|
|
Lp |
Nazwisko i imię |
3.06 |
10.06 |
17.06 |
24.06 |
suma |
maksy |
zamknięcia |
|
1 |
Giszter Roman |
20 |
20 |
16 |
20 |
76 |
2 |
|
|
2 |
Gaertner Robert |
|
16 |
20 |
16 |
52 |
|
|
|
3 |
Gaudyn Arkadiusz |
16 |
6 |
12 |
10 |
44 |
2 |
|
|
4 |
Łukowski Rafał |
10 |
10 |
|
12 |
32 |
1 |
|
|
5 |
Nowak Adrian |
4 |
8 |
10 |
4 |
26 |
|
|
|
5 |
Więtkowski Paweł |
6 |
8 |
4 |
8 |
26 |
|
|
|
7 |
Przybyłowicz Błażej |
8 |
2 |
6 |
6 |
22 |
|
113 |
|
8 |
Kapuściński Marcin |
8 |
4 |
|
8 |
20 |
|
|
|
8 |
Tichoń Jakub |
12 |
4 |
|
4 |
20 |
|
|
|
10 |
Wojciechowski Tomasz |
2 |
4 |
8 |
4 |
18 |
|
|
|
11 |
Jakimowicz Janusz |
2 |
6 |
2 |
6 |
16 |
|
|
|
12 |
Olaszek Karol |
6 |
2 |
6 |
1 |
15 |
|
|
|
13 |
Kotwas Andrzej |
|
12 |
|
|
12 |
|
|
|
13 |
Szymkowiak Maciej |
4 |
4 |
2 |
2 |
12 |
|
|
|
15 |
Ratajczak Dawid |
4 |
|
4 |
2 |
10 |
|
|
|
15 |
Roszak Bolesław |
|
2 |
8 |
|
10 |
|
|
|
15 |
Walkiewicz Adrianna |
4 |
|
2 |
4 |
10 |
|
|
|
18 |
Plichta Michał |
2 |
|
4 |
1 |
7 |
|
|
|
19 |
Marczak Adrian |
1 |
1 |
4 |
|
6 |
|
|
|
20 |
Obruszkiewicz Patrycja |
2 |
|
2 |
1 |
5 |
|
|
|
21 |
Rój Mariusz |
|
1 |
|
2 |
3 |
|
|
|
21 |
Wendt Mateusz |
1 |
|
1 |
1 |
3 |
|
|
|
23 |
Myszkun Dariusz |
|
|
|
2 |
2 |
|
|
|
23 |
Nowak Radosław |
|
2 |
|
|
2 |
|
|
|
23 |
Serafin Anna |
|
1 |
|
1 |
2 |
|
|
|
26 |
Jesiołowska Magdalena |
1 |
|
|
|
1 |
|
|
|
26 |
Weber Krystian |
|
|
|
1 |
1 |
|
|
24 czerwca 2010r.
Z hukiem zakończył się sezon w Koninie. Ostatni turniej,
rozegrany jak zwykle w Pubie Sekret, zgromadził rekordową (nie licząc
słynnej Inwazji na Konin) liczbę zawodników. Dwadzieścia dwie osoby
zameldowały się w czwartkowy wieczór, wśród nich znów przyjaciele z Kalisza
(Mariusz i Ania), a z nowych twarzy: z dawna nie widziany przy
linii Darek Myszkun (ostatnio zagrał w styczniu 2008 roku).
W pierwszej rundzie kłopoty miał Arek Gaudyn, który zmierzył
się z Mariuszem z Kalisza. Gustlik grał pewnie, ale na
dablu w pierwszym legu zawiódł i Mariusz na małym ślizgu wyszedł na
prowadzenie. Potem jednak Arek opanował sytuację, wygrywając kolejne dwa
legi (18 lotka w legu wyrównującym).
Marcin Kapuściński, który jeszcze miał teoretyczne szanse na
zwycięstwo w klasyfikacji sezonowej nie błyszczał formą i z dużym wysiłkiem
wygrywał kolejne legi. Dawid nie stawił mu większego oporu, ale Sąsiad
grał poprawnie i wynik był sprawą otwartą. Brak koncentracji w pierwszym legu
kosztował Sąsiada porażkę, bowiem Marcin zamknął go dopiero w
ostatniej rundzie, a w drugim po niewiele lepszej grze wygrał w rundzie
dwunastej. Jeśli ktoś ma jednak ostatnimi czasy sposób na Kapustę to tą
osobą jest Rafał Łukowski. Zawodnik ten w dwóch ostatnich turniejach
(pierwsze dwa czwartki czerwca - tydzień temu obaj zawodnicy nie pojawili się na
turnieju) dwukrotnie eliminował Marcina z gry. Historia powtórzyła się i
tym razem - Marcin przegrał zasłużenie i utrudnił sobie obronę drugiego
miejsca w klasyfikacji sezonowej.
Pierwsze miejsce zapewnił sobie w swym pierwszym meczu Roman
Giszter. Przewaga 19 punktów dawała niemalże pewność zwycięstwa. Romanowi
wystarczyło zająć przedostatnie miejsce, choć skupił się oczywiście na ataku na
wyższe pozycje. Najpierw pokonał Karola Olaszka, a w drugim meczu zmiótł
z linii Błażeja Przybyłowicza, który nawet nie pisnął wobec nawałnicy
przeciwnika. Roman w każdym z legów rzucił po jednym maksie i gładko
wygrał 2:0.
Gustlik, po pokonaniu Mariusza zmierzył się z
Januszem, który ostatnio zaczyna grać już naprawdę dobrze i kwestią czasu są
kolejne dobre miejsca tego zawodnika. Na Arka jednak zwyżka formy
Janusza nie wystarczyła. W kolejnym meczu przeciwnikiem Arka był
Świstak i jak zwykle w spotkaniu między tymi zawodnikami było dużo dobrej
gry i nerwów. Lepszy okazał się Gustlik, który po raz drugi z rzędu
pokonał Pawła.
Robert Gaertner wskutek świetnej ostatnio gry i załamania
formy Kapusty niespodziewanie miał szansę na wyprzedzenie go w
klasyfikacji sezonowej. Cztery punkty straty to różnica do odrobienia i Kima
ostro wziął się do roboty. Najpierw poradził sobie z zawsze groźnym Kubą,
a potem los przydzielił mu Adę, która w pierwszym meczu była lepsza od
Ani z Kalisza. Kima wygrał pewnie, a jednego z legów zamknął
dwoma lotkami ze 104.
W półfinale mocno kciuki za Gustlika ściskał Kapusta,
bowiem ewentualna porażka Kimy zrzuciłaby go bezpośrednio na niego i
Marcin mógłby kwestię drugiego miejsca w klasyfikacji rozstrzygnąć
osobiście. Robert jednak był skoncentrowany i wyszedł zwycięsko z tej
próby. Tymczasem w drugim półfinale Rafał zmierzył się z Romanerm.
Co ciekawe: Rafał do udanego pościgu Romana za Marcinem w
klasyfikacji przyczynił się wybitnie. Oprócz tego, że dwukrotnie pokonał
Kapustę we wcześniejszych turniejach, to dodatkowo sam przegrywał z
Romanem. Schemat powtórzył i tym razem. Po zwycięstwie nad Marcinem
(trzecim w tym miesiącu) po raz trzeci przegrał z liderem klasyfikacji. O żadnym
odpuszczeniu nie może być jednak mowy. Rafał w pierwszym legu miał sporą
przewagę, ale na dablach zaniemógł i Roman wykorzystał szansę, by w
drugim legu postawić kropkę nad "i". W finale prawej Roman po dużo
lepszej grze wygrał 2:0 i spokojnie mógł oczekiwać na ostatniego przeciwnika.
Na lewej długo miejsca nie zagrzali Mateusz, Ania,
Michał, Karol i Patrycja. Odpadł też Krystian Weber,
któremu miesięczna przerwa w turniejach nie wyszła na dobre, a jego pogromcą
okazał się Darek Myszkun, którego przerwa w grze trwała ponad 2 i pół
roku. Darek odpadł w następnej rundzie, choć napędził małego stracha
Sąsiadowi, urywając mu pierwszego lega.
Nieźle zaprezentował się Kazik, który wygrał dwa mecze, ale
w trzecim musiał uznać wyższość walczącego o życie Marcina Kapuścińskiego.
Wreszcie plon treningów zbierał Janusz. Na prawej szybko przegrał, ale na
lewej najpierw pokonał Mateusza, potem poradził sobie z Maciejem,
a w trzecim swym meczu również zanotował wynik sensacyjny. Otóż Janusz
przełamał za jednym razem dwie bariery. Nigdy nie wygrał w jednym turnieju
trzech meczów i nigdy nie pokonał Ady. Sympatyczna zawodniczka oczywiście
stawia dopiero swoje pierwsze kroki w tym sporcie, ale na Janusza już
trzykrotnie znalazła sposób. Tym razem jednak zawodnik ten odniósł upragnione
zwycięstwo. Pierwszego lega wygrał zasłużenie, ale w drugim wróciły stare zmory:
Janusz przegrał o środki. W trzecim legu jednak wziął się w garść i
zasłużenie pokonał przeciwniczkę, notując przy okazji całkiem ładne, choć
zupełnie nielogiczne zejście z 82: 17,T19,D4. Na ziemię Janusza
sprowadził Świstak, który wcześniej wyeliminował Kubę Tichonia.
Ładnie zagrał Błażej Przybyłowicz, który pokonał Sąsiada
2:0, ale w kolejnym meczu przegrał z Marcinem Kapuścińskim. Marcin
grał jednak słabo i zwycięstwo zawdzięcza przeciwnikowi, który dobre rundy
przeplatał z tragicznymi. Słabość Marcina obnażył Gustlik, który
pokonał go w walce o czwarte miejsce, czym definitywnie przypieczętował
kolejność w klasyfikacji sezonowej (1.Roman, 2.Kima, 3.Kapusta). Ta część
rywalizacji należała jednak do Rafała, który tego dnia grał chyba
najrówniej. Po pechowej porażce na prawej pokonał Świstaka, Gustlika
i napsuł sporo krwi Robertowi Gaertnerowi. Ten jednak zdołał pokonać
grającego bez kompleksów przeciwnika.
W ostatnich pięciu finałach aż czterokrotnie Roman spotkał
się z Robertem (raz zagrał z Gustlikiem, ale Roberta wtedy
w ogóle na turnieju nie było) i tylko raz przegrał. Tym razem znów dyktował
tempo gry i pierwszego lega wygrał w siódmej rundzie po pięknym zejściu rundę
wcześniej (134 punkty i ustawienie dabla). Robert również grał dobrze,
ale zabrakło mu tego błysku, którym dysponował przeciwnik. W drugim legu
Roman wyciął podobny numer. Po dobrych, ale nie rewelacyjnych rundach obu
zawodników Roman nagle przy 203 punktach odskakuje (T19,T19,3) i w
następnej rundzie kończy sekwencją T4,T18,D10.
Moment turnieju: Błażej Przybyłowicz w meczu z Sąsiadem
ma 132 punkty na budziku i tak jak w książkach każą mierzy w bulla. Trafia
D25,D25 ale trzecią lotką myli się nieznacznie marnując bodaj najładniejszy HF w
tym sezonie.
Leg turnieju: Roman Giszter większość swych czwartkowych
przeciwników wciągnął nosem, ale Błażeja w drugiej rundzie to chyba
odkurzaczem. Mocne otwarcie, poprawione maksem i zamknięcie w 6 rundzie z 96:
20,T20,D8.
Zawodnik turnieju: Rafał Łukowski. Równa gra w każdym
meczu, pechowa porażka z Romanem i tylko trochę słabsza gra w finale
lewej. Oczywiście nie można pominąć postawy obu finalistów i (trochę na zachętę)
Janusza Jakimowicza.
Ślizg turnieju: Nie zanotowano spektakularnego wyczynu w tej
kwestii, choć dużo szczęścia miał Roman w pojedynku z Rafałem.
Niespodzianka turnieju: Postawa Marcina Kapuścińskiego,
który zupełnie zgubił formę oraz Rafała, który zupełnie znikąd formę
złapał.
1.Roman Giszter
2.Robert Gaertner - Kima
3.Rafał Łukowski
4.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik
5.Marcin Kapuściński - Kapusta
5.Paweł Więtkowski - Świstak
7.Janusz Jakimowicz
7.Błażej Przybyłowicz
9.Adrian Nowak - Sąsiad
9.Jakub Tichoń
9.Adrianna Walkiewicz
9.Tomasz Wojciechowski - Kazik
13.Dariusz Myszkun
13.Dawid Ratajczak
13.Mariusz Rój
13.Maciej Szymkowiak
17.Patrycja bruszkiewicz
17.Karol Olaszek
17.Michał Plichta
17.Anna Serafin
17.Krystian Weber
17.Mateusz Wendt
17 czerwca 2010r.
Sezon
2009/10 ma się ku końcowi i większość rozstrzygnięć jest już znana. Wciąż jednak
nie jest wyjaśniona kwestia pierwszego miejsca. Marcin Kapuściński
wskutek nieobecności (i nieco słabszej gry ostatnimi tygodniami) stracił pozycję
lidera i może, mimo wygrania w tym roku aż czterech klasyfikacji miesięcznych,
spaść nawet na trzecie miejsce.
Siedemnaście
osób stanęło do gry w czwartek, choć długo zanosiło się, że będzie to najsłabszy
frekwencyjnie turniej od wielu tygodni. Po raz drugi na turnieju zameldował się
Mateusz Wendt, jednak nadal zwycięstwa są poza jego zasięgiem. Turniejowa
„jedynka” – Roman Giszter, gładko wygrał dwa mecze (z Januszem i
Sąsiadem) i awansował do półfinału. W takim samym stylu i w tej samej
połówce do półfinału awansował Kima, któremu los przydzielił Dawida
i Michała.
Michał
Plichta, nim przegrał z Robertem, niespodziewanie pokonał Macieja
Szymkowiaka, który dobrą grę pokazywał na rozgrzewce, ale w meczu zabrakło
mu pary. Największą niespodzianką prawej strony była postawa Tomka
Wojciechowskiego (aka Kazik). O ile pokonanie nieobliczalnej Ady
było przewidywalne, o tyle pokonanie Bolka to już niespodzianka dużego
kalibru. Bolo pewnie nabawi się kompleksu Kazika, bowiem będąc w
dobrej formie już drugi raz z rzędu (tydzień temu Kazik wyeliminował go
na lewej) daje się pokonać.
Do maksimum
świetne losowanie wykorzystał rozstawiony Arek Gaudyn. Najpierw pokonał
Adriana Marczaka, potem po walce pokonał Pawła Więtkowskiego, a w
samym półfinale niewielki opór stawił mu Kazik, zapewne zadowolony z
samej obecności na prawej w tej fazie turnieju. Drugim finalistą został Kima,
który pamiętając ślizg Romana sprzed tygodnia, tym razem, bardzo
skoncentrowany, nie dał temu przeciwnikowi większych szans. Robert ma
ostatnio wysoką formę, toteż w finale prawej Gustlik też nie był w stanie
mu się przeciwstawić.
Na lewej
szybko grę pożegnali Mateusz, Ada, Patrycja i Janusz.
Znów rozczarował Maciej, który chyba zbyt szybko uwierzył w siebie i
przegrał z Dawidem Ratajczakiem. Na osłodę Maciejowi pozostanie
ładne zamknięcie ze 110; 20,T20,D15.
Zacięty mecz
stoczyli Świstak z Błażejem. Po wyrównanych dwóch legach, w
trzecim Błażej nieco okradł przeciwnika ładnym HF ze 113: 19,T18,D20, na
co przeciwnik natychmiast obrał azymut na bar, gdzie już do końca turnieju
świętował swoje ostatnie (miejmy nadzieję) urodziny, które formalnie wypadają w
sobotę. Szczęście odwróciło się od Błażeja w kolejnym meczu. Po raz drugi
spotkał się z Bolkiem, który na prawej zamiótł go pod dywan. Tym razem
pojedynek był wyrównany, z lekkim wskazaniem na Błażeja. W trzecim legu
jednak zawodnik ten roztrwonił przewagę i zmarnował kilka lotek meczowych.
Bolek miał dwie lotki w ręku przy D2. Pierwszą posłał w oponę, natomiast
drugą już prawie wypuścił z ręki, lecz zorientował się, że spadło z niej pióro.
Odszedł od linii, podniósł piórko, zamocował i huknął niemalże bez przymierzania
w D2. W tym momencie Błażej błysnął znajomością wielu synonimów słowa
„prostytutka”, które wyartykułował jednym tchem, zagłuszając dobiegające z
telewizora wuwuzele.
Sąsiad,
który toczył korespondencyjny pojedynek z Błażejem o jak najwyższe
miejsce w klasyfikacji sezonowej, na lewej odprawiał z kwitkiem kolejnych
rywali. Grę Adriana można scharakteryzować słowem „wystarczająca”.
Zdarzają mu się rewelacyjne, pełne polotu legi, ale zwykle z wyżej rozstawionymi
rywalami, którzy i tak te mecze wygrywają. Natomiast zawodników niżej
rozstawionych i o mniejszym doświadczeniu Adrian pokonuje nieznacznie,
ale zawsze pewnie i bezlitośnie. Bardzo rzadko zdarzają mu się głupie wpadki i
regularnie kolekcjonuje 5 miejsca. Tym razem po porażce na prawej z Romanem,
na lewej pokonał Dawida, Karola i Kazika i trzeba było
dopiero (znów) Romana, by zakończyć marsz Adriana na lewej.
Roman
walczył o każdego lega, bowiem przed turniejem miał 3 punkty przewagi nad
Marcinem Kapuścińskim, nieobecnym w czwartek. Pokonał Bolka,
następnie Sąsiada, by po ciężkiej walce w finale lewej z Gustlikiem,
wejść do finału.
Tu już
czekał Robert Gaertner, zdeterminowany by osiągnąć jak najlepszy wynik.
Kapitan Sekretu szybko objął prowadzenie i tylko jeden leg dzielił go od
zwycięstwa. W drugim legu lepiej rozpoczął Roman, który jednak świetne
rundy przeplatał słabymi. Otworzył 117, potem 43,133,29,99 i po pięciu rundach
miał 80 punktów na budziku. Robert jednak nie pozostawał dłużny i po
piątej rundzie zostało mu 60 punktów. Roman ustawił 3,T19, ale na dablu
pomylił się nieznacznie, co Kima wykorzystał w swoim stylu trafiając
20,0,D20.
Ciekawie ma
się sytuacja punktowa na koniec sezonu. Przed ostatnim turniejem Roman
jest niemalże pewien zwycięstwa. Ma 19 punktów przewagi nad Marcinem
Kapuścińskim. Musiałby zająć ostatnie miejsce w turnieju, przy zwycięstwie
przeciwnika. Marcin powinien raczej skupić się nad obroną drugiego
miejsca, bowiem jego przewaga nad trzecim Robertem Gertnerem stopniała do
zaledwie 4 punktów.
Moment
turnieju: Mateusz Wendt dopiero raczkuje w temacie darta, toteż
jego gra w turnieju jest częściej walką o zejście poniżej 50 punktów w 15
rundach. W meczu z Adą po trzynastu rundach miał 98 punktów, jednak w
czternastej rundzie pechowo przymierza T19,T20, czym furuje. W ostatniej rundzie
trafia 19,19 i zostaje mu na zegarze 60 punktów. Zamiast mierzyć w dwa sektory
10,15 lub 11,14 znów przymierza w pole 20 i trafia potrójną.
Leg
turnieju: Roman Giszter w finale lewej Arkiem Gaudynem
otwiera rewelacyjnie 95,95,133,95. Przy 83 trafia T17 i ma 14 lotkę w ręku.
Później jednak marnuje kilka rund, lecz wygrywa lega w cuglach. Ostatni leg
finału również należał do arcyciekawych.
Zawodnik
turnieju: Robert Gaertner. Wygrał turniej i zrobił to w sumie bez
wysiłku. Wprawdzie pierwsze dwie przeszkody, podeszły do gry jak na ścięcie, ale
kolejni przeciwnicy (dwukrotnie Roman i Gustlik) to już zawodnicy
wysokiej klasy. Robert jednak w żadnym z pojedynków nie stracił nawet
lega. Warto podkreślić grę Bolka Roszaka i Adriana Nowaka.
Ślizg
turnieju: Brak spektakularnych wyczynów w tej kwestii, chociaż Błażej
po meczu z Bolkiem miał odmienne zdanie.
Niespodzianka turnieju: Drugi z rzędu zwycięstwo Tomka
Wojciechowskiego nad Bolkiem Roszakiem. Warto zauważyć też zwycięstwo
Dawida Ratajczaka nad Maciejem Szymkowiakiem.
1.Robert Gertner – Kima
2.Roman Giszter
3.Arkadiusz Gaudyn – Gustlik
4.Adrian Nowak
– Sąsiad
5.Bolesław
Roszak
5.Tomasz
Wojciechowski – Kazik
7.Karol Olaszek
7.Błażej
Przybyłowicz
9.Adrian
Marczak
9.Michał
Plichta
9.Dawid
Ratajczak
9.Paweł
Więtkowski – Świstak
13.Janusz
Jakimowicz
13.Patrycja
Obruszkiewicz
13.Maciej
Szymkowiak
13.Adrianna
Walkiewicz
17.Mateusz
Wendt
10 czerwca 2010r.
Po raz trzeci z rzędu 19 zawodników stawiło się w Pubie
Sekret, by wziąć udział w turnieju. Tym razem zabrakło regularnie
odwiedzających nas Patrycji, Ady, Michała i Dawida,
za to pojawili się nieobecni tydzień temu Kima, Bolek i Andrzej
oraz jeden z założycieli Dream Teamu Konin: z dawna nie widziany Radek
Nowak. Do
niespodzianki doszło już w jednym z pierwszych meczów. Błażej grał z
Januszem i wydawało się, że kontroluje sytuację, gdyż prowadził 1:0 i miał
ponad dwieście punktów przewagi w drugim legu. Jednak za nic nie potrafił trafić
dabla i Janusz ostatnią możliwą lotką doprowadził do wyrównania. W
trzecim legu obaj zawodnicy grali słabo i w miarę równo, ale tym razem Janusz
dosyć szybko wykorzystał ustawionego dabla ku rozpaczy przeciwnika.
Ładnie rozpoczął
grę Bolek, który opuścił ostatnie trzy turnieje. Najpierw pokonał
Pawła Więtkowskiego, a w kolejnej grze po pięknej walce uległ Romanowi.
Roman musiał odrabiać straty, gdyż w pierwszym legu Bolek zamknął
w 7 rundzie. Udało mu się to, bo sam kolejne partie zagrał na 7 i 8 rundę.
Kolejny przeciwnik również stawił Romanowi niespodziewany opór. Rafał,
który tydzień temu niespodziewanie zajął czwarte miejsce, miał szansę Romana
pokonać. Inna sprawa, że byłby to niemały ślizg, gdyż Roman gładko wygrał
pierwszego lega i w drugim miał przygniatającą przewagę. Rafał jednak
podobnie jak Janusz, rzutem na taśmę wyrównał, jednak w trzecim legu
lepszą koncentracją wykazał się faworyt tej gry.
Trudne zadanie miał Robert Gaertner, który w swym pierwszym meczu trafił
na Marcina Kapuścińskiego. Przyznać jednak trzeba, że Kapusta
ostatnio zgubił formę sprzed dwóch miesięcy i regularnie notuje słabsze występy.
Kima zagrał bardzo dobrze i dodatkowo do końca zachował zimną krew i
zasłużenie wygrał 2:1.
Rozstawiony z "dwójką"
Gustlik już w pierwszym meczu doznał porażki z ręki Kuby i trzeba
wprost powiedzieć, że Kuba powoli staje się zawodnikiem groźnym dla
każdego. Imponuje równą grą, mądrze liczy i tylko dable jeszcze nie są
niezawodne. To na nich Kuba przegrał w kolejnym pojedynku. Andrzej
tym elementem imponował i mimo wyrównanej gry to on awansował do półfinału.
Czwartym półfinalistą został Sąsiad, który wykorzystał świetne losowanie
i bez większych problemów pokonał Radka i Macieja.
W półfinale Sąsiad nie dał rady Andrzejowi, który w tym sezonie
już czterokrotnie był trzeci i czterokrotnie czwarty, ale jeszcze nigdy nie
wystąpił w finale. W drugim półfinale Roman pokonał Kimę 2:0, ale
wynik ten był dużo lepszy niż gra. Kima był pierwszy na dablu w obu
legach, ale decydujące rzuty lepiej wykonywał przeciwnik. W finale prawej
Roman wygrał zasłużenie 2:0 i mógł spokojnie oczekiwać na ostatniego
przeciwnika. Na lewej
szybko odpadli Kaliszanie: Mariusz (minimalna porażka ze
Świstakiem) i Ania. Niewiele dłużej zabawili Adrian Marczak,
Radek, Karol i Błażej. Niespodziewanie udział w turnieju
zakończył też Bolek, który zagrał o wiele słabiej niż na prawej stronie i
zasłużenie przegrał z Kazikiem. Ten, zamiast z rozpędu pokonać kolejną
przeszkodę, przegrał z autorem największej niespodzianki na prawej stronie:
Januszem. To wielki sukces tego zawodnika. W tym roku Januszowi tylko
raz udało się wygrać na turnieju dwa mecze.
Imponował na lewej
Świstak, który po zwykle ciężkich meczach ogrywał kolejnych rywali. Po
Mariuszu pokonał Radka, a następnie Kubę i Gustlika.
Nie dał rady dopiero Kimie, który jednak tego dnia grał rewelacyjnie.
Marcin Kapuściński po porażce w pierwszym meczu, na lewej musiał szukać
szans na punkty. Gładko wygrał dwa mecze i w trzecim też grał bardzo dobrze.
Mała zadyszka za dablu kosztowała go drugiego lega, gdyż Rafał zamknął z
99: 16,T17,D16. Trzeci leg przebiegał niemalże identycznie. Marcin znów
roztrwonił przewagę słabymi dablami i Rafał mając furę szczęścia
wyeliminował przeciwnika. Zwycięstwo to, choć szczęśliwe, dodało skrzydeł
Rafałowi, który potem pokonał jeszcze Janusza oraz Sąsiada i
po raz drugi z rzędu zajął czwarte miejsce.
Królem lewej strony został Robert Gaertner, który tego dnia grał
zabójczo. Pechowa porażka na prawej nie podłamała go. Wyeliminował Świstaka,
Rafała i w walce o finał Andrzeja Kotwasa. W rozgrywce finałowej
to Robert dyktował warunki, mimo że dostał się do niego z lewej strony.
Grał lepiej od Romana i zasłużenie wygrał 2:0, więc zarządzono drugi
finał. W nim znów Robert wygrywa pierwszego lega, choć Roman miał
szansę na zwycięstwo. Czwarty leg był najciekawszy: Roman miał przewagę,
ale po pomyłce na dablu Robert podszedł do linii mając 93 punkty i jedną
lotką w T19 ustawił dabla. Potem jednak trafił 18 i sfurował D14, myląc się na
dablu o milimetry. Roman daje przeciwnikowi kolejną szansę i znów
pierwsza lotka Kimy ląduje w T19, jednak nie wykorzystuje dwóch lotek
meczowych i dopiero wtedy Roman zamyka trafieniem w szajbę. O zwycięstwie
miał więc zdecydować jeden jedyny leg, którego lepiej rozpoczął Roman, a
że tym razem popisał się świetną końcówką to ostatecznie wygrał cały turniej,
choć tym razem miał przy tym dużo szczęścia.
Moment turnieju: Radek Nowak grał dużo słabiej od
Adriana Nowaka, ale ten nie mógł trafić dabla i wszyscy kibicowali
Radkowi, by choć zszedł poniżej 51 punktów, który to próg pozwoli rzucać o
środki. Po 44 rzutach Radkowi zostało 58 punktów i za radą kibiców
przymierzył w lewy sektor tarczy, gdzie obok siebie znajdują się sektory
12,9,14,11 ale trafił w oponę i Sąsiad otrzymał zwycięstwo za darmo.
Leg turnieju: Marcin Kapuściński w drugim legu z
Błażejem Przybyłowiczem zagrał rewelacyjnie. Rundami 100,140,45,140 zszedł
po 4 rundach do 76 punktów. Trzynastą lotką trafił T20 ale potem zmarnował kilka
rzutów na dablu. Błażej zdołał rundami 66,100,140 zniwelować stratę, ale
ostatecznie przegrał w 7 rundzie.
Zawodnik turnieju: Robert Gaertner. Grał w tym dniu
najlepiej ze wszystkich, ale na prawej pechowo przegrał z Romanem. Mimo
to wydawało się, że wygra turniej, gdyż grał rewelacyjnie, ale w końcówce opadł
z sił. Brawa należą się też Romanowi Giszterowi i Rafałowi Łukowskiemu.
Ślizg turnieju: Najniesprawiedliwszy wynik padł w meczu Rafała
Łukowskiego z Marcinem Kapuścińskim, który ten drugi zawodnik
powinien wygrać w cuglach, ale Rafałowi udało się po raz drugi z rzędu
pokonać faworyta. Do ślizgów można też zaliczyć zwycięstwo Janusza nad
Błażejem oraz porażkę Kimy w półfinale z Romanem.
Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Tomka Wojciechowskiego
nad Bolkiem Roszakiem. Zasłużone, ale Bolek zagrał dużo słabiej
niż w poprzednich meczach. Niespodziewane były też oba zwycięstwa Janusza
Jakimowicza.
1.Roman Giszter 2.Robert Gaertner -
Kima 3.Andrzej Kotwas
4.Rafał Łukowski 5.Adrian Nowak -
Sąsiad 5.Paweł Więtkowski - Świstak
7.Arkadiusz Gaudyn - Gustlik 7.Janusz
Jakimowicz 9.Marcin Kapuściński -
Kapusta 9.Maciej Szymkowiak
9.Jakub Tichoń 9.Tomasz Wojciechowski -
Kazik 13.Radosław Nowak
13.Karol Olaszek 13.Błażej Przybyłowicz
13.Bolesław Roszak 17.Adrian Marczak
17.Mariusz Rój 17.Anna Serafin
3 czerwca 2010r.
Pierwszy turniej czerwca cieszył się tradycyjnie dużą frekwencją i to mimo
braku kilku pewniaków (Bolek, Andrzej, Kima). Początek
miesiąca to tradycyjnie nieco większe szanse na wysokie miejsce wskutek braku
rozstawień.
Dużo
szczęścia w losowaniu miała bohaterka sprzed tygodnia – Ada, która znów w
swym pierwszym meczu trafiła na Janusza, który znów dał się pokonać.
Ada zaczyna się specjalizować w wygrywaniu legów środkami. Tydzień temu tak
wygrała dwa mecze, a teraz z Januszem też decydowała 46 lotka. Znów
zacięty mecz był udziałem Błażeja i Romana. Błażej zagrał
bardzo dobrze i prowadził 1:0. Roman jednak później opanował sytuację i
wygrał kolejne dwa legi. W następnej rundzie pokonał Karola i awansował
do półfinału.
Maciej
Szymkowiak, który zaliczył w poprzedni weekend swój pierwszy wyjazdowy
turniej, podszedł do gry z wielkimi nadziejami. W pierwszym meczu poradził sobie
z Dawidem, ale potem został wdeptany w ziemię przez Rafała. Ten
zawodnik ostatnio gra bardzo nieregularnie i nie mógł się odnaleźć po kontuzji.
Jednak w czwartek imponował grą. W pierwszym pojedynku zagrał jeszcze dość
niepewnie, ale z Maciejem zagrał rewelacyjnie i tylko słabe dable trochę
rozmyły obraz.
Marcin
Kapuściński w pierwszym meczu starł się ze Świstakiem.
Niespodziewanie przegrał, ale zagrał nienajlepiej. Paweł natomiast
zamiast pójść za ciosem, w kolejnej rundzie przegrał z Kubą Tichoniem.
Najciekawszy pojedynek tej fazy gry stoczyli jednak Adrian Marczak z
Gustlikiem. Adrian jest jeszcze początkującym darterem i zwykle nie
stanowi wielkiego zagrożenia dla stałych bywalców turnieju. Jednak widzowie
przecierali oczy ze zdumienia, gdy ten pierwszego lega zamknął w 9 rundzie, by w
następnym zdobyć sporą przewagę. Gustlik jednak opanował nerwy i na
niemałym ślizgu wygrał ten pojedynek. Kolejni rywale stawili Arkowi
mniejszy opór (Sąsiad i Ada) i spadli na lewą stronę.
Tym samym
stawkę półfinalistów prawej strony uzupełnili Roman, Kuba,
Rafał i Arek. Obydwa mecze półfinałowe były zacięte. Najpierw
Roman z wielkimi problemami, acz zasłużenie, pokonał wyraźnie rozkręcającego
się Rafała, a potem Kuba minimalnie uległ Gustlikowi.
Arek w decydującym legu dabla trafił dopiero 45 lotką, nie dziwi więc
rozżalenie przeciwnika. W finale prawej Roman wygrał 2:0 i spokojnie mógł
oczekiwać finałowego przeciwnika. To już piąty w ciągu ostatnich siedmiu
turniejów awans Romana do finału. Skuteczność w tym okresie miał
stuprocentową – za każdym razem dotychczas wygrywał.
Jako
pierwszy grę w turnieju zakończył debiutant Mateusz Wendt, który nie dał
rady Kazikowi. Adrian Marczak, który tak ładnie zagrał przeciwko
Gustlikowi, w kolejnym pojedynku rozczarował. Przegrał z Michałem
Plichtą, ale też zagrał dużo słabiej, niż poprzednio. Michał
natomiast w kolejnym meczu niespodziewanie przegrał ze swym kolegą – Dawidem,
który tym samym zgarnął cztery punkty do klasyfikacji.
Skutecznością popisywał się Błażej, który wygrał aż cztery mecze na lewej
stronie i awansował do pierwszej szóstki turnieju. Rozczarował za to Sąsiad,
który od pewnego czasu gra słabiej. Na lewej męczył się z Januszem, który
miał lotki meczowe w ręku, ale szansa ta chyba go sparaliżowała i Sąsiadowi
udało się wygrać. W meczu ze Świstakiem to Paweł dyktował tempo
gry, ale fatalnie rozmieniał na dablu i Sąsiad na niemałym ślizgu zdołał
wygrać tego lega (zamknięcie 44 lotką). Wkrótce Świstak wyrównał stan gy,
a w trzecim legu postawił kropkę nad „i”, choć Adrian miał szansę wygrać,
gdy przy 110 punktach trafił 20,T20. Trzecią lotką chybił i Świstak
więcej szans już przeciwnikowi nie dał.
Marcin
Kapuściński nieprzywykły do gry na lewej stronie odprawiał z kwitkiem
kolejnych przeciwników. Kazika pokonał gładko, ale niespodziewanie Ada
napsuła mu sporo krwi. Marcin cudem wygrał pierwszego lega, ale w drugim
już nie pozwolił rywalce na harce. Potem zrewanżował się Świstakowi za
porażkę na prawej stronie, by w kolejnym pojedynku przegrać z Rafałem.
Była to jedna z większych niespodzianek tego turnieju, ale Rafał uczciwie
zapracował na tak wysokie miejsce.
Jakub
Tichoń po pechowej porażce na prawej nie złożył broni. W walce o czwórkę
pokonał Błażeja, potem po pięknej walce wyeliminował Rafała
Łukowskiego i zapewnił sobie podium turnieju. Wyraźnie zadowolony z
wysokiego miejsca nie zdobył w sobie tyle determinacji, by zrewanżować się
Gustlikowi za porażkę na prawej. Wprawdzie wygrał pierwszego lega, ale potem
Gustlik grał już równo, a Kuba nieco słabiej.
W finale
niepodzielnie rządził Roman Giszter. Zadowolony z faktu odrobienia sporej
ilości punktów do Marcina Kapuścińskiego nie wypuścił szansy z rąk.
Pierwszy leg nie stał na najwyższym poziomie, ale po ładnym zejściu i małych
problemach na dablu wygrał w 10 rundzie. W drugim zagrał już rewelacyjnie i gdy
zamykał grę, Gustlik miał na budziku jeszcze 118 punktów.
Moment
turnieju: Kuba Tichoń w decydującym legu z Rafałem Łukowskim
mając na zegarze 104 trafia bezbłędnie: 18,T18,D16 i wyskakuje w górę w
geście radości. To jego najwyższe miejsce w karierze.
Leg
turnieju: Roman Giszter w drugim legu finałowym, który przesądził
o jego zwycięstwie zaczął nieco słabiej od przeciwnika, który w pierwszych dwóch
rundach rzucił ponad dwieście punktów. Potem jednak wrzucił wyższy bieg i
rundami 133,79,79,81 wyrobił sobie przewagę, która pozwolił mu na finałowe
zwycięstwo.
Zawodnik
turnieju: Jakub Tichoń. Gra równo i szybko i tylko czasem jeszcze
dable mu nieco szwankują, ale w czwartek pokazał kawał dobrej gry. Przegrał
tylko z Gustlikiem, który wykazał więcej spokoju w tych pojedynkach.
Warto podkreślić postawę Rafała Łukowskiego i, co oczywiste, triumfatora
– Romana Gisztera.
Ślizg
turnieju: Arkadiusz Gaudyn w meczu z Adrianem Marczakiem
mógł przegrać gładko 0:2 i nie mieć do nikogo pretensji. Rywal jednak
przestraszył się zwycięstwa i w rezultacie sam poległ.
Niespodzianka turnieju: Zwycięstwo Rafała Łukowskiego nad
Marcinem Kapuścińskim na lewej stronie. Niespodziewane, ale zasłużone.
1.Roman Giszter
2.Arkadiusz
Gaudyn – Gustlik
3.Jakub Tichoń
4.Rafał
Łukowski
5.Marcin
Kapuściński – Kapusta
5.Błażej
Przybyłowicz
7.Karol Olaszek
7.Paweł
Więtkowski – Świstak
9.Adrian Nowak
– Sąsiad
9.Dawid
Ratajczak
9.Maciej
Szymkowiak
9.Adrianna
Walkiewicz
13.Janusz
Jakimowicz
13.Patrycja
Obruszkiewicz
13.Michał
Plichta
13.Tomasz
Wojciechowski – Kazik
17.Magdalena
Jesiołowska
17.Adrian
Marczak
17.Mateusz
Wendt
|