17.Adrian Nowak – Sąsiad

17.Patrycja Obruszkiewicz

17.Karol Olaszek

 

 

18 listopada 2010r.

 

   Przedostatni turniej listopada, jak zwykle był niezmiernie ciekawy, jednak wyjątkowo nie dopisała frekwencja. We wrześniu i październiku zawsze meldowało się przynajmniej 20 osób, a tymczasem w czwartek zapisało się 18 graczy. Możliwe, że wpływ na frekwencję miał wprowadzony niedawno zakaz palenia w miejscach publicznych, bowiem część zawodników, nie bacząc na pogodę pod psem, wychodziło na dymka na zewnątrz. Faktem jest, że wszyscy nieco dziwnie czuli się, gdy tarcz nie zasłaniał kumulus dymu.

   Największą niespodzianką była absencja Roberta Gaertnera, przez którą kapitan Sekretu zapewne stracił szanse na zwycięstwo w listopadzie. Już jeden z pierwszych meczów dostarczył sporo emocji. Dosyć szybko spotkały się dwa kałasznikowy Sekretu. Jakub Tichoń i Bolesław Roszak, rzucają z prędkością dużo powyżej przeciętnej. Lepszy okazał się Bolek, ale Kuba zagrał bardzo ładnie.

   Gładko swoją ćwiartkę wygrał rozstawiony z "dwójką" Roman Giszter. Bez większych problemów poradził sobie z Błażejem i Kazikiem. Jego półfinałowym przeciwnikiem został Paweł Więtkowski. Świstak wraca do coraz lepszej formy, a w drodze do półfinału zrzucił na lewą Dawida i Pablo.

   Po dwóch nieobecnościach znów na turniej zajrzał Julek Gorzelańczyk, niegdysiejsza podpora Dream Teamu. W pierwszym meczu poradził sobie z Patrycją, ale Gustlik okazał się już przeszkodą nie do przejścia. Największą niespodzianką prawej strony była jednak porażka Marcina Kapuścińskiego. Zawodnik ten pokonał Sąsiada, ale potem niespodziewanie i po słabej grze uległ Bolkowi.

   Bolek w półfinale trafił na Gustlika i po istnym horrorze w trzecim legu spadł na lewą stronę. Arek natomiast po raz kolejny potwierdza, że wraca do wysokiej formy. Drugim finalistą został Roman, który pokonał swojego kolegę z drużyny - Świstaka. W finale prawej również nie dał większych szans Gustlikowi, po drodze notując maksa.

   Jak zwykle na lewej rozegrało się kilka dramatów i zaciętych pojedynków. Szybko z turniejem pożegnali się Mateusz, Maciej (obaj z ręki Błażeja), Patrycja, Darek i Karol. Ładnie prezentował się Dawid, który wygrał dwa mecze, podobnie jak Janusz. Skuteczną grą popisywał się też Kuba, któremu los kazał aż trzykrotnie grać z zawodnikami ze swej drużyny. Kuba najpierw pokonał Sąsiada, potem Kazika, a na końcu poradził sobie z Januszem. Dopiero niezrzeszony Bolek zakończył marsz Kuby, mimo iż grał on w tym meczu rewelacyjnie. Jednak posypał się na ustawieniu oraz na dablu i Bolek po raz drugi tego wieczora odniósł nad Kubą zwycięstwo.

   Nie do pokonania był Marcin Kapuściński. Po niespodziewanej porażce na prawej, powoli się rozkręcał. Mimo słabej gry pokonał Błażeja, potem poradził sobie z Dawidem. W następnym pojedynku zbił już niemiłosiernie Pawła Więtkowskiego, w decydującym legu zamykając ze 122: 18.T18,D25. Potem zrewanżował się Bolkowi za porażkę i w walce o finał zmierzył się z Arkiem Gaudynem. Tą przeszkodę również pokonał notując tym razem high-finish 114: T20,18,D18. To już piąty w tym sezonie zanotowany HF Kapusty, choć ani razu nie były one spektakularne (najwyższy to 122).

   W finale Roman podszedł do pojedynku z pewnym respektem i po wyrównanej grze uznał wyższość przeciwnika. W drugim legu zagrał jednak dużo lepiej i wygrał po zamknięciu z 82 w siódmej rundzie. Trzeci leg okazał się ostatnim po znów wyśmienitej grze Romana. Kolejna siódma runda zakończyła turniej.

   Co ciekawe turniej zakończył się jak na konińskie warunki wyjątkowo wcześnie, bo o 23:30. Wszyscy zgodnie przyznali, że tak świetny czas to głównie zasługa Roberta Gaertnera, który zwykle zawyżał średnią pojedynków, nawet jeśli wygrywał gładko.

 

Moment turnieju: Marcin Kapuściński ma 122 na zegarze w decydującym legu z Pawłem Więtkowskim i tak jak w książkach piszą zamknął: 18,T18,D25.

 

Leg turnieju: Pierwszy leg pomiędzy Arkadiuszem Gaudynem i Bolkiem Roszakiem. Gustlik otwiera 125,140,100 i mimo małej zadyszki miażdży przeciwnika.

 

Zawodnik turnieju: Roman Giszter. Gładkie zwycięstwo w całym turnieju świadczy o ciągle wysokiej formie zawodnika Sekretu Konin.

 

Ślizg turnieju: brak (Robert Gaertner nie dojechał).

 

Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Dawida Ratajczaka nad Julkiem Gorzelańczykiem, a także porażka Marcina Kapuścińskiego na prawej z Bolkiem Roszakiem.

 

1.Roman Giszter

2. Marcin Kapuściński - Kapusta

3.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik

4.Bolesław Roszak

5.Jakub Tichoń

5.Paweł Więtkowski - Świstak

7.Janusz Jakimowicz

7.Daiwd Ratajczak

9.Julian Gorzelańczyk

9.Michał Pawłowski - Pablo

9.Błażej Przybyłowicz

9.Tomasz Wojciechowski - Kazik

13.Adrian Nowak - Sąsiad

13.Patrycja Obruszkiewicz

13. Karol Olaszek

13.Maciej Szymkowiak

17.Dariusz Myszkun

17.Mateusz Wendt

 

 

11 listopada 2010r.

 

   Drugi turniej listopada stał pod znakiem zaciętych meczów i niespodzianek. Aż 22 zawodników zapisało się do turnieju, a wśród nich znamienici goście z Kalisza: Grzegorz, Ania i Mariusz.

   Błażej jak zwykle rozpisał drabinkę pod siebie, ale tym razem przesadził z drukowaniem. Wszystkich zwycięzców turnieju w tym sezonie upchnął do jednej ćwiartki, więc nim doszło do półfinałów prawej strony na prawej ostał się tylko Roman, który najpierw 2:0 pokonał Marcina Kapuścińskiego, a potem w takim samym stosunku Roberta Gaertnera. Kima wcześniej jednak mógł spaść na lewą, gdyż przegrywał z Patrycją 0:1, spokojnie się jednak wybronił. Na uwagę zasługuje też zwycięstwo Dawida nad Maciejem oraz awans do półfinału z tej ćwiartki Sąsiada, który najpierw pokonał Świstaka, potem Mariusza, a na końcu Dawida właśnie.

   W drugiej połówce szybko spadł na lewą rozstawiony Błażej, który nie dał rady Gustlikowi (mimo rzuconego maksa). Niespodziewanie swój drugi mecz przegrał Kuba, którego ograł Karol Olaszek. Bardzo dobrze zagrał Rafał, który po mękach ale skutecznie przechodził kolejne rundy. Pokonał Kazika, później Bolka, a na końcu poradził sobie z Karolem.

   W półfinale Rafał zasłużenie przegrał z Gustlikiem, natomiast Roman z pewnymi problemami poradził sobie z Sąsiadem. Adrian w pierwszym legu zrobił furę z 86: T18,16,16, czym odebrał sobie kilka lotek legowych, ale w drugiej odsłonie przegrał już wyraźnie.

   Na lewej zacięty mecz stoczy Darek z Mrówą. Kaliszanin grał bardzo dobrze, ale Darek nie gorzej i popisał się przy okazji zamknięciem ze 126: 19,T19,D25! Klasą dla siebie był Świstak, który wygrał trzy mecze, mimo, że rywali miał, jak na tą fazę gry, wymagających: Bolka, Kubę i Dawida. Również trzy zwycięstwa odniósł Mariusz z Kalisza, który zakończył karierę Ani, Macieja i Karola.

   Na tym emocje się skończyły, a to za sprawą Marcina Kapuścińskiego, który z samego dołu lewej strony po kolei kasował kolejnych rywali. Pokonał Janusza, Patrycję, Błażeja, Mariusza i Sąsiada. Za każdym razem bez większych problemów. W walce o podium spotkał się z Kimą, który wcześniej wyeliminował Rafała (mimo, że ten zaliczył złamanego maksa 174: T19,T19,T20). Obaj Sekretowcy stoczyli zacięty pojedynek, z którego zwycięsko wyszedł Marcin Kapuściński. Było to szóste w sezonie zwycięstwo Marcina nad kapitanem swej drużyny, ale w tym samym czasie doznał tyle samo porażek.

   W walce o finał Kapusta nie dał już rady Romanowi, dla którego to siódmy awans do finału w tym sezonie (zrównał się pod tym względem z Marcinem Kapuścińskim). Siódemka jednak nie okazała się szczęśliwa. Roman przegrał zasłużenie z Arkiem Gaudynem. Arek wykorzystał względnie dobre losowanie, ale gdy przyszło do walki z faworytami również sobie poradził znakomicie, przerywając nienajlepszą ostatnio passę.

 

 

Moment turnieju: Grzegorz Antoniewicz w pierwszym meczu na prawej (w formacie 301 mo) ma 71 na zegarze i zamyka najdziwniej jak to chyba tylko możliwe: 6,D25,T5.

 

Leg turnieju: Brak wybijających się szczególnie legów.

 

Zawodnik turnieju: Arkadiusz Gaudyn. Prawda, że miał łatwą w miarę drabinkę, lecz gdy przyszło pokazać, czy jest się wilkiem czy owcą, Gustlik dwukrotnie zasłużenie pokonał Romana Gisztera, stając się pierwszym spoza Wielkiej Trójki zwycięzcą turnieju w nowym sezonie.

 

Ślizg turnieju: Robert Gaertner z Patrycją, z Rafałem, ze Świstakiem i z Darkiem. Ślizgnąłby się w dwóch pozostałych meczach (z Kapustą i Romanem), ale przegrał.

 

Niespodzianka turnieju: Porażka Bolka Roszaka z Rafałem Łukowskim na prawej stronie.

 

1.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik

2.Roman Giszter

3.Marcin Kapuściński - Kapusta

4.Robert Gaertner - Kima

5.Rafał Łukowski

5.Adrian Nowak - Sąsiad

7.Mariusz Rój

7.Paweł Więtkowski - Świstak

9.Dariusz Myszkun

9.Karol Olaszek

9.Błażej Przybyłowicz

9.Dawid Ratajczak

13.Grzegorz Antoniewicz - Mrówa

13.Patrycja Obruszkiewicz

13.Bolesław Roszak

13.Maciej Szymkowiak

17.Anna Antoniewicz

17.Janusz Jakimowicz

17.Adrian Marczak

17.Michał Pawłowski - Pablo

17.Jakub Tichoń

17.Tomasz Wojciechowski - Kazik

 

 

4 listopada 2010r.

 

   Za nami pierwszy turniej miesiąca listopada. Zwykle otwarcie miesiąca niesie ze sobą dodatkowe emocje, gdyż dobre losowanie może znacząco wpłynąć na miejsce w całym miesiącu (brak rozstawień). Jednak tym razem nikt już sobie tym głowy nie zawracał, odkąd Błażej dopracował system manipulacji podczas losowania. Obyło się bez zaskoczeń – Kima, Kapusta i Roman trafili do jednej połowy drabinki, a sam Błażej do drugiej, gdzie rywale byli nieco mniej wymagający.

   Plan się powiódł – Błażej po trzech zwycięstwach (nad Darkiem, Gustlikiem i Sąsiadem) awansował do półfinału. Bolek też wykorzystał fakt przydzielenia go do słabszej połówki i po pokonaniu Marcina Jakubowicza i Dawida również dotarł do tego etapu.

   Niespodzianką była natomiast szybka porażka Świstaka, który ostatnio sygnalizował powrót formy, jednak tym razem musiał uznać wyższość Michała Pawłowskiego. Pablo nie poszedł jednak za ciosem, przegrywając z Dawidem Ratajczakiem. Pojawił się też Mateusz Wendt, który po nienajgorszym wrześniu, w październiku tylko raz pojawił się na turnieju. Po trzech nieobecnościach znów się pojawił, jednak nie dał rady Patrycji, która z gracją zepchnęła go na lewą stronę.

   Jak już wspominałem nagromadzenie w jednej połówce trzech faworytów wymusiło ich szybkie spotkanie. Marcin Kapuściński po pokonaniu Patrycji trafił na Romana i tym samym spotkanie na szczycie odbyło się już w drugiej rundzie. Kapusta wygrał zasłużenie i w półfinale trafił na Roberta Gaertnera. Kima do tego momentu miał raczej dobre losowanie – poradził sobie z Maciejem (choć z pewnymi problemami) i z Krystianem Weberem.

   Pojedynek dwóch filarów Sekretu w półfinale skończył się zgodnie z tradycją. Kapusta sypał dzwonkami jak z rękawa, a Kima ślizgał się niemiłosiernie. Szybkie 2:0 i Marcin znalazł się na lewej stronie. W drugim półfinale również łyżwy poszły w ruch. Błażej miał w decydującym legu prawie dwieście punktów straty, ale Bolo wyczyniał istne akrobacje, by jak największą liczbą lotek ustawić dabla z 65 punktów. W rezultacie zmarnował kilka rund i pozwolił Błażejowi na skończenie tego lega.

   W finale prawej Błażej zmierzył się z Kimą. Po dwóch legach był remis (8 runda Błażeja i 6 runda Roberta) i w trzecim legu obaj zawodnicy szli równo, jednak Błażej błysnął zamknięciem 4 lotkami ze 167: T20,19,T16,D20.

   Na lewej jak zwykle działo się dużo ciekawego. Arek Gaudyn wygrał dwa mecze (z Mateuszem i Januszem) nim nie natknął się na Romana. Tu już zakończył swą przygodę, choć miał szansę na wyeliminowanie faworyta. Paweł Więtkowski wygrał aż trzy mecze, po drodze eliminując Macieja, Adriana i Dawida. Znów niespodziankę sprawiła za to Patrycja, która pokonała Darka Myszkuna, jednak w kolejnym meczu została pokonana przez Kazika.

   Najładniejszy mecz na lewej stoczyli Krystian Weber z Michałem Pawłowskim. Krystian prowadził 1:0 po pięknej grze i w kolejnych legach nie zwalniał ręki. Pablo uratował się rzutem na taśmę w drugim legu, choć przeciwnik miał już lotki meczowe w ręku. W trzecim legu znów minimalnie lepszy był Michał, który zanotował 100% skuteczność na dablu, ale Krystian zebrał wiele pochwał za swą grę.

   Warto też podkreślić postawę Sąsiada, który na lewej pokonał Kazika, a potem poradził sobie ze Świstakiem, który dawnymi czasy był zmorą dla Adriana. Niespodzianki skończyły się, gdy do gry dołączyli faworyci. Roman po pokonaniu Gustlika, zakończył też karierę Michała i Bolka, natomiast Marcin Kapuściński wyeliminował Sąsiada.

   W walce o podium doszło do rewanżu pomiędzy Romanem i Marcinem – dwoma aktualnie najlepszymi zawodnikami Konina. Marcin rozpoczął huraganowo – piękna gra i efektywny dabel dały zamknięcie w 6 rundzie. W drugim legu obaj zawodnicy zagrali fatalnie, prześcigając się z każdą rundą w ilości pomyłek na sektorze. Męczarnie widzów zakończył Roman, a w trzecim legu jak za dotknięciem niewidzialnej różdżki znów zawodnicy rzucali jak natchnieni. Roman był bliższy wygranej, ale Marcin popisał się zamknięciem ze 112 (to już trzeci taki high-finish Marcina w tym sezonie). Roman zakończył zawody na 4 miejscu, a Marcin zrewanżował się kolejnemu partnerowi z drużyny – Kimie – za porażkę na prawej. Robert robił co mógł, ale przegrał z kretesem.

   W finale czekał już Błażej i choć pierwszego lega zagrał bardzo dobrze to szybko Marcin doprowadził do stanu 2:0. W drugim finale Błażej wyszedł na prowadzenie po zamknięciu w 8 rundzie, ale Marcin wyrównał stan gry. O zwycięstwie zadecydował jeden ostatni leg, w którym obaj zawodnicy zagrali bardzo dobrze. Błażej miał minimalną przewagę i przez to 4 lotki meczowe w ręku. Nie wykorzystał jednak tej szansy i ostateczne zasłużone zwycięstwo odniósł Marcin Kapuściński. To już trzeci z rzędu triumf tego zawodnika w turniejach czwartkowych.

 

Moment turnieju: Robert Gaertner w pojedynku z Maciejem rzucił maksa, jednak maszyna nie zaliczyła mu trzeciej lotki. Robert interweniował u sędziego o zaliczenie maksa do statystyk. Sędzia był nieugięty i za karę spotkało go to samo, i to dwukrotnie. Błażej rzucił maksa w pojedynkach z Bolkiem i Kapustą, jednak za każdym razem maszyna nie zaliczyła mu trzeciej lotki.

 

Leg turnieju: Wszystkie legi z meczu Michała Pawłowskiego z Krystianem Weberem. Piękna gra obu zawodników i mordercza skuteczność na dablu.

 

Zawodnik turnieju: Marcin Kapuściński. Rewelacyjna gra i tylko jedna porażka, ale Kima nie takich ze zwycięstw okradał.

 

Niespodzianka turnieju: Dwa zwycięstwa Patrycji Obruszkiewicz, a także zwycięstwo Michała Pawłowskiego nad Pawłem Więtkowskim.

 

Ślizg turnieju: Błażej Przybyłowicz pokonuje Bolka Roszaka, mimo że w trzecim legu ma blisko 200 punktów straty. Zasłużył się na tym polu też Robert Gaertner, który na prawej pokonał Marcina Kapuścińskiego.

 

 

1.Marcin Kapuściński – Kapusta

2.Błażej Przybyłowicz

3.Robert Gaertner – Kima

4.Roman Giszter

5.Adrian Nowak – Sąsiad

5.Bolesław Roszak

7.Michał Pawłowski – Pablo

7.Paweł Więtkowski – Świstak

9.Arkadiusz Gaudyn- Gustlik

9.awid Ratajczak

9.Krystian Weber

9.Tomasz Wojciechowski – Kazik

13.Janusz Jakimowicz

13.Marcin Jakubowicz

13.Adrian Marczak

13.Patrycja Obruszkiewicz

17.Dariusz Myszkun

17.Mateusz Wendt

17.Maciej Szymkowiak

 

 

design by sailorripley