Strona Główna         Superliga         W Sekrecie         Historia         Księga gości         Linki

W Sekrecie - Klasyfikacja kwietnia 2011

 
Lp Nazwisko i imię 7.04 14.04 21.04 28.04 suma maksy zamknięcia
1 Giszter Roman 22 18 18 18 76 1  
2 Kapuściński Marcin 18 6 22 22 68 3 125,120
3 Gaertner Robert 6 22 14 12 54 3  
4 Pawłowski Michał 12 10 12 10 44    
5 Przybyłowicz Błażej 10 12 10 8 40    
6 Gaudyn Arkadiusz 10 8 6 6 30 2  
6 Wojciechowski Tomasz 8 14 6 2 30 1  
8 Więtkowski Paweł 8 4 6 8 26 1  
9 Jakubowicz Marcin 2 1 10 10 23    
10 Jakubowski Sebastian 4 10 4 4 22    
10 Roszak Bolesław 14 8     22    
12 Jakimowicz Janusz 4 2 8 6 20   117
12 Ratajczak Dawid 2 2 2 14 20    
14 Kubsik Łukasz 1 1 8 6 16    
14 Nowak Adrian 6 6 2 2 16    
14 Siodła Tomasz   6 6 4 16 1  
17 Graliński Paweł 2 4 1 6 13    
18 Jaszczak Michał 4 4 2 2 12    
18 Olaszek Karol 4 2 4 2 12    
18 Pakosz Krzysztof 6 6     12    
21 Obruszkiewicz Patrycja 2 2 4 2 10    
21 Szymkowiak Maciej 6 2 2   10    
23 Kaczmarek Kamil 2 2 2 2 8    
23 Pawłowski Daniel     4 4 8    
23 Weber Krystian   2 2 4 8    
26 Walkiewicz Adrianna 1 4 1   6    
27 Wendt Mateusz 2   2 1 5    
28 Kraczyńska Krystyna 1 1   2 4    
28 Plichta Michał   2 2   4    
28 Telesiński Hubert 2 1 1   4    
31 Majewski Piotr     1 2 3    
32 Bojarski Filip   1 1   2    
32 Gorzelańczyk Julian 2       2    
34 Myszkun Dariusz 1       1    
34 Wróbel Piotr 1       1    

 

 

28 kwietnia 2011r.

  

   Ostatni turniej kwietnia nie przyniósł niespodzianek. Zawodnicy z czołówki nie zmienili swych miejsc w klasyfikacji miesięcznej, choć kilka niespodzianek również się pojawiło. Dwadzieścia pięć osób zapisało się do gry, a losowanie sprzyjało Marcinowi Kapuścińskiemu, do którego połówki drabinki trafiło tylko dwóch zawodników z pierwszej dziesiątki kwietnia: Sebastian, który przecież nadal uchodzi za debiutanta i Gustlik, a za godnych rywali Marcin mógłby jeszcze uznać jedynie Sąsiada i Marcina Jakubowicza.

   Roman Giszter natomiast, mimo że rozstawiony był z „jedynką” w pierwszych trzech meczach mógł nadziać się na Janusza, Pablo, Kazika, Świstaka, Błażeja i Kimę czyli całą czołówkę klasyfikacji miesięcznej i sezonowej. Obaj rozstawieni zakasali rękawy i wzięli się do roboty, która z grubsza polegała na udowadnianiu przeciwnikom w mniej lub bardziej bolesny sposób: „kto rządzi w Koninie”. Roman w pierwszym meczu trafił na Pablo, który jest ostatnimi miesiącami „czwartą siłą Konina”, toteż lider klasyfikacji sprężył się na ten pojedynek. Efekt: 2:0 i maks po drodze. W drugim meczu trafił na Dawida i bez większych problemów awansował do półfinału.

   Warto nadmienić, że wcześniej w tej ćwiartce niespodziewanej porażki doznał Kazik, który musiał uznać wyższość Piotra Majewskiego. Zaskakującej porażki doznał też Karol, którego pokonał Kamil, ale potem sam przegrał z ubiegłotygodniową sensacją czyli Łukaszem Kubsikiem. O pechu mogą mówić Świstak i Błażej, których los skojarzył ze sobą w pierwszej rundzie, a dodatkowo zwycięzca musiał potykać się z Kimą. Błażej pokonał jednego zawodnika Sekretu, ale z drugim już sobie nie poradził, Kima w pierwszym legu tradycyjnie się ślizgnął, ale w drugim zabrał co swoje. A że później czekał już wspomniany Łukasz, toteż Kima wykorzystał bez problemów tą szansę i został drugim półfinalistą.

   Marcin Jakubowicz do maksimum wykorzystał rewelacyjne losowanie, w pierwszych dwóch meczach mierzył się z Paniami: Krysią i Patrycją, a w walce o półfinał pokonał Pawła Gralińskiego. Niespodziewanej porażki doznał Sąsiad, którego szczególnie zawiodły dable. W pojedynku z Michałem Jaszczakiem w jednym legu miał 200 punktów przewagi i podejście do dabla w 8 rundzie, ale przegrał lega po 5 zmarnowanych rundach na dablu. Jak się gra dable pokazał Michałowi za to Marcin Kapuściński, odniósł gładkie zwycięstwo po drodze popisując się high-finishem ze 120. Dużo bardziej zacięty był mecz Marcina z Gustlikiem, Arek grał rewelacyjnie, ale nie dał rady koledze z drużyny i ten awansował do półfinału.

   Półfinały również poszły po myśli rozstawionych. Marcin Kapuściński zdecydowanie pokonał swojego imiennika – Marcina Jakubowicza, a Roman zmierzył się z Robertem Gaertnerem. Widzowie liczyli na pojedynek na wysokim poziomie, tymczasem obaj darterzy pierwszego lega stoczyli w spacerowym tempie i Roman w życiu chyba nie spodziewał się, że jest stanie pokonać Roberta 43 lotką, a tak właśnie się stało. Kolejne dwa legi były już dużo bardziej efektowne – Robert wyrównał stan gry, ale w trzecim legu Roman w siódmej rundzie przypieczętował zwycięstwo. W finale prawej Roman musiał jednak uznać zwycięstwo Marcina Kapuścińskiego, ale i tak już zapewnił sobie triumf w klasyfikacji miesięcznej.

   Na lewej z jednym punktem zawody zakończył Mateusz Wendt, który przegrał z Kazikiem, reszta zawodników miała wolne losy. Coraz lepiej radzi sobie świeży narybek: Michał Jaszczak stawił dzielny opór Januszowi. Sebastian pokonał wspomnianego Kazika, natomiast Daniel pokonał Karola Olaszka, który nijak dobrej gry na treningach nie potrafi przełożyć na dobry występ na turnieju.

   Najciekawszy mecz tej fazy gry stoczyli Sąsiad z Pablo. Zawodnik Dream Teamu przed grą nie wierzył w zwycięstwo i grał jak sierota, ale fatalne dable Michała pozwoliły Adrianowi na urwanie tego lega. W drugim grał już dużo lepiej i miał lotki meczowe w ręku. Nie wykorzystał ich, lega przegrał, a w trzecim przeciwnik już mu odjechał. Pablo na lewej miał ciężką drogę. Po Sąsiedzie trafił na mocnego Tomka Siodłę, a następnie musiał zmierzyć się z Gustlikiem. Po pokonaniu tych przeszkód na drodze stanął Błażej, który bez większych problemów poradził sobie z Krysią, Krystianem i Gralem, a stawką meczu z Pablo miało być czwarte miejsce w klasyfikacji miesięcznej. Błażej rewelacyjnie rozpoczął i wkrótce miał blisko dwieście punktów przewagi i ustawionego dabla. Niewiele brakowało, a przegrałby tego lega, bo za nic nie potrafił się wstrzelić, ale rzutem na taśmę i dodatkowo łapciuchem wyszedł na prowadzenie. Drugi leg był bardziej wyrównany i tym razem szczęście uśmiechnęło się do Michała, który wobec pomyłki Błażeja na dablu wyszedł na remis. W trzecim Błażej grał już słabo i przegrał zasłużenie. Michał tym samym zapewnił sobie czwarte miejsce w klasyfikacji miesięcznej, a Błażej po raz kolejny zajmuje miejsce poza pierwszą czwórką (3x5miejsce, 2x6miejsce).

   Trzy mecze na lewej wygrał Świstak, który omal nie przegrał w pierwszym meczu z Patrycją, ale w porę opanował nerwy. Potem pokonał jeszcze Daniela i Łukasza, przy okazji rzucając maksa. Rewelacyjny turniej rozegrał w czwartek Dawid Ratajczak. Na prawej wygrał dwa mecze, ale że za rywali miał Mateusza i Piotrka to fakt ten pozostał niezauważony. Na lewej Dawid jednak dosyć dobitnie zaakcentował zwyżkę formy. Najpierw pokonał Janusza, potem poradził sobie ze Świstakiem, a w kolejnym meczu spadochroniarz z prawej Marcin Jakubowicz również musiał oddać mu pole. Tak awansował do najlepszej czwórki, ale na tym nie poprzestał. Za przeciwnika miał Roberta Gaertnera, który chyba zlekceważył rywala. W sumie nic dziwnego – Dawid nigdy jeszcze nie awansował do czwórki, a trzykrotnie piąte miejsce ustrzelił w czasach prehistorycznych (przełom listopada i grudnia 2010). Dawid rozpoczął tyleż efektownie co szczęśliwie: T20,T20,D20 i potem jeszcze kilkakrotnie trafiał topa, ale choć uznać to można za fuks, to jednak na sektorze rzadko się mylił i regularnie rozmieniał „stówkę” w okolicach 5-6 rundy. Zanim się Robert obejrzał, miał już lega w plecy i stratę w drugim legu. Wtedy jednak się zmobilizował i wygrał drugą partię w 7 rundzie. W trzecim obaj prawie równo dopadli dabla (Dawid był drugi, ale ustawianie dabla kosztowało go prawie dwie rundy). Robert pomylił się kilka razy (minimalnie) i w końcu Dawid trafił decydującą lotką w D14. Kima reklamował, że przy decydującym dablu Dawid mu przeszkadzał, ale chyba trochę przesadzał. Z drugiej strony już od pewnego czasu słychać na mieście plotki o niebotycznej ofercie pracy dla Roberta. Wskutek nawiedzających Japonię katastrof, tamtejsi fachowy pracują nad hiperczułym urządzeniem, które wcześniej niż inne wyczuje zbliżające się trzęsienia ziemi lub tsunami. Informacja o wrażliwości Kimy, dotarła do japońskich naukowców, którzy zaproponowali mu posadę. Robert miałby pracować jako naturalny ludzki sejsmograf, jednak na ofertę jeszcze nie odpowiedział.

   Dalej obyło się bez niespodzianek. Roman gładko pokonał Dawida, którego podium jest i tak przecież wielkim sukcesem, a potem w finale zmierzył się z Marcinem Kapuścińskim. Roman jest niesamowicie regularnym zawodnikiem. Z ostatnich 12 turniejów, w finale meldował się aż 11 razy, a ogólnie w tym roku tylko dwukrotne wypadł poza pierwszą dwójkę (plus raz w ogóle nie wystąpił). Faktem jest też, że jednak w ostatnim meczu najczęściej przegrywa. Ze wspomnianych jedenastu finałów przegrał aż dziewięć – w tym ten ostatni w opisywanym tygodniu. Marcin nie zagrał cudów, ale 10 i 8 runda wystarczyła na kolegę z drużyny i tym razem.

 

Moment turnieju: Michał Jaszczak w pojedynku z Januszem Jakimowiczem bije swój rekord punktowy w jednej rundzie: T20,D20,T20.

 

Mecz turnieju: Genialny pojedynek dwóch zawodników Sekretu: Arkadiusza Gaudyna i Marcina Kapuścińskiego. Marcin w pierwszym legu miażdży rywala zamknięciem 15 lotką ze 109. W drugim nie zwalnia tempa, ale Arek dostosowuje się do jego poziomu. Pomyłka w siódmej na dablu kosztuje Marcina lega i dopiero w trzecim przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę.

 

Zawodnik turnieju: Dawid Ratajczak. Aż sześć wygranych meczów, w tym efektowny marsz na lewej (Janusz, Świstak, Marcin, Kima) poparty naprawdę dobrą grą.

 

Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Piotra Majewskiego nad ligowcem Tomkiem Wojciechowskim oraz porażka Karola Olaszka z Danielem Pawłowskim należały do najbardziej zaskakujących wyników tego dnia.

 

Ślizg turnieju: brak, choć wiele meczów, szczególnie na lewej rozgrywanych było na styku.

 

1.Marcin Kapuściński – Kapusta       180, HF120

2.Roman Giszter                                171

3. Dawid Ratajczak

4.Robert Gaertner – Kima

5.Marcin Jakubowicz

5.Michał Pawłowski – Pablo

7.Błażej Przybyłowicz

7.Paweł Więtkowski – Świstak         180

9.Arkadiusz Gaudyn – Gustlik

9.Paweł Graliński – Gralu

9.Janusz Jakimowicz

9.Łukasz Kubsik

13.Sebastian Jakubowski

13.Daniel Pawłowski

13.Tomasz Siodła

13.Krystian Weber

17.Michał Jaszczak

17.Kamil Kaczmarek

17.Krystyna Kraczyńska

17.Piotr Majewski

17.Adrian Nowak - Sąsiad

17.Patrycja Obruszkiewicz

17.Karol Olaszek

17.Tomasz Wojciechowski - Kazik

25.Mateusz Wendt

 

 

21 kwietnia 2011r.

 

   Dwadzieścia dziewięć! To liczba kwietnia. W trzecim turnieju tego wiosennego miesiąca kolejny raz dokładnie 29 osób zapisuje się do gry. Jest to też rekord frekwencyjny, który w ostatni czwartek mógł zostać nawet pobity, ale jedna osoba w ostatniej chwili zmuszona była wycofać się z gry. Był też jeden debiutant – Daniel Pawłowski, który rozpoczął turniej słabo, ale z kolejnymi legami nabierał pewności siebie. Cały turniej był poniekąd turniejem ludzi drugiego planu. Debiutanci z ostatnich tygodni radzą sobie coraz pewniej, wygrywają coraz częściej i są autorami coraz większych niespodzianek.

   Oczywiście o najwyższe pozycje bije się jednak stara gwardia. W ćwierćfinałach same znajome twarze, a niespodzianek niewiele. Gładko do półfinału przebrnął lider wszelkich klasyfikacji – Capo di tutti capiRoman Giszter. Nie pozostawił najmniejszych złudzeń dwom gwiazdom ubiegłotygodniowego turnieju. Najpierw zlał Sebastiana, a potem z zamkniętymi oczami pokonał Kazika. Drugi faworyt turnieju – Robert Gaertner też specjalnie się nie spocił, w pokonanym polu zostawiając Łukasza i Tomka Siodłę. W pozostałych ćwiartkach faworyci mieli trochę trudniejsze zadanie, ale i tak poradzili sobie wyśmienicie.

   Błażej wygrał z Karolem, a potem Dawid wspaniałomyślnie ofiarował mu drugie zwycięstwo. Kapitan Dream Teamu grał dużo słabiej i w trzecim legu Dawid miał go już na widelcu (88 – 232), ale wtedy Błażej zaliczył jedyną porządną rundę (140) i odrobił większość strat. Dawid pogubił się na dablu i pechowo przegrał cały mecz. Dużo skuteczniej zagrała za to Gwiazda Dawida czyli Patrycja. Sprawiła ona nie lada sensację pokonując Pawła Więtkowskiego, który nie spodziewał się chyba takiego łupnia. Wszystkich w tej ćwiartce pogodził Marcin Kapuściński, który najpierw pokonał ładnie grającego Huberta, potem Patrycję (HF 125: 25,T20,D20), a na końcu Błażeja.

   Czwarta ćwiartka też była nie od parady. Prężyli w niej muskuły ‘dreamteamowcy” Sąsiad, Maciej i Janusz, a także Pablo i Gustlik. Całą ćwiartkę bezproblemowo wygrał Pablo, który pokonał Sąsiada i Gustlika, ale wcześniej właśnie Gustlik stworzył z Januszem porywające widowisko. Janusz przegrał minimalnie i na własną prośbę, gdyż w drugim legu roztrwonił sporą przewagę i wiele lotek meczowych posłał w oponę.

   Roman Giszter w dwóch pierwszych meczach notował stuprocentową skuteczność na dablu, także w półfinale jednego lega zamknął pierwszą lotką, ale w dwóch pozostałych lepszy był Marcin Kapuściński i to on awansował do finału prawej strony. W drugim półfinale Robert Gaertner pokonał Michała Pawłowskiego, choć ten także napsuł mu sporo krwi. Kima zaczął też lepiej finał prawej i prowadził 1:0, ale ostatecznie pozwolił Marcinowi na zwycięstwo 2:1.

   Na lewej grupa grających sukcesywnie topniała, a jako pierwszy odpadł ubiegłotygodniowy debiutant Filip, który musi jeszcze popracować nad techniką. Pokonał go Daniel Pawłowski, który jednak zaczął tragicznie. Pierwszego lega przegrał rzutami o środek, mimo, że Filip przymierzył w pole potrójnej. Później Daniel opanował nerwy i po pokonaniu Filipa wyeliminował jeszcze Mateusza. Długo nie powalczyli też Piotrek, Hubert, Gralu, Kamil, Ada, Michał Jaszczak i Krystian. Ambitnie walczył Dawid, ale przegrał z Januszem, natomiast Patrycja sprawiła drugą niespodziankę, eliminując Macieja Szymkowiaka.

   Pierwszym bohaterem lewej był właśnie Janusz, który odniósł na lewej aż cztery zwycięstwa, w tym najcenniejsze nad Gustlikiem, który wcześniej pokonał go na prawej. Janusz wspiął się na wyżyny umiejętności i zasłużenie pokonał profesora konińskiego darta. Równie efektownie radził sobie Świstak i wyeliminował trzech rywali (Huberta, Sąsiada i Karola). Niefajnie zachował się natomiast Miniek, który nie poinformowawszy nikogo poszedł w siną dal i sędzia stracił przez niego trochę cennego czasu. W końcu Miniek dostał walkowera, a skorzystał na tym właśnie OchKarol.

   Po dwóch słabiutkich turniejach znów uwagę piękną grą skupiał Marcin Jakubowicz. Grał rewelacyjnie, schodził niemal regularnie na 6-7 rundę, zdarzyła mu się też osobliwa runda: T19,D19,T19, ale przede wszystkim pokonywał kolejne przeszkody. Nie znaleźli na niego sposobu nowicjusze: Michał Jaszczak i Sebastian, nie pokonali go też bardziej doświadczeni Tomek Siodła i Janusz. Trzeba było dopiero samego Romana, by zakończyć Marcinowy Marsz.

   Jeszcze więcej braw zebrał Łukasz Kubsik. To dopiero trzeci turniej tego zawodnika, ale widać, że coraz pewniej czuje się na linii. W czwartek pokonał Kamila i przegrał z Kimą, ale  na lewej imponował grą i nienaganną techniką. Najpierw pokonał Krystiana Webera, potem poradził sobie z Danielem, a w kolejnym meczu wydarł zwycięstwo Kazikowi, który chyba nie spodziewał się takiego oporu młodego zawodnika. Karierę zakończył dopiero na Błażeju, ale przyznać trzeba, że w tym meczu chyba zjadły go nerwy. W pierwszych czterech rundach uciułał ledwie 60 punktów i olbrzymiej straty już nie potrafił zniwelować.

   Błażej, obiektywnie przyznam, na lewej zagrał bardzo dobrze. Ani Świstak, ani Łukasz nie potrafili nawiązać z nim walki i dopiero Pablo rozwiał jego nadzieje na wyższe miejsce, ale mecz był naprawdę dramatyczny. Michał pierwszy podszedł do dabla w 7 rundzie, ale pomyłka kosztował go tego lega, gdyż Błażej zamknął z 82 tak jak bozia przykazała: 25,17,D20. W drugim legu kapitan Dream Teamu mógł rozstrzygnąć pojedynek na swą korzyść, ale zmarnował kilka lotek meczowych. W trzecim Pablo wygrał już zasłużenie, ale przyznać trzeba, że potem przeprosił.

   W tym momencie turniej się skończył. Na lewej grę zaczął Roman Giszter, co automatycznie oznacza koniec gry pozostałych zawodników. Roman grał raz lepiej, raz gorzej, ale bez problemów wyeliminował Marcina Jakubowicza, Pablo (ten urwał mu przypadkowo lega) i w walce o finał spotkał się z Kimą. Robert, podobnie jak z Kapustą, prowadził 1:0 i uznał, że teraz przeciwnik się podda. Roman jednak odpalił w kolejnym legu  95,123,57,81,79, chwilę pobaraszkował na dablu i wyrównał stan gry. W trzecim zaciętym legu znów okazał się lepszy od swego kapitana i awansował do finału.

   W finale obaj zawodnicy byli już nieco zmęczeni, ale nie przeszkodziło to im pokazać kawałek solidnego darta. Lepiej rozpoczął Roman, który zamknięciem w 8 rundzie wyszedł na prowadzenie. Drugi leg był nieco słabszy i Roman mógł wygrać 2:0, ale Marcinowi udało się wyrównać stan gry. W trzecim Kapusta zagrał już na wysokim poziomie i przeciwnik nie potrafił nawiązać walki. Zamknięcie w 6 rundzie okraszone zejściem z 98 zakończyło ten wyczerpujący turniej.

  

Moment turnieju: W finale prawej walczyli dwaj zawodnicy Sekretu: Robert Gaertner i Marcin Kapuściński. Przy stanie 1:1 Robert miał dabla na wyciągnięcie ręki (86), a Marcin był jeszcze w lesie (208). Robert już zaczął obmyślać taktykę na finał, gdy Marcin w niecałe dwie rundy zrobił mu kuku: T20,T20,T20,D11,D6.

 

Mecz turnieju: Dwa zacięte pojedynki Janusza Jakimowicza z Arkadiuszem Gaudynem. Pełne zwrotów i pięknej gry. Pierwszy mecz wygrał Arek, ale na lewej Janusz okazał się lepszy.

 

Zawodnik turnieju: Łukasz Kubsik. Nie sztuka wygrać kilka meczów, mając za sobą lata treningów i doświadczenia. Ale dokonać tego z mikroskopijnym doświadczeniem, za cały oręż posiadając tylko wsparcie kibiców jest nie lada wyczynem. Wielu grało od Łukasza lepiej, ale to jego gra wzbudzała największe emocje.

 

Niespodzianka turnieju: Dwa zwycięstwa Patrycji Obruszkiewicz, szczególnie to w pierwszym meczu, gdzie pokonała Pawła Więtkowskiego, należy wysoko oceniać.

 

Ślizg turnieju: Zwycięstwo Błażeja Przybyłowicza nad Dawidem Ratajczakiem nie należało do zasłużonych.

 

 

1.Marcin Kapuściński – Kapusta   180, HF125

2.Roman Giszter

3.Robert Gaertner – Kima   180

4.Michał Pawłowski – Pablo

5.Marcin Jakubowicz

5.Błażej Przybyłowicz

7.Janusz Jakimowicz   HF117

7.Łukasz Kubsik

9.Arkadiusz Gaudyn – Gustlik

9.Tomasz Siodła

9.Paweł Więtkowski – Świstak

9.Tomasz Wojciechowski – Kazik

13.Sebastian Jakubowski

13.Patrycja Obruszkiewicz

13.Karol Olaszek

13.Daniel Pawłowski

17.Michał Jaszczak

17.Kamil Kaczmarek

17.Adrian Nowak - Sąsiad

17.Michał Plichta – Miniek

17.Dawid Ratajczak

17.Maciej Szymkowiak

17.Krystian Weber

17.Mateusz Wendt

25.Filip Bojarski

25.Paweł Graliński - Gralu

25.Piotr Majewski

25.Hubert Telesiński

25.Adrianna Walkiewicz

 

 

14 kwietnia 2011r.

 

   Drugi turniej września za nami. Rekord frekwencyjny sprzed tygodnia został wyrównany, a grono darterów turniejowych powiększył Filip Bojarski. Witamy na pokładzie.

   Już pierwszy mecz przyniósł sporo emocji. Michał Pawłowski sporo się musiał natrudzić, by pokonać świetnie grającego Tomka Siodłę. Udało mu się to, ale zaraz potem sam podążył w jego ślady, przegrywając z Romanem. Zawodnik Sekretu planowo awansował do "czwórki" po zwycięstwie nad Błażejem.

   Półfinalistą został też Robert Gaertner, który po ubiegłotygodniowej wpadce (walkower na lewej) ostro wziął się do roboty. Drogę miał niezwykle wyboistą. Świstak odzyskuje blask i postawił koledze z drużyny ciężkie warunki, ale Robert zasłużenie pokonał tę przeszkodę. Następny był Gustlik, który również grał porywająco i był bliski pokonania kapitana swej drużyny, ale ostatecznie Kima na małym ślizgu (a to niespodzianka) sforsował i tą przeszkodę. Bolek też okazał się słabszy i Robert spokojnie mógł oczekiwać na półfinałowego przeciwnika.

   I tak dochodzimy do największej niespodzianki tego dnia. Marcin Kapuściński był murowanym faworytem do miejsca w "czwórce" i planowo pokonał Macieja. Kolejnym przeciwnikiem okazał się niespodziewanie Sebastian Jakubowski czyli ubiegotygodniowy debiutant. Zawodnik ten zasłużenie pokonał dwóch w miarę świeżych zawodników czyli Michała Jaszczaka i Pawła Gralińskiego, ale z Marcinem miał po prostu przyjąć dwa liście i tyle. Ten jednak (na lekkim ślizgu) wygrał pierwszego lega, a w kolejnym grał rewelacyjnie. Przyznać należy, że ma świetnie ułożoną rękę, toteż nieczęsto mylił się na sektorze i widać było, że ma spory potencjał. Marcin wygrał drugiego lega, ale miał przy tym trochę szczęścia, natomiast trzeci leg to już piękna wymiana ciosów. Sebastian objął prowadzenie, ale przed dablami pogubił się i Marcin miał kilka szans na rozstrzygnięcie meczu na swoją korzyść. Nie wykorzystał ich, a Sebastian z zimną krwią przymierzył zwycięskiego dabla, ku uciesze publiczności złaknionej sensacji. A to feler - westchnął seler Kapusta i godnie przyjął niespodziewaną porażkę.

   Większość zawodników z zazdrością spoglądała na drugą ćwiartkę, która miała swych faworytów, ale dużo niższego kalibru niż pozostałe. Janusz, Sąsiad, Kazik i Faza ostrzyli sobie zęby na półfinał, zadowoleni, że uniknęli (unikną) na swej drodze dominatorów. Sąsiad po ładnej grze szybko rozwiał marzenia Janusza, a Kazik nie pozwolił pohasać Fazie. Obaj zawodnicy spotkali się w bezpośredniej walce o półfinał i Kazik zmiótł wręcz Adriana z linii, zamykając w 7 i 8 rundzie.

   Obecność Kazika w półfinale można by wytłumaczyć szczęściem w losowaniu, ale zawodnik ten sprawił jeszcze większego psikusa. W półfinale pokonał Romana Gisztera, czyli murowanego faworyta. Kazik zawsze miał kompleks tego zawodnika i na przestrzeni lat wygrał z nim ledwie kilkukrotnie, ale w ostatnim miesiącu już drugi raz okazał się lepszy. Najpierw w Mistrzostwach Konina i teraz na turnieju okazał się lepszy od zawodnika Sekretu. W drugim półfinale małą rzeź urządził Kima, który upojonemu sukcesem z ćwierćfinału Sebastianowi zaaplikował dwukrotnie 6 rundę. W finale prawej Robert także bez większych ceregieli zrzucił Kazika na lewą i tylko pojąć nie potrafił jakim cudem w pierwszych trzech pojedynkach turniejowych trafia na Świstaka, Gustlika i Bolka, a gdy przychodzi do walki o najwyższe miejsca, to za rywali dostaje Kazika i Sebastiana.

   Na lewej jako pierwsi odpadają zawodnicy o najkrótszym stażu, czyli: Łukasz, Filip, Hubert i Krysia. Ostatnie miejsce zajmuje też chwalony ostatnio Marcin Jakubowicz, ale przeciwników miał niekiepskich. Gustlik i Świstak to najwyższy kaliber na pierwsze rundy prawej i lewej strony.

   Tomek Siodła gładko wygrywa dwa mecze, szybko odpada natomiast Maciej Szymkowiak, który po świetnym turnieju pod koniec kwietnia, w ostatnich trzech ugrywa zaledwie po jedynym zwycięstwie. Faza niespodziewanie pokonuje Świstaka, ale sam przegrywa z Bolkiem. imponująco prezentuje się Gustlik, który kolejno i po ładnej grze odsyła na trybuny Janusza, Sąsiada i Adę. Mistrzyni Konina, po trzech turniejach bez zwycięstwa wreszcie wygrywa dwa mecze i dopiero ligowy zawodnik zakończył jej udział w turnieju.

   Jak zwykle, mimo szybkiego zameldowania się na lewej, kolejne przeszkody w ekspresowym tempie pokonywał Pablo. Po dwóch zwycięstwach trafił jednak na Marcina Kapuścińskiego, który lizał rany po porażce na prawej. Pablo nie speszony jednak tak znamienitym rywalem w tej fazie turnieju, pokonał ubiegłotygodniowego finalistę, a następnie z rozpędu połknął jeszcze Bolka. Imponującą serię zanotował też Błażej, który na lewej pokonał Tomka Siodłę i Gustlika. Szczególnie ten drugi mecz mógł się podobać. W pierwszym legu Gustlik mógł zamykać w 7 rundzie, ale pomyłka na dablu kosztowała go porażkę w tej partii i w całym meczu.

   Ciekawie prezentowała się playlista Romana Gisztera. Na prawej zmierzył się z Pablo, Błażejem i Kazikiem, a na lewej trafił na... Pablo, Błażeja i Kazika. Michał miał Romana już na widelcu, ale ostatecznie dzięki lepszym dablom ten po raz drugi pokonał młodego zawodnika. Identycznie miała się sprawa z Błażejem, tyle, że BP na prawej został zlany, a na lewej wiódł prym w pojedynku. Mimo prowadzenia 1:0, także jednak został pokonany. W trzecim meczu Roman zrewanżował się Kazikowi za porażkę na prawej, a że był to już finał lewej strony, to zawodnik Sekretu awansował po raz drugi z rzędu do finału. Tam jednak niepodzielnie panował Robert Gaertner, który zwycięstwem 2:1 zapewnił sobie triumf i okazałą premię.

 

Moment turnieju: Maks Tomka Siodły. Pierwszy w historii jego oficjalnych gier.

 

Mecz turnieju: Genialny pojedynek Tomka Siodły i Michała Pawłowskiego. Tomek demoluje Pablo w pierwszym legu zamykając w 7 rundzie z 94, gdy przeciwnik jeszcze ma "dwójkę na budziku". Michał wyrównuje i w trzecim legu wobec pomyłki tomka na dablu sam zamyka w 7 rundzie nieksiążkowym zamknięciem z 68: 16,20,D16.

 

Zawodnik turnieju: Tomasz Wojciechowski. Kazik miał nieco łatwiejszą drogę do półfinałów, ale bez przesady. Po pokonaniu Huberta musiał stawić czoło wracającemu do formy Fazie i zawsze niebezpiecznemu Sąsiadowi. Potem jeszcze sprawił niespodziankę, zrzucając na lewą Romana. I choć w najważniejszych meczach grał trochę unplugged, to zasłużenie zajął miejsce na podium turnieju.

 

Niespodzianka turnieju: Brak. Jest za to sensacja!!! Sebastian Jakubowski w swoim CV może umieścić skalp Marcina Kapuścińskiego, mimo, że to dopiero jego drugi turnieju w życiu. Niewielu może poszczycić się podobnym osiągnięciem.

 

Ślizg turnieju: Brak, ale od biedy można uznać dwa zwycięstwa Romana Gisztera na lewej.

 

1.Robert Gaertner - Kima   2x180

2.Roman Giszter

3.Tomasz Wojciechowski - Kazik   171

4.Błażej Przybyłowicz

5.Sebastian Jakubowski

5.Michał Pawłowski - Pablo

7.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik   180

7.Bolesław Roszak

9.Marcin Kapuściński - Kapusta

9.Adrian Nowak - Sąsiad

9.Krzysztof Pakosz - Faza

9.Tomasz Siodła   180

13.Paweł Graliński - Gralu

13.Michał Jaszczak

13.Adrianna Walkiewicz

13.Paweł Więtkowski - Świstak

17.Janusz Jakimowicz

17.Kamil Kaczmarek

17.Patrycja Obruszkiewicz

17.Karol Olaszek

17.Michał Plichta - Miniek

17.Dawid Ratajczak

17.Maciej Szymkowiak

17.Krystian Weber

25.Filip Bojarski

25.Marcin Jakubowicz

25.Krystyna Kraczyńska

25.Łukasz Kubsik

25.Hubert Telesiński

 

 

7 kwietnia 2011r.

 

   Za nami pierwszy turniej kwietnia, w którym po raz kolejny pobito rekord frekwencji. Dwadzieścia dziewięć osób na czwartkowym turnieju w Sekrecie, to wynik rewelacyjny. Wśród zawodników pojawiły się dwie nowe twarze: Łukasz Kubsik i Sebastian Jakubowski, którzy pokazali się z dobrej strony.

   Brak rozstawień skazał dwóch najlepszych konińskich zawodników na pojedynek już w drugiej rundzie turnieju. Lepszy okazał się Marcin Kapuściński, ale Roman tanio skóry nie sprzedał. Warto dodać, że w pierwszej rundzie Marcin pokonał innego kolegę z drużyny – Arka Gaudyna, który niemal od razu musiał walczyć o przetrwanie na lewej. Jeśli do tych dwóch zwycięstw dodamy jeszcze wiktorię Marcina nad Maciejem Szymkowiakiem, otrzymamy pierwszego półfinalistę.

   Debiutant sprzed tygodnia Michał Jaszczak znów pokazał się z dobrej strony, wygrywając z Mateuszem, ale w kolejnym meczu już spadł na lewą stronę. Gładko do półfinału przedarł się grający ostatnio jak natchniony Michał Pawłowski. Najpierw pokonał Janusza Jakimowicza, a następnie zrzucił na lewą samego Roberta Gaertnera. Kima w marcu grał jak natchniony,  odnosząc cztery zwycięstwa, ale z nowym miesiącem forma gdzieś uciekła. Z wielkimi problemami pokonał Dawida i Pawła Gralińskiego (Gralu już drugi tydzień z rzędu był bliski wyeliminowania Roberta), ale Pablo okazał się już dużo lepszy.

   Z pary debiutantów Łukasz szybko spadł na lewą, ale Sebastian zanotował niespodziankę, bijąc dobrze ostatnio grającego Karola. Przegrał dopiero z powracającym do formy Fazą, a ten sam musiał uznać wyższość Bolka. Czwartym półfinalistą został Błażej, który wykorzystał dobre losowanie i po zwycięstwach nad Piotrkiem Wróblem, Kamilem i Sąsiadem dotarł tak wysoko. Warto też podkreślić zwycięstwo Kamila nad dużo bardziej doświadczonym Julkiem Gorzelańczykiem. Przegranego usprawiedliwia fakt, że w dniu turnieju świętował swoje urodziny i podszedł do tego zadania bardzo sumiennie. Julek nie był jedynym jubilatem tego dnia. Również Marcin Kapuściński zbierał zewsząd życzenia z okazji urodzin i podobnie jak Julek nie wylewał za kołnierz.

   W półfinałach bez niespodzianek. Błażej przegrał z Marcinem, mimo, że w pierwszym legu miał monstrualną przewagę, ale Marcin absolutnie się nie przejmował znając indolencję przeciwnika w starciach z nim właśnie. Faktycznie, Błażej na dablu wyglądał jakby tańczył electric-boogie a nie mierzył do celu i przegrał na dużym ślizgu, a drugi leg był już tylko formalnością. Dużo bardziej zacięty pojedynek stoczyli Bolek z Michałem, po dwóch legach był remis, ale w trzecim Michał zdecydowanie odjechał rywalowi i już w 6 rundzie ustawił dabla. Bolek jednak z mozołem odrabiał straty i rzutem na taśmę wygrał tego lega.

   W finale prawej wynik mógł być tylko jeden. Marcin zagrał poprawnie, a to na Bolka wystarczyło.

   Na lewej przepierka szła aż miło. Szybko odpadł debiutant Łukasz, Darek, Piotrek i dwie Panie - Krysia i Ada. Julek też długo nie powalczył i po porażce ze Świstakiem, mógł już spokojnie koncentrować się na świętowaniu. Drugi z debiutantów - Sebastian wygrał na lewej z Hubertem, ale ten zagrał nienajlepiej. Zaskakująco zaprezentował się Marcin Jakubowicz. Zawodnik ten tydzień temu uhonorowany został graczem turnieju, a w czwartek odpadł niespodziewanie w pojedynku z Karolem.

   Rewelacyjnie radził sobie natomiast Kazik czyli Tomek Wojciechowski. Wygrał aż cztery mecze, eliminując Darka, Kamila, Karola i Fazę. Znów wysoką formę akcentuje Gustlik. W klasyfikacji marca wspiął się na piątą lokatę, a w ostatnim turnieju, mimo, że przegrał pierwszy mecz, to na lewej ciął wszystkich równo, niezależnie od płci, klasy czy wyznania. Krysi zaaplikował maksa, Gralu mimo wielkich chęci też mu nie dał rady. Potem pokonał jeszcze dwóch zawodników Dream Teamu - Janusza i Maćka, a następnie po zaciętym meczu Świstaka. Pogromcę znalazł dopiero w osobie Pablo, ale wpływ na wyniki musiała mieć też już późna pora.

   Klasą dla siebie był Roman Giszter. Szybko spadł na lewą, ale w ekspresowym tempie wspinał się po drabince. Najpierw gładko pokonał Dawida i Michała Jaszczaka, potem Kima sprezentował mu walkowera (musiał opuścić na pewien czas miejsce gier i nie zdążył wrócić). Kazik nie stawił mu zbyt dużego oporu, za to Błażej grał jak z nut. Wyszedł na prowadzenie i miał kilka lotek meczowych, ale Roman wyszedł z opresji. Przerżnięcie wygranego meczu zaczyna być znakiem firmowym Błażeja, ale to nie było Romana zmartwienie. Po zaciętym meczu pokonał jeszcze Pablo i Bolka, który ostatnio tak wysokie miejsce zanotował w grudniu.

   Tym samym Roman w finale stanął naprzeciwko Marcina Kapuścińskiego - obaj już solidnie zmęczeni grą. Pierwszego lega szczęśliwie wygrywa Roman, ale w drugim już demoluje rywala: 95,41,95,95,68 i zamknięcie ze 107: 19,T20,D14. Drugi finał lepiej rozpoczyna Marcin i rundami 81,58,85,100,81,82 ustawia dabla. Romanowi jednak znów udaje się wygrać. Marcin wygrywa jednak czwartego lega i o zwycięstwie ma zdecydować ostatnia partia. Roman gra znów bardzo równo i wygrywa tego lega w 7 rundzie. To pierwsze zwycięstwo turniejowe Romana od sześciu tygodni, mimo, że aż pięciokrotnie znajdował się w tym czasie w finale.

 

Moment turnieju: Pierwszy leg finału. Marcin Kauściński ma na liczniku 72, ale dwukrotnie z rzędu sekwencją 20,T20 robi furę, przez co przegrywa lega. Bardzo ważny moment finału.

 

Mecz turnieju: Pierwszy pojedynek pomiędzy Romanem i Marcinem, już w drugiej rundzie turnieju. Wszystkie legi zakończone do 7 rundy, a pierwszy z nich to nawet 15 lotka Marcina.

 

Zawodnik turnieju: Roman Giszter. Po długim okresie porażek finałowych, w końcu piękne zwycięstwo, mimo, że praktycznie od samego początku musiał grać na lewej stronie.

 

Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Kamila Kaczmarka nad Julkiem Gorzelańczykiem oraz Sebastiana Jakubowskiego nad Karolem Olaszkiem.

 

Ślizg turnieju: Brak ewidentnych wybryków, ale dwa zwycięstwa Roberta Gaertnera nie należały do najsprawiedliwszych.

 

1.Roman Giszter

2.Marcin Kapuściński - Kapusta   180

3.Bolesław Roszak

4.Michał Pawłowski - Pablo

5.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik   180

5.Błażej Przybyłowicz

7.Paweł Więtkowski - Świstak

7.Tomasz Wojciechowski - Kazik

9.Robert Gaertner - Kima

9.Adrian Nowak - Sąsiad

9.Krzysztof Pakosz - Faza

9.Maciej Szymkowiak

13.Janusz Jakimowicz

13.Sebastian Jakubowski

13.Michał Jaszczak

13.Karol Olaszek

17.Julian Gorzelańczyk

17.Paweł Graliński - Gralu

17.Marcin Jakubowicz

17.Kamil Kaczmarek

17.Patrycja Obruszkiewicz

17.Dawid Ratajczak

17.Hubert Telesiński

17.Mateusz Wendt

25.Krystyna Kraczyńska

25.Łukasz Kubsik

25.Dariusz Myszkun

25.Adrianna Walkiewicz

25.Piotr Wróbel

 

Lp Nazwisko i imię 7.04 14.04 21.04 28.04 suma maksy zamknięcia
1 Giszter Roman 22 18 18 18 76 1  
2 Kapuściński Marcin 18 6 22 22 68 3 125,120
3 Gaertner Robert 6 22 14 12 54 3  
4 Pawłowski Michał 12 10 12 10 44    
5 Przybyłowicz Błażej 10 12 10 8 40    
6 Gaudyn Arkadiusz 10 8 6 6 30 2  
6 Wojciechowski Tomasz 8 14 6 2 30 1  
8 Więtkowski Paweł 8 4 6 8 26 1  
9 Jakubowicz Marcin 2 1 10 10 23    
10 Jakubowski Sebastian 4 10 4 4 22    
10 Roszak Bolesław 14 8     22    
12 Jakimowicz Janusz 4 2 8 6 20   117
12 Ratajczak Dawid 2 2 2 14 20    
14 Kubsik Łukasz 1 1 8 6 16    
14 Nowak Adrian 6 6 2 2 16    
14 Siodła Tomasz   6 6 4 16 1  
17 Graliński Paweł 2 4 1 6 13    
18 Jaszczak Michał 4 4 2 2 12    
18 Olaszek Karol 4 2 4 2 12    
18 Pakosz Krzysztof 6 6     12    
21 Obruszkiewicz Patrycja 2 2 4 2 10    
21 Szymkowiak Maciej 6 2 2   10    
23 Kaczmarek Kamil 2 2 2 2 8    
23 Pawłowski Daniel     4 4 8    
23 Weber Krystian   2 2 4 8    
26 Walkiewicz Adrianna 1 4 1   6    
27 Wendt Mateusz 2   2 1 5    
28 Kraczyńska Krystyna 1 1   2 4    
28 Plichta Michał   2 2   4    
28 Telesiński Hubert 2 1 1   4    
31 Majewski Piotr     1 2 3    
32 Bojarski Filip   1 1   2    
32 Gorzelańczyk Julian 2       2    
34 Myszkun Dariusz 1       1    
34 Wróbel Piotr 1       1    

 

design by sailorripley