Strona Główna         Superliga         W Sekrecie         Historia         Księga gości         Linki

W Sekrecie - Klasyfikacja czerwca 2010

 
Lp Nazwisko i imię 3.06 10.06 17.06 24.06 suma maksy zamknięcia
1 Giszter Roman 20 20 16 20 76 2  
2 Gaertner Robert   16 20 16 52    
3 Gaudyn Arkadiusz 16 6 12 10 44 2  
4 Łukowski Rafał 10 10   12 32 1  
5 Nowak Adrian 4 8 10 4 26    
5 Więtkowski Paweł 6 8 4 8 26    
7 Przybyłowicz Błażej 8 2 6 6 22   113
8 Kapuściński Marcin 8 4   8 20    
8 Tichoń Jakub 12 4   4 20    
10 Wojciechowski Tomasz 2 4 8 4 18    
11 Jakimowicz Janusz 2 6 2 6 16    
12 Olaszek Karol 6 2 6 1 15    
13 Kotwas Andrzej   12     12    
13 Szymkowiak Maciej 4 4 2 2 12    
15 Ratajczak Dawid 4   4 2 10    
15 Roszak Bolesław   2 8   10    
15 Walkiewicz Adrianna 4   2 4 10    
18 Plichta Michał 2   4 1 7    
19 Marczak Adrian 1 1 4   6    
20 Obruszkiewicz Patrycja 2   2 1 5    
21 Rój Mariusz   1   2 3    
21 Wendt Mateusz 1   1 1 3    
23 Myszkun Dariusz       2 2    
23 Nowak Radosław   2     2    
23 Serafin Anna   1   1 2    
26 Jesiołowska Magdalena 1       1    
26 Weber Krystian       1 1    

 

24 czerwca 2010r.

 

   Z hukiem zakończył się sezon w Koninie. Ostatni turniej, rozegrany jak zwykle w Pubie Sekret, zgromadził rekordową (nie licząc słynnej Inwazji na Konin) liczbę zawodników. Dwadzieścia dwie osoby zameldowały się w czwartkowy wieczór, wśród nich znów przyjaciele z Kalisza (Mariusz i Ania), a z nowych twarzy: z dawna nie widziany przy linii Darek Myszkun (ostatnio zagrał w styczniu 2008 roku).

   W pierwszej rundzie kłopoty miał Arek Gaudyn, który zmierzył się z Mariuszem z Kalisza. Gustlik grał pewnie, ale na dablu w pierwszym legu zawiódł i Mariusz na małym ślizgu wyszedł na prowadzenie. Potem jednak Arek opanował sytuację, wygrywając kolejne dwa legi (18 lotka w legu wyrównującym).

   Marcin Kapuściński, który jeszcze miał teoretyczne szanse na zwycięstwo w klasyfikacji sezonowej nie błyszczał formą i z dużym wysiłkiem wygrywał kolejne legi. Dawid nie stawił mu większego oporu, ale Sąsiad grał poprawnie i wynik był sprawą otwartą. Brak koncentracji w pierwszym legu kosztował Sąsiada porażkę, bowiem Marcin zamknął go dopiero w ostatniej rundzie, a w drugim po niewiele lepszej grze wygrał w rundzie dwunastej. Jeśli ktoś ma jednak ostatnimi czasy sposób na Kapustę to tą osobą jest Rafał Łukowski. Zawodnik ten w dwóch ostatnich turniejach (pierwsze dwa czwartki czerwca - tydzień temu obaj zawodnicy nie pojawili się na turnieju) dwukrotnie eliminował Marcina z gry. Historia powtórzyła się i tym razem - Marcin przegrał zasłużenie i utrudnił sobie obronę drugiego miejsca w klasyfikacji sezonowej.

   Pierwsze miejsce zapewnił sobie w swym pierwszym meczu Roman Giszter. Przewaga 19 punktów dawała niemalże pewność zwycięstwa. Romanowi wystarczyło zająć przedostatnie miejsce, choć skupił się oczywiście na ataku na wyższe pozycje. Najpierw pokonał Karola Olaszka, a w drugim meczu zmiótł z linii Błażeja Przybyłowicza, który nawet nie pisnął wobec nawałnicy przeciwnika. Roman w każdym z legów rzucił po jednym maksie i gładko wygrał 2:0.

   Gustlik, po pokonaniu Mariusza zmierzył się z Januszem, który ostatnio zaczyna grać już naprawdę dobrze i kwestią czasu są kolejne dobre miejsca tego zawodnika. Na Arka jednak zwyżka formy Janusza nie wystarczyła. W kolejnym meczu przeciwnikiem Arka był Świstak i jak zwykle w spotkaniu między tymi zawodnikami było dużo dobrej gry i nerwów. Lepszy okazał się Gustlik, który po raz drugi z rzędu pokonał Pawła.

   Robert Gaertner wskutek świetnej ostatnio gry i załamania formy Kapusty niespodziewanie miał szansę na wyprzedzenie go w klasyfikacji sezonowej. Cztery punkty straty to różnica do odrobienia i Kima ostro wziął się do roboty. Najpierw poradził sobie z zawsze groźnym Kubą, a potem los przydzielił mu Adę, która w pierwszym meczu była lepsza od Ani z Kalisza. Kima wygrał pewnie, a jednego z legów zamknął dwoma lotkami ze 104.

   W półfinale mocno kciuki za Gustlika ściskał Kapusta, bowiem ewentualna porażka Kimy zrzuciłaby go bezpośrednio na niego i Marcin mógłby kwestię drugiego miejsca w klasyfikacji rozstrzygnąć osobiście. Robert jednak był skoncentrowany i wyszedł zwycięsko z tej próby. Tymczasem w drugim półfinale Rafał zmierzył się z Romanerm. Co ciekawe: Rafał do udanego pościgu Romana za Marcinem w klasyfikacji przyczynił się wybitnie. Oprócz tego, że dwukrotnie pokonał Kapustę we wcześniejszych turniejach, to dodatkowo sam przegrywał z Romanem. Schemat powtórzył i tym razem. Po zwycięstwie nad Marcinem (trzecim w tym miesiącu) po raz trzeci przegrał z liderem klasyfikacji. O żadnym odpuszczeniu nie może być jednak mowy. Rafał w pierwszym legu miał sporą przewagę, ale na dablach zaniemógł i Roman wykorzystał szansę, by w drugim legu postawić kropkę nad "i". W finale prawej Roman po dużo lepszej grze wygrał 2:0 i spokojnie mógł oczekiwać na ostatniego przeciwnika.

   Na lewej długo miejsca nie zagrzali Mateusz, Ania, Michał, Karol i Patrycja. Odpadł też Krystian Weber, któremu miesięczna przerwa w turniejach nie wyszła na dobre, a jego pogromcą okazał się Darek Myszkun, którego przerwa w grze trwała ponad 2 i pół roku. Darek odpadł w następnej rundzie, choć napędził małego stracha Sąsiadowi, urywając mu pierwszego lega.

   Nieźle zaprezentował się Kazik, który wygrał dwa mecze, ale w trzecim musiał uznać wyższość walczącego o życie Marcina Kapuścińskiego. Wreszcie plon treningów zbierał Janusz. Na prawej szybko przegrał, ale na lewej najpierw pokonał Mateusza, potem poradził sobie z Maciejem, a w trzecim swym meczu również zanotował wynik sensacyjny. Otóż Janusz przełamał za jednym razem dwie bariery. Nigdy nie wygrał w jednym turnieju trzech meczów i nigdy nie pokonał Ady. Sympatyczna zawodniczka oczywiście stawia dopiero swoje pierwsze kroki w tym sporcie, ale na Janusza już trzykrotnie znalazła sposób. Tym razem jednak zawodnik ten odniósł upragnione zwycięstwo. Pierwszego lega wygrał zasłużenie, ale w drugim wróciły stare zmory: Janusz przegrał o środki. W trzecim legu jednak wziął się w garść i zasłużenie pokonał przeciwniczkę, notując przy okazji całkiem ładne, choć zupełnie nielogiczne zejście z 82: 17,T19,D4. Na ziemię Janusza sprowadził Świstak, który wcześniej wyeliminował Kubę Tichonia.

   Ładnie zagrał Błażej Przybyłowicz, który pokonał Sąsiada 2:0, ale w kolejnym meczu przegrał z Marcinem Kapuścińskim. Marcin grał jednak słabo i zwycięstwo zawdzięcza przeciwnikowi, który dobre rundy przeplatał z tragicznymi. Słabość Marcina obnażył Gustlik, który pokonał go w walce o czwarte miejsce, czym definitywnie przypieczętował kolejność w klasyfikacji sezonowej (1.Roman, 2.Kima, 3.Kapusta). Ta część rywalizacji należała jednak do Rafała, który tego dnia grał chyba najrówniej. Po pechowej porażce na prawej pokonał Świstaka, Gustlika i napsuł sporo krwi Robertowi Gaertnerowi. Ten jednak zdołał pokonać grającego bez kompleksów przeciwnika.

   W ostatnich pięciu finałach aż czterokrotnie Roman spotkał się z Robertem (raz zagrał z Gustlikiem, ale Roberta wtedy w ogóle na turnieju nie było) i tylko raz przegrał. Tym razem znów dyktował tempo gry i pierwszego lega wygrał w siódmej rundzie po pięknym zejściu rundę wcześniej (134 punkty i ustawienie dabla). Robert również grał dobrze, ale zabrakło mu tego błysku, którym dysponował przeciwnik. W drugim legu Roman wyciął podobny numer. Po dobrych, ale nie rewelacyjnych rundach obu zawodników Roman nagle przy 203 punktach odskakuje (T19,T19,3) i w następnej rundzie kończy sekwencją T4,T18,D10.

 

Moment turnieju: Błażej Przybyłowicz w meczu z Sąsiadem ma 132 punkty na budziku i tak jak w książkach każą mierzy w bulla. Trafia D25,D25 ale trzecią lotką myli się nieznacznie marnując bodaj najładniejszy HF w tym sezonie.

 

Leg turnieju: Roman Giszter większość swych czwartkowych przeciwników wciągnął nosem, ale Błażeja w drugiej rundzie to chyba odkurzaczem. Mocne otwarcie, poprawione maksem i zamknięcie w 6 rundzie z 96: 20,T20,D8.

 

Zawodnik turnieju: Rafał Łukowski. Równa gra w każdym meczu, pechowa porażka z Romanem i tylko trochę słabsza gra w finale lewej. Oczywiście nie można pominąć postawy obu finalistów i (trochę na zachętę) Janusza Jakimowicza.

 

Ślizg turnieju: Nie zanotowano spektakularnego wyczynu w tej kwestii, choć dużo szczęścia miał Roman w pojedynku z Rafałem.

 

Niespodzianka turnieju: Postawa Marcina Kapuścińskiego, który zupełnie zgubił formę oraz Rafała, który zupełnie znikąd formę złapał.

 

1.Roman Giszter

2.Robert Gaertner - Kima

3.Rafał Łukowski

4.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik

5.Marcin Kapuściński - Kapusta

5.Paweł Więtkowski - Świstak

7.Janusz Jakimowicz

7.Błażej Przybyłowicz

9.Adrian Nowak - Sąsiad

9.Jakub Tichoń

9.Adrianna Walkiewicz

9.Tomasz Wojciechowski - Kazik

13.Dariusz Myszkun

13.Dawid Ratajczak

13.Mariusz Rój

13.Maciej Szymkowiak

17.Patrycja bruszkiewicz

17.Karol Olaszek

17.Michał Plichta

17.Anna Serafin

17.Krystian Weber

17.Mateusz Wendt

 

17 czerwca 2010r.

 

   Sezon 2009/10 ma się ku końcowi i większość rozstrzygnięć jest już znana. Wciąż jednak nie jest wyjaśniona kwestia pierwszego miejsca. Marcin Kapuściński wskutek nieobecności (i nieco słabszej gry ostatnimi tygodniami) stracił pozycję lidera i może, mimo wygrania w tym roku aż czterech klasyfikacji miesięcznych, spaść nawet na trzecie miejsce.

   Siedemnaście osób stanęło do gry w czwartek, choć długo zanosiło się, że będzie to najsłabszy frekwencyjnie turniej od wielu tygodni. Po raz drugi na turnieju zameldował się Mateusz Wendt, jednak nadal zwycięstwa są poza jego zasięgiem. Turniejowa „jedynka” – Roman Giszter, gładko wygrał dwa mecze (z Januszem i Sąsiadem) i awansował do półfinału. W takim samym stylu i w tej samej połówce do półfinału awansował Kima, któremu los przydzielił Dawida i Michała.

   Michał Plichta, nim przegrał z Robertem, niespodziewanie pokonał Macieja Szymkowiaka, który dobrą grę pokazywał na rozgrzewce, ale w meczu zabrakło mu pary. Największą niespodzianką prawej strony była postawa Tomka Wojciechowskiego (aka Kazik). O ile pokonanie nieobliczalnej Ady było przewidywalne, o tyle pokonanie Bolka to już niespodzianka dużego kalibru. Bolo pewnie nabawi się kompleksu Kazika, bowiem będąc w dobrej formie już drugi raz z rzędu (tydzień temu Kazik wyeliminował go na lewej) daje się pokonać.

   Do maksimum świetne losowanie wykorzystał rozstawiony Arek Gaudyn. Najpierw pokonał Adriana Marczaka, potem po walce pokonał Pawła Więtkowskiego, a w samym półfinale niewielki opór stawił mu Kazik, zapewne zadowolony z samej obecności na prawej w tej fazie turnieju. Drugim finalistą został Kima, który pamiętając ślizg Romana sprzed tygodnia, tym razem, bardzo skoncentrowany, nie dał temu przeciwnikowi większych szans. Robert ma ostatnio wysoką formę, toteż w finale prawej Gustlik też nie był w stanie mu się przeciwstawić.

   Na lewej szybko grę pożegnali Mateusz, Ada, Patrycja i Janusz. Znów rozczarował Maciej, który chyba zbyt szybko uwierzył w siebie i przegrał z Dawidem Ratajczakiem. Na osłodę Maciejowi pozostanie ładne zamknięcie ze 110; 20,T20,D15.

   Zacięty mecz stoczyli Świstak z Błażejem. Po wyrównanych dwóch legach, w trzecim Błażej nieco okradł przeciwnika ładnym HF ze 113: 19,T18,D20, na co przeciwnik natychmiast obrał azymut na bar, gdzie już do końca turnieju świętował swoje ostatnie (miejmy nadzieję) urodziny, które formalnie wypadają w sobotę. Szczęście odwróciło się od Błażeja w kolejnym meczu. Po raz drugi spotkał się z Bolkiem, który na prawej zamiótł go pod dywan. Tym razem pojedynek był wyrównany, z lekkim wskazaniem na Błażeja. W trzecim legu jednak zawodnik ten roztrwonił przewagę i zmarnował kilka lotek meczowych. Bolek miał dwie lotki w ręku przy D2. Pierwszą posłał w oponę, natomiast drugą już prawie wypuścił z ręki, lecz zorientował się, że spadło z niej pióro. Odszedł od linii, podniósł piórko, zamocował i huknął niemalże bez przymierzania w D2. W tym momencie Błażej błysnął znajomością wielu synonimów słowa „prostytutka”, które wyartykułował jednym tchem, zagłuszając dobiegające z telewizora wuwuzele.

   Sąsiad, który toczył korespondencyjny pojedynek z Błażejem o jak najwyższe miejsce w klasyfikacji sezonowej, na lewej odprawiał z kwitkiem kolejnych rywali. Grę Adriana można scharakteryzować słowem „wystarczająca”. Zdarzają mu się rewelacyjne, pełne polotu legi, ale zwykle z wyżej rozstawionymi rywalami, którzy i tak te mecze wygrywają. Natomiast zawodników niżej rozstawionych i o mniejszym doświadczeniu Adrian pokonuje nieznacznie, ale zawsze pewnie i bezlitośnie. Bardzo rzadko zdarzają mu się głupie wpadki i regularnie kolekcjonuje 5 miejsca. Tym razem po porażce na prawej z Romanem, na lewej pokonał Dawida, Karola i Kazika i trzeba było dopiero (znów) Romana, by zakończyć marsz Adriana na lewej.

   Roman walczył o każdego lega, bowiem przed turniejem miał 3 punkty przewagi nad Marcinem Kapuścińskim, nieobecnym w czwartek. Pokonał Bolka, następnie Sąsiada, by po ciężkiej walce w finale lewej z Gustlikiem, wejść do finału.

   Tu już czekał Robert Gaertner, zdeterminowany by osiągnąć jak najlepszy wynik. Kapitan Sekretu szybko objął prowadzenie i tylko jeden leg dzielił go od zwycięstwa. W drugim legu lepiej rozpoczął Roman, który jednak świetne rundy przeplatał słabymi. Otworzył 117, potem 43,133,29,99 i po pięciu rundach miał 80 punktów na budziku. Robert jednak nie pozostawał dłużny i po piątej rundzie zostało mu 60 punktów. Roman ustawił 3,T19, ale na dablu pomylił się nieznacznie, co Kima wykorzystał w swoim stylu trafiając 20,0,D20.

   Ciekawie ma się sytuacja punktowa na koniec sezonu. Przed ostatnim turniejem Roman jest niemalże pewien zwycięstwa. Ma 19 punktów przewagi nad Marcinem Kapuścińskim. Musiałby zająć ostatnie miejsce w turnieju, przy zwycięstwie przeciwnika. Marcin powinien raczej skupić się nad obroną drugiego miejsca, bowiem jego przewaga nad trzecim Robertem Gertnerem stopniała do zaledwie 4 punktów.

 

Moment turnieju: Mateusz Wendt dopiero raczkuje w temacie darta, toteż jego gra w turnieju jest częściej walką o zejście poniżej 50 punktów w 15 rundach. W meczu z Adą po trzynastu rundach miał 98 punktów, jednak w czternastej rundzie pechowo przymierza T19,T20, czym furuje. W ostatniej rundzie trafia 19,19 i zostaje mu na zegarze 60 punktów. Zamiast mierzyć w dwa sektory 10,15 lub 11,14 znów przymierza w pole 20 i trafia potrójną.

 

Leg turnieju: Roman Giszter w finale lewej Arkiem Gaudynem otwiera rewelacyjnie 95,95,133,95. Przy 83 trafia T17 i ma 14 lotkę w ręku. Później jednak marnuje kilka rund, lecz wygrywa lega w cuglach. Ostatni leg finału również należał do arcyciekawych.

 

Zawodnik turnieju: Robert Gaertner. Wygrał turniej i zrobił to w sumie bez wysiłku. Wprawdzie pierwsze dwie przeszkody, podeszły do gry jak na ścięcie, ale kolejni przeciwnicy (dwukrotnie Roman i Gustlik) to już zawodnicy wysokiej klasy. Robert jednak w żadnym z pojedynków nie stracił nawet lega. Warto podkreślić grę Bolka Roszaka i Adriana Nowaka.

 

Ślizg turnieju: Brak spektakularnych wyczynów w tej kwestii, chociaż Błażej po meczu z Bolkiem miał odmienne zdanie.

 

Niespodzianka turnieju: Drugi z rzędu zwycięstwo Tomka Wojciechowskiego nad Bolkiem Roszakiem. Warto zauważyć też zwycięstwo Dawida Ratajczaka nad Maciejem Szymkowiakiem.

 

 

1.Robert Gertner – Kima

2.Roman Giszter

3.Arkadiusz Gaudyn – Gustlik

4.Adrian Nowak – Sąsiad

5.Bolesław Roszak

5.Tomasz Wojciechowski – Kazik

7.Karol Olaszek

7.Błażej Przybyłowicz

9.Adrian Marczak

9.Michał Plichta

9.Dawid Ratajczak

9.Paweł Więtkowski – Świstak

13.Janusz Jakimowicz

13.Patrycja Obruszkiewicz

13.Maciej Szymkowiak

13.Adrianna Walkiewicz

17.Mateusz Wendt

 

 

10 czerwca 2010r.

 

   Po raz trzeci z rzędu 19 zawodników stawiło się w Pubie Sekret, by wziąć udział w turnieju. Tym razem zabrakło regularnie odwiedzających nas Patrycji, Ady, Michała i Dawida, za to pojawili się nieobecni tydzień temu Kima, Bolek i Andrzej oraz jeden z założycieli Dream Teamu Konin: z dawna nie widziany Radek Nowak.

   Do niespodzianki doszło już w jednym z pierwszych meczów. Błażej grał z Januszem i wydawało się, że kontroluje sytuację, gdyż prowadził 1:0 i miał ponad dwieście punktów przewagi w drugim legu. Jednak za nic nie potrafił trafić dabla i Janusz ostatnią możliwą lotką doprowadził do wyrównania. W trzecim legu obaj zawodnicy grali słabo i w miarę równo, ale tym razem Janusz dosyć szybko wykorzystał ustawionego dabla ku rozpaczy przeciwnika.

    Ładnie rozpoczął grę Bolek, który opuścił ostatnie trzy turnieje. Najpierw pokonał Pawła Więtkowskiego, a w kolejnej grze po pięknej walce uległ Romanowi. Roman musiał odrabiać straty, gdyż w pierwszym legu Bolek zamknął w 7 rundzie. Udało mu się to, bo sam kolejne partie zagrał na 7 i 8 rundę. Kolejny przeciwnik również stawił Romanowi niespodziewany opór. Rafał, który tydzień temu niespodziewanie zajął czwarte miejsce, miał szansę Romana pokonać. Inna sprawa, że byłby to niemały ślizg, gdyż Roman gładko wygrał pierwszego lega i w drugim miał przygniatającą przewagę. Rafał jednak podobnie jak Janusz, rzutem na taśmę wyrównał, jednak w trzecim legu lepszą koncentracją wykazał się faworyt tej gry.

   Trudne zadanie miał Robert Gaertner, który w swym pierwszym meczu trafił na Marcina Kapuścińskiego. Przyznać jednak trzeba, że Kapusta ostatnio zgubił formę sprzed dwóch miesięcy i regularnie notuje słabsze występy. Kima zagrał bardzo dobrze i dodatkowo do końca zachował zimną krew i zasłużenie wygrał 2:1.

   Rozstawiony z "dwójką" Gustlik już w pierwszym meczu doznał porażki z ręki Kuby i trzeba wprost powiedzieć, że Kuba powoli staje się zawodnikiem groźnym dla każdego. Imponuje równą grą, mądrze liczy i tylko dable jeszcze nie są niezawodne. To na nich Kuba przegrał w kolejnym pojedynku. Andrzej tym elementem imponował i mimo wyrównanej gry to on awansował do półfinału. Czwartym półfinalistą został Sąsiad, który wykorzystał świetne losowanie i bez większych problemów pokonał Radka i Macieja.

   W półfinale Sąsiad nie dał rady Andrzejowi, który w tym sezonie już czterokrotnie był trzeci i czterokrotnie czwarty, ale jeszcze nigdy nie wystąpił w finale. W drugim półfinale Roman pokonał Kimę 2:0, ale wynik ten był dużo lepszy niż gra. Kima był pierwszy na dablu w obu legach, ale decydujące rzuty lepiej wykonywał przeciwnik. W finale prawej Roman wygrał zasłużenie 2:0 i mógł spokojnie oczekiwać na ostatniego przeciwnika.

   Na lewej szybko odpadli Kaliszanie: Mariusz (minimalna porażka ze Świstakiem) i Ania. Niewiele dłużej zabawili Adrian Marczak, Radek, Karol i Błażej. Niespodziewanie udział w turnieju zakończył też Bolek, który zagrał o wiele słabiej niż na prawej stronie i zasłużenie przegrał z Kazikiem. Ten, zamiast z rozpędu pokonać kolejną przeszkodę, przegrał z autorem największej niespodzianki na prawej stronie: Januszem. To wielki sukces tego zawodnika. W tym roku Januszowi tylko raz udało się wygrać na turnieju dwa mecze.

   Imponował na lewej Świstak, który po zwykle ciężkich meczach ogrywał kolejnych rywali. Po Mariuszu pokonał Radka, a następnie Kubę i Gustlika. Nie dał rady dopiero Kimie, który jednak tego dnia grał rewelacyjnie. Marcin Kapuściński po porażce w pierwszym meczu, na lewej musiał szukać szans na punkty. Gładko wygrał dwa mecze i w trzecim też grał bardzo dobrze. Mała zadyszka za dablu kosztowała go drugiego lega, gdyż Rafał zamknął z 99: 16,T17,D16. Trzeci leg przebiegał niemalże identycznie. Marcin znów roztrwonił przewagę słabymi dablami i Rafał mając furę szczęścia wyeliminował przeciwnika. Zwycięstwo to, choć szczęśliwe, dodało skrzydeł Rafałowi, który potem pokonał jeszcze Janusza oraz Sąsiada i po raz drugi z rzędu zajął czwarte miejsce.

   Królem lewej strony został Robert Gaertner, który tego dnia grał zabójczo. Pechowa porażka na prawej nie podłamała go. Wyeliminował Świstaka, Rafała i w walce o finał Andrzeja Kotwasa. W rozgrywce finałowej to Robert dyktował warunki, mimo że dostał się do niego z lewej strony. Grał lepiej od Romana i zasłużenie wygrał 2:0, więc zarządzono drugi finał. W nim znów Robert wygrywa pierwszego lega, choć Roman miał szansę na zwycięstwo. Czwarty leg był najciekawszy: Roman miał przewagę, ale po pomyłce na dablu Robert podszedł do linii mając 93 punkty i jedną lotką w T19 ustawił dabla. Potem jednak trafił 18 i sfurował D14, myląc się na dablu o milimetry. Roman daje przeciwnikowi kolejną szansę i znów pierwsza lotka Kimy ląduje w T19, jednak nie wykorzystuje dwóch lotek meczowych i dopiero wtedy Roman zamyka trafieniem w szajbę. O zwycięstwie miał więc zdecydować jeden jedyny leg, którego lepiej rozpoczął Roman, a że tym razem popisał się świetną końcówką to ostatecznie wygrał cały turniej, choć tym razem miał przy tym dużo szczęścia.

 

Moment turnieju: Radek Nowak grał dużo słabiej od Adriana Nowaka, ale ten nie mógł trafić dabla i wszyscy kibicowali Radkowi, by choć zszedł poniżej 51 punktów, który to próg pozwoli rzucać o środki. Po 44 rzutach Radkowi zostało 58 punktów i za radą kibiców przymierzył w lewy sektor tarczy, gdzie obok siebie znajdują się sektory 12,9,14,11 ale trafił w oponę i Sąsiad otrzymał zwycięstwo za darmo.

 

Leg turnieju: Marcin Kapuściński w drugim legu z Błażejem Przybyłowiczem zagrał rewelacyjnie. Rundami 100,140,45,140 zszedł po 4 rundach do 76 punktów. Trzynastą lotką trafił T20 ale potem zmarnował kilka rzutów na dablu. Błażej zdołał rundami 66,100,140 zniwelować stratę, ale ostatecznie przegrał w 7 rundzie.

 

Zawodnik turnieju: Robert Gaertner. Grał w tym dniu najlepiej ze wszystkich, ale na prawej pechowo przegrał z Romanem. Mimo to wydawało się, że wygra turniej, gdyż grał rewelacyjnie, ale w końcówce opadł z sił. Brawa należą się też Romanowi Giszterowi i Rafałowi Łukowskiemu.

 

Ślizg turnieju: Najniesprawiedliwszy wynik padł w meczu Rafała Łukowskiego z Marcinem Kapuścińskim, który ten drugi zawodnik powinien wygrać w cuglach, ale Rafałowi udało się po raz drugi z rzędu pokonać faworyta. Do ślizgów można też zaliczyć zwycięstwo Janusza nad Błażejem oraz porażkę Kimy w półfinale z Romanem.

 

Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Tomka Wojciechowskiego nad Bolkiem Roszakiem. Zasłużone, ale Bolek zagrał dużo słabiej niż w poprzednich meczach. Niespodziewane były też oba zwycięstwa Janusza Jakimowicza.

 

1.Roman Giszter

2.Robert Gaertner - Kima

3.Andrzej Kotwas

4.Rafał Łukowski

5.Adrian Nowak - Sąsiad

5.Paweł Więtkowski - Świstak

7.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik

7.Janusz Jakimowicz

9.Marcin Kapuściński - Kapusta

9.Maciej Szymkowiak

9.Jakub Tichoń

9.Tomasz Wojciechowski - Kazik

13.Radosław Nowak

13.Karol Olaszek

13.Błażej Przybyłowicz

13.Bolesław Roszak

17.Adrian Marczak

17.Mariusz Rój

17.Anna Serafin

 

 

3 czerwca 2010r.

 

   Pierwszy turniej czerwca cieszył się tradycyjnie dużą frekwencją i to mimo braku kilku pewniaków (Bolek, Andrzej, Kima). Początek miesiąca to tradycyjnie nieco większe szanse na wysokie miejsce wskutek braku rozstawień.

   Dużo szczęścia w losowaniu miała bohaterka sprzed tygodnia – Ada, która znów w swym pierwszym meczu trafiła na Janusza, który znów dał się pokonać. Ada zaczyna się specjalizować w wygrywaniu legów środkami. Tydzień temu tak wygrała dwa mecze, a teraz z Januszem też decydowała 46 lotka. Znów zacięty mecz był udziałem Błażeja i Romana. Błażej zagrał bardzo dobrze i prowadził 1:0. Roman jednak później opanował sytuację i wygrał kolejne dwa legi. W następnej rundzie pokonał Karola i awansował do półfinału.

   Maciej Szymkowiak, który zaliczył w poprzedni weekend swój pierwszy wyjazdowy turniej, podszedł do gry z wielkimi nadziejami. W pierwszym meczu poradził sobie z Dawidem, ale potem został wdeptany w ziemię przez Rafała. Ten zawodnik ostatnio gra bardzo nieregularnie i nie mógł się odnaleźć po kontuzji. Jednak w czwartek imponował grą. W pierwszym pojedynku zagrał jeszcze dość niepewnie, ale z Maciejem zagrał rewelacyjnie i tylko słabe dable trochę rozmyły obraz.

   Marcin Kapuściński w pierwszym meczu starł się ze Świstakiem. Niespodziewanie przegrał, ale zagrał nienajlepiej. Paweł natomiast zamiast pójść za ciosem, w kolejnej rundzie przegrał z Kubą Tichoniem. Najciekawszy pojedynek tej fazy gry stoczyli jednak Adrian Marczak z Gustlikiem. Adrian jest jeszcze początkującym darterem i zwykle nie stanowi wielkiego zagrożenia dla stałych bywalców turnieju. Jednak widzowie przecierali oczy ze zdumienia, gdy ten pierwszego lega zamknął w 9 rundzie, by w następnym zdobyć sporą przewagę. Gustlik jednak opanował nerwy i na niemałym ślizgu wygrał ten pojedynek. Kolejni rywale stawili Arkowi mniejszy opór (Sąsiad i Ada) i spadli na lewą stronę.

   Tym samym stawkę półfinalistów prawej strony uzupełnili Roman, Kuba, Rafał i Arek. Obydwa mecze półfinałowe były zacięte. Najpierw Roman z wielkimi problemami, acz zasłużenie, pokonał wyraźnie rozkręcającego się Rafała, a potem Kuba minimalnie uległ Gustlikowi. Arek w decydującym legu dabla trafił dopiero 45 lotką, nie dziwi więc rozżalenie przeciwnika. W finale prawej Roman wygrał 2:0 i spokojnie mógł oczekiwać finałowego przeciwnika. To już piąty w ciągu ostatnich siedmiu turniejów awans Romana do finału. Skuteczność w tym okresie miał stuprocentową – za każdym razem dotychczas wygrywał.

   Jako pierwszy grę w turnieju zakończył debiutant Mateusz Wendt, który nie dał rady Kazikowi. Adrian Marczak, który tak ładnie zagrał przeciwko Gustlikowi, w kolejnym pojedynku rozczarował. Przegrał z Michałem Plichtą, ale też zagrał dużo słabiej, niż poprzednio. Michał natomiast w kolejnym meczu niespodziewanie przegrał ze swym kolegą – Dawidem, który tym samym zgarnął cztery punkty do klasyfikacji.

   Skutecznością popisywał się Błażej, który wygrał aż cztery mecze na lewej stronie i awansował do pierwszej szóstki turnieju. Rozczarował za to Sąsiad, który od pewnego czasu gra słabiej. Na lewej męczył się z Januszem, który miał lotki meczowe w ręku, ale szansa ta chyba go sparaliżowała i Sąsiadowi udało się wygrać. W meczu ze Świstakiem to Paweł dyktował tempo gry, ale fatalnie rozmieniał na dablu i Sąsiad na niemałym ślizgu zdołał wygrać tego lega (zamknięcie 44 lotką). Wkrótce Świstak wyrównał stan gy, a w trzecim legu postawił kropkę nad „i”, choć Adrian miał szansę wygrać, gdy przy 110 punktach trafił 20,T20. Trzecią lotką chybił i Świstak więcej szans już przeciwnikowi nie dał.

   Marcin Kapuściński nieprzywykły do gry na lewej stronie odprawiał z kwitkiem kolejnych przeciwników. Kazika pokonał gładko, ale niespodziewanie Ada napsuła mu sporo krwi. Marcin cudem wygrał pierwszego lega, ale w drugim już nie pozwolił rywalce na harce. Potem zrewanżował się Świstakowi za porażkę na prawej stronie, by w kolejnym pojedynku przegrać z Rafałem. Była to jedna z większych niespodzianek tego turnieju, ale Rafał uczciwie zapracował na tak wysokie miejsce.

   Jakub Tichoń po pechowej porażce na prawej nie złożył broni. W walce o czwórkę pokonał Błażeja, potem po pięknej walce wyeliminował Rafała Łukowskiego i zapewnił sobie podium turnieju. Wyraźnie zadowolony z wysokiego miejsca nie zdobył w sobie tyle determinacji, by zrewanżować się Gustlikowi za porażkę na prawej. Wprawdzie wygrał pierwszego lega, ale potem Gustlik grał już równo, a Kuba nieco słabiej.

   W finale niepodzielnie rządził Roman Giszter. Zadowolony z faktu odrobienia sporej ilości punktów do Marcina Kapuścińskiego nie wypuścił szansy z rąk. Pierwszy leg nie stał na najwyższym poziomie, ale po ładnym zejściu i małych problemach na dablu wygrał w 10 rundzie. W drugim zagrał już rewelacyjnie i gdy zamykał grę, Gustlik miał na budziku jeszcze 118 punktów.

 

Moment turnieju: Kuba Tichoń w decydującym legu z Rafałem Łukowskim mając na zegarze 104 trafia bezbłędnie: 18,T18,D16 i wyskakuje w górę w geście radości. To jego najwyższe miejsce w karierze.

 

Leg turnieju: Roman Giszter w drugim legu finałowym, który przesądził o jego zwycięstwie zaczął nieco słabiej od przeciwnika, który w pierwszych dwóch rundach rzucił ponad dwieście punktów. Potem jednak wrzucił wyższy bieg i rundami 133,79,79,81 wyrobił sobie przewagę, która pozwolił mu na finałowe zwycięstwo.

 

Zawodnik turnieju: Jakub Tichoń. Gra równo i szybko i tylko czasem jeszcze dable mu nieco szwankują, ale w czwartek pokazał kawał dobrej gry. Przegrał tylko z Gustlikiem, który wykazał więcej spokoju w tych pojedynkach. Warto podkreślić postawę Rafała Łukowskiego i, co oczywiste, triumfatora – Romana Gisztera.

 

Ślizg turnieju: Arkadiusz Gaudyn w meczu z Adrianem Marczakiem mógł przegrać gładko 0:2 i nie mieć do nikogo pretensji. Rywal jednak przestraszył się zwycięstwa i w rezultacie sam poległ.

 

Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Rafała Łukowskiego nad Marcinem Kapuścińskim na lewej stronie. Niespodziewane, ale zasłużone.

 

1.Roman Giszter

2.Arkadiusz Gaudyn – Gustlik

3.Jakub Tichoń

4.Rafał Łukowski

5.Marcin Kapuściński – Kapusta

5.Błażej Przybyłowicz

7.Karol Olaszek

7.Paweł Więtkowski – Świstak

9.Adrian Nowak – Sąsiad

9.Dawid Ratajczak

9.Maciej Szymkowiak

9.Adrianna Walkiewicz

13.Janusz Jakimowicz

13.Patrycja Obruszkiewicz

13.Michał Plichta

13.Tomasz Wojciechowski – Kazik

17.Magdalena Jesiołowska

17.Adrian Marczak

17.Mateusz Wendt

 

 

design by sailorripley